Skulldron: Wyrwanie ze szponów śmierci (Autor: Skulldron)
Skulldron: Wyrwanie ze szponów śmierci (Autor: Skulldron)
...Stali w holu, prawie całe Nowe Galaktyczne Imperium. Był tam też ON... Kuobelagh...
Nakazał wyższym rangą by zabrali ze sobą na misję jednego ucznia lub też dowolnego
członka NGI. Tak też się stało. Skulldron wyczół, że Kuobelagh pragnie go ukarać.
I oto Kuobelagh powiedział:
-...Skulldronie pozwól za mną.
Skulldron posłusznie ruszył, wyglądał jakby Kuobelagh nim manipulował. Gdy Skulldron
opuszczał wraz z Kuobelagh'iem akademie Sith, próbowali go zatrzymać jego uczniowie;
Gaarnek i Neixala. Wykrzykiwali:
-Nie Mistrzu, nie możesz z nim iść!-łkała Neixala
-Skulldronie zostań! Prosze!-błagał Gaarnek
Jednak on postąpił po swojemu. Jednym gestem uciszył swoich uczniów i ruszył ku wyjściu.
Wszyscy patrzyli na tę scenę bez słowa, ale potem, gdy już mieli lecieć na misję,
Neixala wszczęła protest. Chciała by Skulldron wrócił i uczył ich dalej. Ale nie zdąrzyła
go zatrzymać; on i Kuobelagh odlecieli statkiem. Uczniowie Skulldrona wszczęli akcje
ratunkową. Polecieli by go odbić. Gdy przybili na miejsce, zastali Kuobelagha. Powiedział:
-Jeżeli się nie poddacie, ten nędzny szczur zginie!
-Nigdy się nie poddamy!-Krzyczał Gaarnek
-Skoro tak- powiedział Kuobelagh i włączył hologram.
Na hologramie było wyraźnie widać, jak Vash torturuje Skulldrona. Skulldron czuł jak
uchodzi z niego życie. Pragnął śmierci. Po chwili padł porażony i popalony mocą błyskawic.
Vash zawył ze śmiechu ale nie przestawał tortur. Skulldron leżał nieruchomo, ale jeszcze żył.
Zamknął swoje spuchnięte oczy. Ujrzał tajemniczego blondyna, który się przyjaźnie do niego
uśmiechnął i zaczął mówić:
-Skulldron, nie poddawaj się!-zachęcał go- Słyszysz? Musisz żyć! Wierzę w Ciebie!
I nagle pioruny przestały go ranić. Po chwili Vash zaprzestał tortur mocą i wbił miecz
świetlny Skulldronowi w lewe ramię; próbował w serce ale Skulldron wyrwał się z kajdanów.
Hologram nagle się wyłączył. W tym momencie Skulldron stoczył bohaterską walkę z Vashem lecz
musiał uciec, ponieważ nie mógł w pełni walczyć z rannym ramieniem. Po kilku minutach usłyszał
odgłosy walki; to tajemniczy Blondyn zabijał sługi Kuobelagha. Po chwili zaczął wołać Skulldrona:
-Skulldron! Chodź tu do mnie!- mówił z przyjacielskim uśmiechem.
-Ale... -zawachał się Skulldron
-No chodź! Miło widzieć Cię nadal żywego- ciągnął Blondyn
Razem poszli do statku tajemniczego Blondyna i odlecieli stamtąd. Po dwudziestu minutach lotu,
Blondyn przemówił do Skulldrona z bardzo dziwną składnią zdania; mówił:
-Skulldron przydałbyś się w zbliżającej wojnie- mówił pewnie- ale Sith potrzebują ofiary. Ofiary,
dzięki której będą mogli zmienić swój punkt widzenia, zdać sobie sprawę, że złe decyzje kończą
się złymi konsekwencjami.
Skulldron niewiele z tego zrozumiał. Zaczął się zastanawiać co się z nim stanie dalej.
-Tylko jeśli będziesz udawał martwego- ciągnął dalej Blondyn- Sithowie będą potrafili się zmienić.
Dolecieli wreszcie na miejsce. Weszli do jakiegoś sanktuarium.
-Skulldronie, wiesz co Cię czeka- mówił smutnie Blondyn
-Tak wiem... Ale zrób to, co powinieneś- powiedział pewnie Skulldron
-Dobrze, mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy. Obiecuje, że wróce po wojnie- po czym
zapieczętował sanktuarium. Skulldron rozpoczął medytacje. Po kilku tygodniach pieczęcie zniknęły.
Gdy Skulldron to zauważył, wydostał się z sanktuarium i ruszył szukać planety, gdzie mógłby znaleść
swojego wybawcę. Gdy wlatywał w atmosferę Korriban, ktoś go ustrzelił i statek zaczął płonąć. Skulldron
był zmuszony do awaryjnego lądowania. Statek rozbił się nieopodal akademii Sith. Więc Skulldron poszedł
do niej i tam spotkał Exariusa i kilku innych akolitów...
Nakazał wyższym rangą by zabrali ze sobą na misję jednego ucznia lub też dowolnego
członka NGI. Tak też się stało. Skulldron wyczół, że Kuobelagh pragnie go ukarać.
I oto Kuobelagh powiedział:
-...Skulldronie pozwól za mną.
Skulldron posłusznie ruszył, wyglądał jakby Kuobelagh nim manipulował. Gdy Skulldron
opuszczał wraz z Kuobelagh'iem akademie Sith, próbowali go zatrzymać jego uczniowie;
Gaarnek i Neixala. Wykrzykiwali:
-Nie Mistrzu, nie możesz z nim iść!-łkała Neixala
-Skulldronie zostań! Prosze!-błagał Gaarnek
Jednak on postąpił po swojemu. Jednym gestem uciszył swoich uczniów i ruszył ku wyjściu.
Wszyscy patrzyli na tę scenę bez słowa, ale potem, gdy już mieli lecieć na misję,
Neixala wszczęła protest. Chciała by Skulldron wrócił i uczył ich dalej. Ale nie zdąrzyła
go zatrzymać; on i Kuobelagh odlecieli statkiem. Uczniowie Skulldrona wszczęli akcje
ratunkową. Polecieli by go odbić. Gdy przybili na miejsce, zastali Kuobelagha. Powiedział:
-Jeżeli się nie poddacie, ten nędzny szczur zginie!
-Nigdy się nie poddamy!-Krzyczał Gaarnek
-Skoro tak- powiedział Kuobelagh i włączył hologram.
Na hologramie było wyraźnie widać, jak Vash torturuje Skulldrona. Skulldron czuł jak
uchodzi z niego życie. Pragnął śmierci. Po chwili padł porażony i popalony mocą błyskawic.
Vash zawył ze śmiechu ale nie przestawał tortur. Skulldron leżał nieruchomo, ale jeszcze żył.
Zamknął swoje spuchnięte oczy. Ujrzał tajemniczego blondyna, który się przyjaźnie do niego
uśmiechnął i zaczął mówić:
-Skulldron, nie poddawaj się!-zachęcał go- Słyszysz? Musisz żyć! Wierzę w Ciebie!
I nagle pioruny przestały go ranić. Po chwili Vash zaprzestał tortur mocą i wbił miecz
świetlny Skulldronowi w lewe ramię; próbował w serce ale Skulldron wyrwał się z kajdanów.
Hologram nagle się wyłączył. W tym momencie Skulldron stoczył bohaterską walkę z Vashem lecz
musiał uciec, ponieważ nie mógł w pełni walczyć z rannym ramieniem. Po kilku minutach usłyszał
odgłosy walki; to tajemniczy Blondyn zabijał sługi Kuobelagha. Po chwili zaczął wołać Skulldrona:
-Skulldron! Chodź tu do mnie!- mówił z przyjacielskim uśmiechem.
-Ale... -zawachał się Skulldron
-No chodź! Miło widzieć Cię nadal żywego- ciągnął Blondyn
Razem poszli do statku tajemniczego Blondyna i odlecieli stamtąd. Po dwudziestu minutach lotu,
Blondyn przemówił do Skulldrona z bardzo dziwną składnią zdania; mówił:
-Skulldron przydałbyś się w zbliżającej wojnie- mówił pewnie- ale Sith potrzebują ofiary. Ofiary,
dzięki której będą mogli zmienić swój punkt widzenia, zdać sobie sprawę, że złe decyzje kończą
się złymi konsekwencjami.
Skulldron niewiele z tego zrozumiał. Zaczął się zastanawiać co się z nim stanie dalej.
-Tylko jeśli będziesz udawał martwego- ciągnął dalej Blondyn- Sithowie będą potrafili się zmienić.
Dolecieli wreszcie na miejsce. Weszli do jakiegoś sanktuarium.
-Skulldronie, wiesz co Cię czeka- mówił smutnie Blondyn
-Tak wiem... Ale zrób to, co powinieneś- powiedział pewnie Skulldron
-Dobrze, mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy. Obiecuje, że wróce po wojnie- po czym
zapieczętował sanktuarium. Skulldron rozpoczął medytacje. Po kilku tygodniach pieczęcie zniknęły.
Gdy Skulldron to zauważył, wydostał się z sanktuarium i ruszył szukać planety, gdzie mógłby znaleść
swojego wybawcę. Gdy wlatywał w atmosferę Korriban, ktoś go ustrzelił i statek zaczął płonąć. Skulldron
był zmuszony do awaryjnego lądowania. Statek rozbił się nieopodal akademii Sith. Więc Skulldron poszedł
do niej i tam spotkał Exariusa i kilku innych akolitów...











