Misja XVII-Ścieżkami Kuobelagha
Misja XVII-Ścieżkami Kuobelagha
< Widzicie nadlatujący statek. To sam Imperator Gligorax po długiej nieobecności wrócił do świątyni na Resta. Zdaje się was ignorować. W końcu, przez komunikator daje znać, że chce was wszystkich widzieć za pięć minut na głównym holu. >

<Gligorax odchodzi>
Mapy do misji:
1. http://jediknight3.filefront.com/file/A ... demy;93603
2. http://jediknight3.filefront.com/file/D ... _Tol;36789
3. http://jediknight3.filefront.com/file/A ... ncor;20947
4. http://jediknight3.filefront.com/file/Maze_Arena;69672
Bracia! Słyszałem o waszych ostatnich wyczynach i o tajemniczym artefakcie który niejako zdawał się wpływać na tworzenie się nowych to sług Kuobelagha.
Obawiam się jednak, że poszukiwanie "innych fabryk sług" nie da żadnego efektu.
Kuobelagh może przecież stworzyć kolejne artefakty, ostatecznie widząc nasze działania - poprzez jakiś fortel może zabić nas wszystkich.
Nasza strategia jest zła.
Potrzebna nam nowa.
Musimy zacząć rozwiązywać problem u źródeł. pamiętajcie!
Nie znając przeszłości, nie można w jakikolwiek sposób wpłynąć na przyszłość.
I właśnie dlatego musimy udać się na wędrówkę do samego początku.
Musimy dowiedzieć się wszystko o Kuobelaghu!
Kim był zanim został półbogiem, jak umarł i jakie kierowały nim motywy.
Poznając jego dusze, dowiemy się jak wpłynąc na jego ciało.
Za 5 minut, chcę widzieć was wszystkich na lądowisku.
<Gligorax odchodzi>
Mapy do misji:
1. http://jediknight3.filefront.com/file/A ... demy;93603
2. http://jediknight3.filefront.com/file/D ... _Tol;36789
3. http://jediknight3.filefront.com/file/A ... ncor;20947
4. http://jediknight3.filefront.com/file/Maze_Arena;69672
Raport:
Dolecieliśmy na piaszczystą planetę zwana Kryo’ran. Niewiele się ona różni od Korribanu, czy Tatooine. Wysiedliśmy, rozciągając zastałe stawy oraz rozglądając się. Imperator Gligorax zebrał Jedi by opowiedzieć im nieco o planecie i dlaczego to właśnie tu przybyliśmy. Niestety nie zdążył. Zaraz po tym, jak zaczął opowiadać ze świątyni wybiegło paru nieznanych napastników, którzy bez ostrzeżeń rzucili się na Nas. Nie zastanawiając się długo rzuciłem się w wir walki, iskry rozświetlały wszystko dookoła okropnie jasnym światłem. Gdy uporaliśmy się z atakującymi udaliśmy się wgłąb świątyni. Imperator Gligorax ostrzegł nas, że czuje coś, że nie walczymy tylko z widzialnymi wrogami. Zaraz potem dostałem cios w głowę. Przewróciłem się, wstałem i rozglądałem się starając się zauważyć wroga. Po chwili nieco bardziej doświadczeni członkowie wyprawy rozprawili się z „niewidzialnymi”. Szliśmy dalej korytarzem na końcu którego znajdowało się rozwidlenie. Jedi poszli w lewo, my zaś prosto. Zaraz potem napotkało nas kolejne rozwidlenie. Rozdzieliliśmy się na grupy. Jedna: Lord Travis, Imperator Gligorax, Templariusz Faveks, Darth Venril. Oraz druga: Ja, Lord Seicel, Mistrz Reyzer, Akolita Dash, Akolita Korth. Nie napotkaliśmy oporu, szliśmy zawiłymi korytarzami, aż doszliśmy do grobowca. Lord Seicel powiedział, że to to miejsce. Zaraz potem nadbiegli Lord Travis, Imperator Gligorax, Templariusz Faveks oraz Darth Venril. Imperator Gligorax nakazał biegnąć po Jedi. Razem z Templariuszem Faveksem wyruszyliśmy. Minęliśmy dwa rozwidlenia i szliśmy w stronę w którą poszli Jedi. Chwila błąkania się po korytarzach i napotkaliśmy rozwidlenie. Ja ruszyłem prosto a Templariusz Faveks skręcił w prawo. Błąkałem się po zawiłych korytarzach, lecz w końcu trafiłem do rozwidlenia w którym rozstałem się z Templariuszem. Razem z Jedi poszliśmy do grobowca. Chwile potem zauważyliśmy brak Lorda Jedi Xarthesa. Pospiesznie udałem się w stronę rozwidlenia, lecz dwa korytarze od grobowca napotkałem walczącego z Lorda Jedi z kobietami płci Twilek. Włączyłem się do walki. Przez nie uwagę i niezrozumienie podciąłem Jedi, który upadł. Pospiesznie wykończyłem napastniczki. Podbiegł do mnie Lord Seicel, który zwrócił mi uwagę na moje nieposłuszeństwo i aby mnie nastraszyć rozciął rękaw mojej tuniki. Wspólnie udaliśmy się do grobowca. Imperator Gligorax wspólnie z Lordem Seicelem postanowili wezwać ducha osoby która została pochowana w grobowcu. Lord Jedi Xarthes udał się do wejścia do grobowca w celu pilnowania. Imperator Gligorax stanął nad grobem i wypowiedział słowo: Huriq’laster, które było napisane na pokrywie. Zaraz potem ciało Imperatora Gligorax zniknęło. Zatrzęsła się ziemia, świątynia zaczęła się zawalać. Korytarz prowadzący do grobowca został zasypany, co odizolowało nas od Lorda Jedi Xarthesa. Jakaś dziwna siła odepchnęła nas od grobowca, wszyscy bezradnie upadliśmy na podłogę. Równie szybko podnieśliśmy się trzymając bronie w pogotowiu. Nad grobem zaczęła się materializować postać podobna do Kuobelagha, mająca jakieś 2 metry wzrostu. Wszyscy byliśmy z początku wrogo do niej nastawieni. Postać wykonała drobny ruch dłonią, z dłoni wyleciały nam bronie. Postać chwyciła mocą Lorda Travisa, przygwoździła go do ściany uderzając wielokrotnie o nią głową. Chwile potem postać jeszcze raz uderzyła Lordem Travisem o ścianę, który stracił przytomność i upadł na ziemię. Postać zaczęła nam grozić, lecz pozwoliła nam najpierw porozmawiać. Postać się przedstawiła. Jest to Huriq’laster, nieszczęśliwy ojciec. Zapytaliśmy go o to dlaczego mówi o sobie "nieszczęśliwy ojciec". Powiedział, że wieki temu spłodził potężnego syna, który zabił matkę przy porodzie. Był tak potężny, że siał grozę w całym wszechświecie. W końcu zabił również ojca. Imię syna to Bintres’qui. Zapytaliśmy się o Kuobelagha. Huriq’laster był zdziwiony i zapytał skąd znamy język Yurth’jański. Powiedzieliśmy, że tyran niszczący wszystko i wszystkich, władający aktualnie galaktyką tak się zwie. Odpowiedział, że to połączenie dwóch Yurth’jańskich słów: Kuos – potęga; Belaghtat – z krwi ojców. Po rozmowie doszliśmy w końcu do prawdy. Huriq’laster to ojciec Kuobelagha. Zgodził się nam pomóc w zabiciu go lecz najpierw mamy za zadanie pokazać, że jesteśmy tego warci. Usunął głazy z przejścia. Szliśmy za nim. Po chwili zaczęło mi się kręcić w głowie i straciłem przytomność. Obudziłem się w jakimś ogromnym pomieszczeniu, razem z resztą członków wyprawy. Okazało się, że stoimy nad wielką areną. Pośrodku stał młody Rancor, na którego rzucił się Lord Jedi Xarthes. Szybko rozprawił się z bestią. Nieznana siła wrzuciła nas w środek areny. Zza krat zaczęły wybiegać hordy przeciwników. Rzuciliśmy się w wir walki. Podczas walki jeden z przeciwników podciął mnie, lecz w porę przeturlałem się i wykonałem kontratak. Wskoczyłem na słup by rozejrzeć się. Jedi męczyli się z niewidzialnymi, Sith zaś z Rancorami oraz pojedynczymi przeciwnikami. Chciałem wskoczyć w centrum walki, lecz źle wylądowałem i wykonując duży zamach Templariusz Faveks uderzył mnie w ramię. Ziemia zaczęła się trząść przed nami zaczął się materializować wielki, zmutowany Rancor. Początkowo walczyli z nim tylko Lord Travis, Lord Seicel, Templariusz Faveks. Lecz po chwili dołączyliśmy się wszyscy zostawiając z niewidzialnymi tylko Lorda Jedi Xarthesa oraz Rycerza Creada. Szarża na ogłuszonego Mutanta zakończyła się pomyślnie, olbrzym padł na ziemię. Wszystko ucichło. Ponownie zakręciło mi się w głowie i znów straciłem przytomność na chwilę. Przebudziliśmy się przy grobie. Postać powiedziała, że zdaliśmy test. Nakazał nam wziąć z grobu miecz, na którym są koordynaty do miejsca o którym wie tylko on oraz Kuobelagh. Chwile potem postać znikła. Lord Jedi Xarthes otworzył grób i wyciągnął runiczny miecz. Oznajmił, że potrafi odczytać koordynaty. Imperator Gligorax wrócił do świata żywych i razem udaliśmy się w stronę wyjścia. Na zewnątrz ustaliliśmy, że wracamy na Resta, by odpocząć a niebawem polecimy w miejsce wskazane przez Huriq’lastera. Tuż przed odlotem Mistrz Reyzer powiedział, że dostał wiadomość, że Resta zostało zaatakowane. Imperator Gligorax szybko wydedukował, że to fałszywa wiadomość i byliśmy zmuszeni zostawić Mistrza Reyzera na Kryo’ran do czasu aż przylecimy z potrzebnymi narzędziami, by znaleźć pluskwę, którą posiada w sobie Mistrz Reyzer i która ma za zadanie doprowadzić napastników na Resta. Wszyscy prócz Mistrza Reyzera, wróciliśmy na Resta…
''Dyplomata to ktoś, kto potrafi powiedzieć ci, abyś poszedł do diabła w ten sposób, że poczujesz narastające podniecenie na myśl o zbliżającej się podróży.''
''Dopóki nie skorzystałem z Internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów''
Mam jedną ważną ceche. Jeśli nie umiem czegoś zrobić, potrafię znaleźć ludzi, którzy zrobią to za mnie.
Faveks
''Dopóki nie skorzystałem z Internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów''
Mam jedną ważną ceche. Jeśli nie umiem czegoś zrobić, potrafię znaleźć ludzi, którzy zrobią to za mnie.
Faveks










