Misja X: Niespodziewany powrót.
Moderator: Revel
- Venril
- OPJ - Padawan

- Posty: 89
- Rejestracja: 10 kwie 2009, o 10:12
- Imię Postaci: Venril
- Xfire: valudax
- GaduGadu: 7100331
- Lokalizacja: Oy'tan
- Kontakt:
Misja X: Niespodziewany powrót.
Przestroga jest krótka - Wróg cały czas tylko czyha by mógł zlikwidować tego czego szczerze nienawidzi, więc miej się na baczności.
W sesji udział wzięli:Jeden ze Świadomych podczas medytacji otrzymał wizję, która była conajmniej dziwna. Poszedł do komnaty zastępczego Wielkiego Mistrza - Veryusa, by mu o niej opowiedzieć. Jego też jej wygląd zdziwił. Świadomy znajdował się pośród gęstej mgły, przez którą dojrzał sylwetkę czyjej postaci. Wykorzystał moc, by nasilić działanie wizji. Dzięki temu zauważył dwa szczególy, sylwetkę Wagnera i jego rysy twarzy oraz mały krzyż, jakby nagrobek, na którym jest jego imię wypisane. Mistrz po wysłuchaniu rozkazał przygotowanie reszty Świadomych, co uczyniono. Sam jeszcze raz przemyślał sprawę i postanowił, że raz kozie śmierć. Jeśli się tego nie sprawdzi, być może Wagner zniknie na zawsze, albo to Oni wpadną w pułapkę...
Gdy wszyscy byli już zebrani, nadleciał statek Świadomych, wszyscy weszli na pokład i byli gotowi na wszelkie ewentualności... Po niedługim czasie podróży Świadomy, który miał wizję, wskazał niedużą wyspę, na której to podobno widział Wagnera. Veryus podleciał bliżej lądu i kazał sprawdzić to im, Ci więc wyskoczyli i pierwsze co zobaczyli, to grub z wygrawerowanym napisem ''Wagner''... który był rozkopany. Na wprost od nich znajdowały się drzwi do prawdopodobnie czegoś na rodzaj kaplicy, a za nimi zauważyli osobę, która przypominała domniemanego zaginionego, jednak... zniknęła. Bez długiego namysłu wszyscy wszedli do środka, jednak nikogo nie było. Po wyjściu zauważyli, że po drugiej stronie wody znajduje się druga wyspa, którą łączył z tą most. Udali się nim na drugą stronę...
Monstrualnych rozmiarów krąg monumentów, na którym był zdobiony dach oraz kamienny krąg. Oto ukazało się Świadomym, jednak nie mieli dane się długo przyglądać. Na pieczy pierwszego miejsca stali kultyści Modiga, dowodził im przypominający go potwór, jednak ten miał czerwone łuski. Nie było innego wyjścia, niż walka, więc tak się stało. Poza Świadomymi i kultystami, był ktoś jeszcze. Zamaskowane indywiduum, które walczyło za szeregamy wroga z ''dowódcą''. Nie miał jednak większych szans, gdyż posiadał stalową broń, natomiast przywódca posiadał dwa miecze świetlne. Od śmierci uratował go Świadomy Lee, który powalił sługę Modiga, jednak ten się nie poddał. Wstał i zaczął napierać na Świadomych, bez wsparcia kultystów. Nie miał większych szans - wiedział to doskonale, gdyż uciekł do kręgu, w którym... zniknął. Wszyscy udali się za nim, jednak nie był to najlepszy pomysł. Świadomi i tajemniczy osobnik pojawili się w środku pomieszczenia mieszczącego wodę z kanałów, tu na nich czekali kultyści i ''uciekinier''. Po dłuższej walce, kultyści byli martwi, natomiast przewodzący im stwór nie miał najmniejszych chęci ze Świadomymi rozmawiać, gdyż popełnił samobójstwo. Osoba, która im zawdzięczała życie wytłumaczyła, że muszą udać się do jego mentora, gdyż wie, co ich trapi. Nie mieli lepszej alternatywy, więc udali się za nim...
Świadomi znaleźli się w świątyni, jednak nie podziemnej. Tutaj czuć było powiew wiatru, niebieskie niebo i szum liści drzew. Jednak nie była to sielanka, gdyż na środku placu było wiele ciał. Wkrótce pojawił się kolejny zamaskowany osobnik, który był mentorem osoby, która ich tu przyprowadziła. Wyjaśnił Świadomym, że widział Wagnera na czele armii kultystów, którzy wdarli się do świątyni i wymordowali praktycznie wszystkich. Na środku placu znajdowała się dziwna pieczęć, która raz po raz rozświetlała się fioletowym światłem. Gdy mieli zostać poinformowani, jaką ten znak spełnia rolę dla kultystów, zaczęli się oni pojawiać w miejscu, w którym się znak znajdował. Kilka fal kultystów skutecznie powstrzymywało Świadomych, jednak nie na długo, gdyż Ci każdego powalali. W końcu Mentor świątyni powiedział im, że Wagner udał się do najtajniejszej komnaty w podziemiach świątyni, by pochłonąć moc znajdującego się tam kryształu. Świadomi udali się tam mając nadzieję spotkać wreszcie Wagnera i z nim poważnie ''podyskutować''...
Podziemna komnata miała kilka pomiesczeń, w każdej znajdował się trudny do przejścia tor, w którym upadek lub inny błąd równał się albo kąpieli w lodowatej wodzie, albo śmierci... Ciężkie przeprawy zmęczyły Świadomych, jednak Ci się nie poddali. Razem przebyli pomieszczenia i trafili do holu na którego końcu znajdowały się wielkie wrota, ich zaś strzegli kultystyści. Wagnera musiał być blisko... Po przeprawie ze sługusami Modiga wszedli do środka, a ich oczom ukazał się Wagner pochłaniający moc kryształu. Nim go powstrzymali, ten zniknął w kręgu kryształów. Świadomi wskoczyli tam za nim i pojawili się na środku placu świątyni. Wagner włączył miecz świetlny i śmiejąc się ignorancko, rzucił się na Świaodmych. Walka trwała parę minut, jednak zdawałoby się, że o wiele dłużej. Świadomi byli liczniejsi i udało im się powalić Wagnera. Chcieli wyjaśnić, czemu się tak zachował i dlaczego przewodzi kultystom. Nie chciał na nic odpowiedzieć, więc nie mieli wyboru - musieli go dobić... I tak zrobili. Jednak to, co się stało, zdziwiło ich. Wagner z człowieka zmienił się w czarną maź, która powoli zaczęła się formować na postać humanoidalną i oczom Świadomych ukazał się... Modig. Zaśmiał się z nich i wyjaśnił im, że przeprawa do kryształu była z ich strony niepotrzebna, gdyż to dopiero początek. Zdenerwowani rzucili się na niego, jednak ten idealnie odparowywał ataki. Wokół świątyni znajdowały się ogromne monumenty, które były zakończone ostrym końcem, który palił się niebieskim ogniem, zaś pomiędzy dwoma najwyższymi znajdował się podest, na jego szczycie znajdowała się marmurowa kula złotego koloru podtrzymywania przez kamień wyrzeźbiony na kształt ognia. Modig wskakiwał po kolei na każdy monument, na każdy zaś walcząc z którymś Świadomym, jednak pojedyńczo pokonywał ich bez problemu. Swój świetlny miecz wbijał w końce, z których tryskał niebieski ogien. Ogień ten oplatał jego ciało, jednak był przez niego wchłaniany. Gdy postąpił tak z ostatnim monumentem, kula na podeście zaświeciła się jasnym, złotym światłem. Wyglądał, jakby czekał na ten moment. Wskoczył na podest i przyłożył rękę do kuli. Ta zaczęła się rozpływać przed jego dłonią, którą sięgnął małej, złotawej iskierki, mieniącej się oślepiającym światłem. Wyjął ją i wchłonął jej moc. W chwilę po tym jego ciało powiększyło się, pokryła je masa złotych łusek a od samego Modiga czuć było przytłaczającą aurę. Uśmiechnął się i zaczął walczyć ze Świadomymi. Mimo, iż uderzali go mieczem świetlnym, łuski chroniły jego ciało, laser miecza po prostu po nich się ześlizgiwał. Ci się jednak nie poddali. Walczyli z nim długo i zacięcie, aż się zaczął męczyć, przynajmniej na takiego wyglądał ze strony Świadomych. Odepchnął wszystkich mocą i wskoczył do pieczęci która zniknęła razem z nim. Po chwili do świątyni wkroczył Veryus, powalając kilku kultystów. Gdy tylko zobaczył wycieńczonych i rannych Świadomych, kazał niezdolnych do ustania na własnych nogach zanieść do statku, który jak wyjaśnił, jest w pobliżu. Nie mając więcej do roboty, wszyscy wszedli do statku i wrócili do ich własnej świątyni...
- -Świadomy Darxul
-Świadomy Lee
-Prawy Reseken









