[Misja XXXIII] Poszukiwania
[Misja XXXIII] Poszukiwania
<na łóżku widzisz holocron z herbem Imperatora, włączasz go i wysłuchujesz informacji>
Ciągle nie wiemy, kto zagraża władzom Imperium. Jedno jest pewne, to zwarta organizacja, która starannie zaciera za sobą ślady. Jednak udało mi się znaleźć kompleks świątynny, w którym prawdopodobnie ukrywał się ów tajemniczy przywódca. Być może zostawili po sobie jakieś ślady, trzeba to zbadać.
Pliki:
http://jediknight3.filefront.com/file/Expedition;99682
Start 24.05.09 godz. 18.00
Ciągle nie wiemy, kto zagraża władzom Imperium. Jedno jest pewne, to zwarta organizacja, która starannie zaciera za sobą ślady. Jednak udało mi się znaleźć kompleks świątynny, w którym prawdopodobnie ukrywał się ów tajemniczy przywódca. Być może zostawili po sobie jakieś ślady, trzeba to zbadać.
Pliki:
http://jediknight3.filefront.com/file/Expedition;99682
Start 24.05.09 godz. 18.00
Raport:
Weź koordynaty z mojego biura- Skulldron usłyszał ostatnie słowo Seicela z holocronu. Wchodząc do biura Seicela, rozglądał się za cyfronotesem, aż w końcu go znalazł. Nie czekając długo wsiadł do statku i ruszył na planetę zapisaną w koordynatach. Po dotarciu na planetę rozglądał się. Znajdujący się tam budynek wyglądał na pośpiesznie opuszczony.
Szukaj śladów- Przypomniał sobie słowa Seicela.
Szukaj śladów... Tu nic nie ma- pomyślał Skulldron. Wchodząc coraz bardziej w głąb budynku, usłyszał dziwne dźwięki:
Uwaga intruz! Eksterminacja!- Co to jest? Pomyślał wchodząc coraz bardziej w głąb korytarza. Po chwili Skulldron zauważył droida i stoczył z nim walkę. Po krótkiej walce Lord Sith stracił przytomność osuwając się na ziemie i powoli kumulując w sobie moc Ciemnej Strony.
***2 godziny później***
Skulldron ocknął się w klatce. Przed nim stał kapłan, zachęcając go do współpracy i jednocześnie obrażając Imperatora. Lord z początku kpił sobie z kapłana lecz w końcu zaczął go słuchać:
-Mogę Ci pokazać prawdziwą potęge Mocy!-mówił kapłan-Mój mistrz jest potężny!
Po kilku minutach przyrzekania na swego Mistrza kapłan stał się 'marionetką'. Zawył z bólu, a potem rzucił się na Skulldrona krzycząc, że niechce walczyć. Wydostając się z klatki Lord Sith bardzo szybko zabił kapłana bez chwili wytchnienia, a po chwili usłyszał dziwny głos:
-Lordzie.-Powiedział głos
-Co?? To do mnie? -Zdziwił się ironicznie Skulldron
-Tu mnie nie znajdziesz... Leć na Taris... tam wszystkiego się dowiesz...
-Szkoda że tu Cie nie ma... Nie lubie latać i zabijać... Wole mieć wszystkich oponentów pod ręką...-Lecz po chiwli przerwał, zauważając że ciało kapłana rośnie oraz zmienia kształt. Po chwili stał przed nim wielki zmutowany Rancor.
-Nazwe Cie Puszek- zakpił Skulldron wskakując na grzbiet Rancora próbując odciąć mu tajemniczą blaszkę z karku. Po trudnych próbach trafienia, zeskoczył z Rancora rzucając mu holocron Seicela, który oddziaływał na niego źle. Rancor padł trupem. W tym czasie Skulldron odciął tajemniczą blache... Okazało się, że było to pudełko. Otworzył je, a tam zobaczył kolejny holocron.
-Ty to Skulldron tak?- zapytała postać z holocronu
-Taa... Ten Skulldron we własnej osobie-powiedział Lord.
Po krótkiej rozmowie holocron przeszedł w tryb dialogowy. Skulldron wziął go do ręki.
-Jak się w ogóle do mnie dostałeś? Jak pokonałeś droida?-pytał holocron
-A no wiesz... tak wyszło....-Powiedział Skulldron przechodząc przez kolejne drzwi. Za nimi stał droid.
Jasna cholera-rzekł i rzucił się na droida. Złapał go mocą, podniósł i próbował go zmiażdżyć mocą. Zbroja jednak była bardzo silna i tylko zagięła się w niektórych miejscach. Po chwili Skulldron pokonał droida i wrócił do rozmowy z holocronem.
-A co się stało z kapłanem?-spytał holocron
-To samo co z droidem.
-Ah.. mogłem się tego spodziewać.
-Wracamy do Akademii... Musze odpocząć.-powiedział Skulldron i wyłączył holocron wsiadając do statku i ustawiając kurs na Asteroidę...










