Misja IX Deportacja Polityka Lettara

Moderatorzy: Scar Beal, Xardas348, Rezo, Ragnar

Infanymous
OPJ - Padawan
OPJ - Padawan
Posty: 45
Rejestracja: 12 kwie 2009, o 23:18

Misja IX Deportacja Polityka Lettara

Post autor: Infanymous »

<Zapiski Ucznia Jedi Geldrasa>

Dzień zaczął się świetnie, wstałem wypoczęty, było południe. Zjadłem lekkie śniadanie, poszedłem pomedytować. Moją medytację zakłócił Scar beal. Powiedział mi, że zostałem mu przydzielony. Nie wyraziłem sprzeciwu. Scar chciał, żebym za nim poszedł, tak też zrobiłem. Weszliśmy do pomieszczenia, w którym odbywały się treningi. Scar zapytał mnie, jakie style mnie interesują. Odparłem, że Makashi oraz Soresu. Scar przeszedł do sedna, musiałem nauczyć się Soresu. Pokazał mi styl, ja próbowałem robić to co on, z początku kalecząc szermierkę. Wkrótce jednak moje ruchy nabrały płynności. Szło mi całkiem nieźle, broniłem się za pomocą nowo poznanego stylu. Parowało się przyjemnie, wymagało to minimalnego wysiłku. Jednak mój brak doświadczenia dawał się we znaki. W końcu z grubsza opanowałem Soresu. Zadowolony wyszedłem z sali, chwilę później odezwał się komunikat. Mieliśmy iść na lotnisko, misja. Cele były mi znane, mieliśmy przybyć po jakiegoś polityka i odwieźć go bezpiecznie na Nite'Ar. Polityk miał bowiem wesprzeć nas oraz przez niego miał być zawiązany sojusz. Przyszedłem na lotnisko, czekali na mnie Mistrzowie Ravist oraz Azagoth, czekaliśmy wspólnie na Scara, który niebawem dotarł. Wyruszyliśmy, po długiej podróży ukazała się planeta, wylądowaliśmy w ustalonym miejscu.
Siedząc w statku zauważyliśmy, że drzwi wejściowych do hmm... Kompleksu? Pałacu? było strzeżone przez żołnierzy Imperium. Wyszlismy, Mistrz Azagoth porozmawiał z nimi, nie byli przyjaźnie nastawieni. Azagoth wykonał w końcu dziwny gest ręką i żołnierze potraktowali nas jako Sithów. Nie namyślając się zbytnio weszliśmy do środka. Białe ściany i idealnie czyste wnętrze robiło wrażenie. Budynek przypominał labirynt, multum korytarzy, wind również nie zabrakło. Podzieliliśmy się na 2 grupy : Ja ze Scarem, Azagoth z Ravistem. Ruszyliśmy szukać polityka. Chodziliśmy po korytarzach, trafiliśmy na jakąz zmechanizowaną kulkę, po krótkim zastanawianiu, uznaliśmy, ze będzie to przydatne. Wziąłem. Szukaliśmy dalej, doszliśmy w końcu do pewnego pomieszczenia, które wyróżniało się spośród innych. Ściany były szare, pomieszczenie było w kształsie koła, wzdłóż ścian biegł chodznik, pośrodku zaś był bardzo głęboki spad, coś na kształt ogromnego odwiertu. Po drugiej stronie pomieszczeni zobaczyłem Ravista, który z kimś walczył. Pojedynek był zacięty, jednak Ravist miał przewagę. Chciałem pomóc Mistrzowi, jednak Scar przestrzegł mnie i wspomniał o priorytecie powierzonego nam zadania. Wycofaliśmy się. Szukaliśmy polityka, wkrótce nadbiegł Azagoth, który chciał pomóc Ravistowi. Ponoć było to bardzo pilne, wiele nie czekając Azagoth pobiegł na "ratunek". Tyle że nie w tą stronę co trzeba... Wołałem za nim, że nie tędy droga, jednak nie było mnie już słychać. Pobiegliśmy do Ravista, jednak teraz pojawiła się dodatkowa osoba. Widziałem ją przez chwilę, leciała na plecaku odrzutowym w stronę walczącego Ravista, rzucił w nich granatem. Wybuch przysłonił sporą częśc chodnika, wkrótce jednak widoczność się poprawiła. Rzuciłem się na napastnika, uciekał rzucając we mnie kolejne granaty, unikałem ich, ledwo nadążając. Po krótkiej walce, nie wiedzieć jak, straciłem równowagę i spadłem do odwiertu, w ostatniej chwili złapałem si krawędzi, podciągnąłem się. Moim oczom ukazał się leżący napastnik, a przy nim Mistrz Ravist. Wstałem, zaszedłem obezwładnionego z drugiej strony. I słusznie, kilka uderzeń serca później, napastnik odepchnął Mistrza i wstał. Ja jednak podciąłem go od tyłu, skutecznie. Nadbiegł Azagoth, kazał nam go puścić, dziwiąc się usluchałem Mistrza. Tym razem naszą uwagę zwróciła tajemnicza postać, która walczyła z Travisem. Podeszliśmy, nie wiedzieć jak, Scar zaczął z nim rozmawiać. przyjrzałem się postaci, gdzieś go widziałem, skądś go znałem... Skulldron! Rozmawialiśmy, Łowca - bo nim był napastnik z granatami, został z tyłu bez broni. Wymknął się. Nie zwróciliśmy na to szczególnej uwagi. Mistrz Azagoth polecił mnie i Scarowi odnalezienie polityka, oni zajmą się całą resztą. Wybiegliśmy, zaczęliśmy szukać. Długo to nie trwało, znaleźliśmy pomieszczenie, gdzie był polityk, niestety, Łowca też tam był... Scar przykuł Łowcę do ściany, ja zająłem się politykiem, nie dawał znaku życia, był zakuty i zakneblowany. Kątem oka dostrzegłem, że Scar zabija Łowcę, podszedł do mnie. Bez słowa zniszczył kajdany mieczem. Wziął polityka na barki i wyszliśmy. Przed wyjściem Scar powiedział mi, żebym zabrał głowę Łowcy, zrobiłem to z niemałym obrzydzeniem. Po drodze na statek spotkaliśmy Mistrza Azagotha i Mistrza Ravista, razem wróciliśmy na statek. Zająłem miejsce, były jakieś problemy ze startem, lecz szybko sobie z nimi poradziliśmy. Na statku poznałem nowe zastosowanie Mocy - pole ochronne. Byłem zszokowany własnym odkryciem, i byłem jakby dumny z tego, że odkryłem to sam. Wróciliśmy do akademii, Lettar, bo tak miał na imię polityk, był w śpiączce, bowiem wymagał on leczenia. Wyszedłem ze statku, odetchnąłem świeżym powietrzem. Byłem przy rozmowie Scara z Azagothem, Mistrz Ravist zarzucił Scarowi współpracę ze Skulldronem. Scar miał zamiar przyjąć oskarżenie. Nie wiele myśląc poszedłem do kompleksu, Scar poprosił mnie, bym przyniósł mu zieloną herbatę. Tak też zrobiłem, w holu stał ktoś obcy, rozmawiał z Ravistem, nei słyszałem ich, jednak po krótkiej obserwacji wydedukowałem, że Ravist otrzymał przesyłkę, a owy człowiek był posłańcem. Poszedłem do kantyny, by poszukać herbaty...
Człowiek mądry więcej uczy się od swoich wrogów, niż głupiec od przyjaciół.

— Benjamin Franklin

Odwaga jest to brak wyobraźni.

— Rudyard Kipling
ODPOWIEDZ

Wróć do „Raporty”