Misja XXVII-Więzy Starej ''Przyjaźni''

Awatar użytkownika
Faveks
NGI - Imperator
NGI - Imperator
Posty: 218
Rejestracja: 9 mar 2009, o 16:28

Misja XXVII-Więzy Starej ''Przyjaźni''

Post autor: Faveks »

<Organizacja ostatnimi czasy, mocno dała się w znaki całej galaktyce. Rozboje, zabójstwa największych postaci w galaktyce, ataki na grobowce sławnych historycznych postaci. Cała niestabilna jeszcze po wojnach z kuobelaghiem galaktyka, drży przed nowym zagrożeniem. Nie wiadomo jaki jest ich cel, nie wiadomo kim jest Lider.>
Słyszysz dźwięk swojego komunikatora. To Imperator.


Obrazek
Przygotuj się do lotu. Dramon, w końcu zechciał współpracować. Twierdzi, że organizacja zdobywa duszę największych postaci, aby zrealizować jakiś ze swoich celów. Nie chce mi jednak powiedzieć, co nim jest.
Z tego co udało mi się dowiedzieć, dziś dwójka z nich ruszy na najświętszy kompleks grobowców Sith w galaktyce. Tam właśnie spoczywa Garr Donn, Luor Raa i wielu innych wspaniałych Sith.
Nie możemy dopuścić, aby tak to święte miejsce, zostalo splugawione.
Koniec ucieczki. Czas pokazać tym chłystkom z organizacji, do kogo należy galaktyka.
Zapolujmy...


Start Misji - 20.00

Mapy:
http://jediknight3.filefront.com/file/V ... ings;22573
http://jediknight3.filefront.com/file/V ... 9#Download
http://jediknight3.filefront.com/file/OmNi_Crypt;21611
http://jediknight3.filefront.com/screen ... le/69649/1
http://jediknight3.filefront.com/file/D ... ypse;59572
http://jediknight3.filefront.com/screen ... le/36642/2
http://www.sendspace.com/file/za6oa9
Raport:
Gdy cała drużyna przybyła do grobowca, nie wydawało się, że coś się może stać. Wszędzie było cicho i spokojnie, wydawało się, że grobowiec jest pusty. Ale i ta cisza była niepokojąca - aż nazbyt tajemnicza. Grupa Sithów i Szary Jedi szli w zwartej grupie, uważnie i z niepokojem się rozglądając. Nie wiedzieli, że w tym czasie Auel - członek Organizacji - przeprowadzał rytuał, mający wyssać moc z tego miejsca - co dla samej grupy było bezczeszczeniem tego miejsca. Tymczasem drugi spośród wojowników - zwany Marvolem, spokojnie przechadzał się po korytarzach świątyni. Niezwykle zabawnym zrządzeniem losu - wpadł prosto na grupę.

Sithowie nie wahali się ani chwili - niemal wszyscy z nich naraz włączyli swe miecze, nakierowując je na wojownika i otaczając go. Ten, co zabawne, stał spokojnie, nawet w najmniejszym stopniu nie przestraszony. Wręcz przeciwnie - zaczął rozmawiać z oponentami, zarzucając im zwykły brak kultury, który przejawiał się w tak szybkim wyciągnięciu mieczy w jego kierunku. Sithowie nawet nie wiedzieli, co zrobić - Marvolo spokojnie rozmawiał z całą grupą, próbując ich przekonać do opuszczenia miejsca - zapewniając, że nie chcą go bezcześcić, zamierzają zostawić miejsce w spokoju. Przez moment zapomnieli nawet o prawdopodobnej obecności drugiego - wtedy też się rozdzielili. Marvolo w tym czasie spokojnie dyskutował z pozostałymi, Reyzer był gotowy do ataku, jednak jego towarzysze przekonali go, aby wyłączył miecze. Faveks jako jedyny zaczął zgadzać się z argumentami Marvola, poddając w wątpliwość słuszność rządów Imperatora Kossa - który w tym czasie dotarł do krypty, w której Auel prowadził rytuał, wespół z kilkoma innymi towarzyszami. Rozpoczęła się między nimi walka, w której Auel miał wyraźną przewagę nad każdym z osobna, ale w całej grupie stanowili dla niego zagrożenie. Templariusz zaś zdecydowanie poparł Marvola i Organizację, zaś Sato Jast nie wiedział co zrobić - zdecydował się tymczasowo pozostać neutralnym, podczas gdy walka w krypcie stawała się coraz bardziej zawzięta.

Marvolo wyruszył do krypty wraz z Faveksem, co jednak zajęło mu trochę czasu - budynek był niezwykle zawiłej konstrukcji i dwójka z początku błądziła po korytarzach. Gdy oboje dotarli do krypty, Auel wyraźnie przegrywał - był bliski dokończenia rytuału, ale było już za późno - Imperator zdołał przebić jego obronę, wspierany przez towarzyszy, podczas gdy do walki włączył się Marvolo z nowo nabytym wspólnikiem.
Walka była niezwykle zacięta, po chwili namysłu wspomóc towarzyszy zdecydował się Jast, który również walczył z Marvolem. Ten, ku zaskoczeniu Sithów, okazał się być jeszcze potężniejszy od Auela - jego zdolności szermiercze zdawały się osiągać szczyt ludzkich możliwości. Łatwo można było rozpoznać w jego ruchach Formę II - i jej niezwykłe opanowanie. Agresor minimalistycznymi ruchami parował wszystkie ataki, chociaż zepchnięty do obrony przez przeważającego wroga, radził sobie doskonale - żaden atak nie był w stanie przebić się przez jego zasłonę. Najzacieklejsze ataki samego Imperatora spełzały na niczym. Nagle jednak Marvolo błyskawicznie zbiegł z pola walki w nieznane miejsce, zostawiając Faveksa samego. Ten już nie miał tak dużych szans - jego towarzysze powalili go, Exarius zaś zdecydowanym ruchem dobił Templariusza. Wiadomym jednak było, że kto raz przeżył śmierć - może poradzić sobie i drugi raz.

Po pewnym czasie Marvolo wrócił na pole walki, spokojnym chodem. Wściekli Sithowie rzucili się do walki, atakując go niezwykle zdecydowanie. Nadal zdawał się być w stanie obronić przed każdym atakiem, swoje szemiercze mistrzostwo połączył ze sprawnym stosowaniem akrobacji - jedynie niektóre ataki Mocą zdawały się zachwiewać jego równowagę, ale potrafił ją łatwo odzyskać - zdawał się być nie do pokonania.

Walka toczyła się przez niemal cały budynek - w jej trakcie Sato Jast stracił rękę, co gorsza wydawało się wręcz, że wojownik okaleczył go wręcz z nudów, zmęczony walką z tak liczną grupą. Wszyscy na chwilę przerwali walkę, zdając sobie sprawę, że Marvolo chce jedynie odciągnąć Sithów od jakiegoś innego celu. Otoczyli go ze wszystkich stron, grożąc zabiciem, jednak wojownik nie traktował gróźb poważnie - próbowali go też przekabacić tytułami i nagrodami, jednak i na to pozostawał nieczuły. W końcu, Imperator wydał rozkaz ataku - na Marvola miały opaść ze wszystkich stron miecze, gdy ten wybił się w powietrze, unikając ataków i kontynując potyczkę.
Walka przeniosła się do niewielkiego ogrodu, gdzie pozostali już tylko Mistrz Reyzer, Imperator Koss, i Szary Jedi Exarius. Padli w dokładnie tej kolejności (oprócz Exariusa), podczas gdy Nagisa zabrała Jasta na statek. Exarius walczył z oponentem zaciekle, nie był w stanie przebić jego obrony, ale udawało mu się bronić przed jego atakami. Reyzer i Koss, ogłuszeni, po przebudzeniu próbowali coś zrobić na różne metody - miotali w wojownika przedmiotami, Imperator w depserackim ruchu próbował wyrwać Marvolowi broń - ale ten był dla niego za szybki i Koss otrzymał jedynie kolejne, choć nie tak głębokie rany. Exarius zaś był niemal wyczerpany.
Sithowie postanowili spróbować przekonać wojownika do zakończenia walki - ostatecznie trafiając w jego czuły punkt - ambicję. Opisywali mu osobę nastoletniego szermierza z Taris, rzekomo równie genialnego szermierza. Marvolo dał się zwieść, wyjawiając Sithom niewielką wskazówkę "szukajcie u Xarthesa". Exarius zdawał się wskazówkę rozumieć, jednak Imperator Koss podjął złą decyzję - nakazał zabic chłopca z Taris, niwecząc swe dotychczasowe wysiłki. Oszukany Marvolo był wściekły, Sithowie zaczęli uciekać w kierunku statku, ale przyszło im jednak zapłacić za głupi ruch Imperatora - pod samym statkiem Marvolo stoczył kolejną walkę z nimi, ponownie zwyciężając. Reyzer atakował zaciekle, jednak Drake bez problemu go rozbroił i ogłuszył, zostawiając nieprzytomnym na ziemi. To samo po krótkiej chwili stało się z Seicelem. Widać było, że Marvolo teraz walczył na poważnie - jego styl walki zanadto przypominał formę VII, obaj prominentni Sithowie padli jeszcze szybciej. Exarius stoczył zaciekłą walkę, ale i on padł od potężnego ciosu, nie mogąc się niemal ruszyć. Marvolo spojrzał z pogardą na pokonanych i zaczął rozmowę z Faveksem, który jak się okazało - znów przeżył. Marvolo wyraził podziw dla jego otwartego umysłu i zaoferował mu, aby wziął myśliwiec Auela, podczas gdy Jast i Nagisa zabrali rannych na statek. Wszyscy się rozeszli.

Dolecieli do planety.... Obydwoje pamiętali doskonale to miejsce. To tu poraz ostatni widzieli Connor'a "Xarthes'a" Cassus'a, Gligoraxa oraz Kuobelaga. Po wylądowaniu, Imperator i Exarius odkryli tajemniczą grupę wojowników. Pokonali ich, odkrywając wejście do nieznanego miejsca, gdzie spotkali dwójkę osób - Geaveriusa i tajemniczą postać, która jak się okazało była Przywódcą Organizacji. Stoczyli przepełnioną żółcią rozmowę, która ostatecznie doprowadziła donikąd i wszyscy poszli w przeciwnych kierunkach. Wyglądało na to, że pierwsza część wyprawy miała jedynie na celu zyskanie czasu dla Geaveriusa i tajemniczej postaci.
''Dyplomata to ktoś, kto potrafi powiedzieć ci, abyś poszedł do diabła w ten sposób, że poczujesz narastające podniecenie na myśl o zbliżającej się podróży.''

''Dopóki nie skorzystałem z Internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów''

Mam jedną ważną ceche. Jeśli nie umiem czegoś zrobić, potrafię znaleźć ludzi, którzy zrobią to za mnie.


Faveks
Zablokowany

Wróć do „Kampania V”