Misja XXXIII - Poszukiwania

Awatar użytkownika
seicel koss
NGI - Imperator
NGI - Imperator
Posty: 52
Rejestracja: 12 kwie 2009, o 21:11
Imię Postaci: Seicel Koss
Xfire: seicel
GaduGadu: 766115
Kontakt:

Misja XXXIII - Poszukiwania

Post autor: seicel koss »

<na łóżku widzisz holocron z herbem Imperatora, włączasz go i wysłuchujesz informacji>

Ciągle nie wiemy, kto zagraża władzom Imperium. Jedno jest pewne, to zwarta organizacja, która starannie zaciera za sobą ślady. Jednak udało mi się znaleźć kompleks świątynny, w którym prawdopodobnie ukrywał się ów tajemniczy przywódca. Być może zostawili po sobie jakieś ślady, trzeba to zbadać.

Pliki:
http://jediknight3.filefront.com/file/Expedition;99682

Start 24.05.09 godz. 18.00
Raport:
Weź koordynaty z mojego biura- Skulldron usłyszał ostatnie słowo Seicela z holocronu. Wchodząc do biura Seicela, rozglądał się za cyfronotesem, aż w końcu go znalazł. Nie czekając długo wsiadł do statku i ruszył na planetę zapisaną w koordynatach. Po dotarciu na planetę rozglądał się. Znajdujący się tam budynek wyglądał na pośpiesznie opuszczony.
Szukaj śladów- Przypomniał sobie słowa Seicela.
Szukaj śladów... Tu nic nie ma- pomyślał Skulldron. Wchodząc coraz bardziej w głąb budynku, usłyszał dziwne dźwięki:
Uwaga intruz! Eksterminacja!- Co to jest? Pomyślał wchodząc coraz bardziej w głąb korytarza. Po chwili Skulldron zauważył droida i stoczył z nim walkę. Po krótkiej walce Lord Sith stracił przytomność osuwając się na ziemie i powoli kumulując w sobie moc Ciemnej Strony.

***2 godziny później***

Skulldron ocknął się w klatce. Przed nim stał kapłan, zachęcając go do współpracy i jednocześnie obrażając Imperatora. Lord z początku kpił sobie z kapłana lecz w końcu zaczął go słuchać:
-Mogę Ci pokazać prawdziwą potęge Mocy!-mówił kapłan-Mój mistrz jest potężny!
Po kilku minutach przyrzekania na swego Mistrza kapłan stał się 'marionetką'. Zawył z bólu, a potem rzucił się na Skulldrona krzycząc, że niechce walczyć. Wydostając się z klatki Lord Sith bardzo szybko zabił kapłana bez chwili wytchnienia, a po chwili usłyszał dziwny głos:
-Lordzie.-Powiedział głos
-Co?? To do mnie? -Zdziwił się ironicznie Skulldron
-Tu mnie nie znajdziesz... Leć na Taris... tam wszystkiego się dowiesz...
-Szkoda że tu Cie nie ma... Nie lubie latać i zabijać... Wole mieć wszystkich oponentów pod ręką...-Lecz po chiwli przerwał, zauważając że ciało kapłana rośnie oraz zmienia kształt. Po chwili stał przed nim wielki zmutowany Rancor.
-Nazwe Cie Puszek- zakpił Skulldron wskakując na grzbiet Rancora próbując odciąć mu tajemniczą blaszkę z karku. Po trudnych próbach trafienia, zeskoczył z Rancora rzucając mu holocron Seicela, który oddziaływał na niego źle. Rancor padł trupem. W tym czasie Skulldron odciął tajemniczą blache... Okazało się, że było to pudełko. Otworzył je, a tam zobaczył kolejny holocron.
-Ty to Skulldron tak?- zapytała postać z holocronu
-Taa... Ten Skulldron we własnej osobie-powiedział Lord.
Po krótkiej rozmowie holocron przeszedł w tryb dialogowy. Skulldron wziął go do ręki.
-Jak się w ogóle do mnie dostałeś? Jak pokonałeś droida?-pytał holocron
-A no wiesz... tak wyszło....-Powiedział Skulldron przechodząc przez kolejne drzwi. Za nimi stał droid.
Jasna cholera-rzekł i rzucił się na droida. Złapał go mocą, podniósł i próbował go zmiażdżyć mocą. Zbroja jednak była bardzo silna i tylko zagięła się w niektórych miejscach. Po chwili Skulldron pokonał droida i wrócił do rozmowy z holocronem.
-A co się stało z kapłanem?-spytał holocron
-To samo co z droidem.
-Ah.. mogłem się tego spodziewać.
-Wracamy do Akademii... Musze odpocząć.-powiedział Skulldron i wyłączył holocron wsiadając do statku i ustawiając kurs na Asteroidę...
Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
Są na to trzy sposoby: dobry zły i… i mój.


Imperator Seicel Koss
Zablokowany

Wróć do „Kampania V”