Misja II: Pomocne ostrze.
Moderator: Revel
- Venril
- OPJ - Padawan

- Posty: 89
- Rejestracja: 10 kwie 2009, o 10:12
- Imię Postaci: Venril
- Xfire: valudax
- GaduGadu: 7100331
- Lokalizacja: Oy'tan
- Kontakt:
Misja II: Pomocne ostrze.
Czasem tak bywa, że silne i rozbudowane ideologie potrzebują wierzycieli, nie inaczej było ze Świadomymi Mocy...
W misji uczestniczyli:
To na tyle, mój przyjacielu. Więcej historii opowiem Ci niedługo...Kilka dni po tym, jak Geaverius awansował nas na swoich uczniów, postanowiliśmy rozszerzyć wpływy mądrości naszego mentora, Gligoraxa. Doszliśmy do wniosku, że moglibyśmy zacząć głosić Ideologię ludziom z plemienia, które uratowaliśmy przed Bestią. Tak więc bez pozwolenia naszego aktualnego mistrza, zdobyliśmy nasz statek i polecieliśmy w stronę miejsca, gdzie ostatnio ich spotkaliśmy...
Bez żadnych przeszkód wylądowaliśmy w pobliżu granic plemienia, jednak... nie tego się spodziewaliśmy. Gdy tylko wyszliśmy ze statku, ktoś otworzył do nas ogień... nie było się co zastanawiać, od razu zaatakowaliśmy w akcie obrony, pozbawiając go życia. Okazało się, że był to najemnik. Nagle nas uderzyło. Skoro oni tu są, to plemię może mieć kłopoty. Szukając jakiegoś środka transportu, zauważyliśmy kilka dziwnych stworzeń, które były przygotowane do jazdy niczym konie... Wskoczyliśmy na nie i ruszyliśmy wgłąb kanionu, w którym się znajdowaliśmy. Po drodze napotykaliśmy grupy najemników, które otwierały do nas ogień, takowoż musieliśmy się bronić... Po długiej drodze, przeszkodzie, przez którą musieliśmy iść pieszo, w końcu doszliśmy do wniosku, że to nie ma sensu. W końcu, ile można iść przez drogę naszpikowaną wrogami, a cel jest w nieznanym położeniu? Wagner wezwał nasz statek, do którego wsiedliśmy z myślą, by zrobić mały rekonesans w poszukiwaniu plemienia...
Dolecieliśmy do miejsca, w którym natrafiliśmy na dwa statki, jeden doszczętnie zniszczony, drugi zaś wyglądał na to, że musiał awaryjnie wylądować. Powiedzieliśmy Lee, żeby krążył wokoło tego miejsca, podczas gdy my sprawdzimy teren. Wyskoczyliśmy ze statku na piasek. Teraz, nie byliśmy już w kanionie, lecz na środku pustyni... Idąc, czuć było ciągle lekkie wstrząsy ziemi, a naokoło z niektórych punktów na ziemi wystrzeliwał w górę piasek... Z Resekenem postanowiłem wejść na szczątki statku, by być bezpiecznymi, jednak Wagner wolał zostać na ziemi. Zmienił zdanie jednak, gdy za jego plecami z piasku wysunął się długi... robal, wielkością godny miana przeciwnika Rancora. Ostrzegliśmy Wagnera, ten doskoczył do szczątek, na których byliśmy, w ostatniej chwili, gdyż chwilę po jego skoku, potwór wbił się z otwartą szczęką i wielkimi kłami w ziemię. Po chodzeniu w kółko wokół wraku, postanowiliśmy, że się rozdzielimy. Wagner sprawdzi z danych rozbitego samolotu, gdzie jesteśmy, a ja z Resekenem mieliśmy pójść do drugiego statku, który wylądował normalnie... Bezpiecznie tam doszliśmy, jednak nic interesującego tam nie było. Nagle usłyszeliśmy dziwne pyknięcie, odwróciliśmy się. Zauważyliśmy, że wyjście jest zablokowane przez pole siłowe, a po drugiej stronie stoi najemnik. Mówił, że pracuje dla handlarza niewolnikami. Pomyśleliśmy, że być może też złapali plemię... jednak to nie było naszym aktualnym zmartwieniem. Ten przeszedł przez pole na naszą stronę, jednakże po chwili został wypchnięty na drugą stronę mocą przez Resekena. Zdenerwowany wyszedł ze statku. Zauważyliśmy, że od jego torsu odpiął się pas z detonatorem. Mój ''współwięzień" wziął pas do ręki i zaczął coś przy nim robić... po chwili kazał mi się odsunąć, a sam pas rzucił w stronę pola. Schowaliśmy się za siedzeniami, poczuliśmy silny wybuch. Był skuteczny, ponieważ bariera zniknęła. Gdy tylko podeszliśmy do wyjściowych drzwi, usłyszeliśmy krzyk. Wybiegliśmy ze statku, podejrzewając, że najemnik zrobił coś Wagnerowi. Okazało się jednak, że pracownik handlarza leżał na kamieniu bez nóg... Po paru zdaniach w końcu dał nam wskazówkę co do przebywania osób z plemienia. Podarował mi cyfonotes, a my go zaprowadziliśmy na statek, w którym nas uwięził. Gdy tylko wyszliśmy, usłyszeliśmy wybuch... Widocznie popełnił samobójstwo... Odnaleźliśmy Wagnera w szczątkach statku i wezwaliśmy Lee. Ten po chwili wylądował i udaliśmy się na statek. Postanowiliśmy odczytać cyfronotes i udać się do miejsca, które wskazał.
Po niedługim locie zauważyliśmy małe miasteczko. Zgodnie z danymi cyfronotesu. Wylądowaliśmy w pobliżu i udaliśmy się tam na piechotę, Wagner postanowił sprawdzić pobliski kanion. Weszliśmy do miasta, zdziwieni rozglądaliśmy się za jakimikolwiek ludźmi, jednak tych nie było. Nie wiedzieliśmy, że ktoś zamierza nas zabić... Zauważyłem osobnika, który czaił się za budynkiem, miał broń. Po chwili konsternacji otworzył ogień, więc musieliśmy się bronić. Po długiej i zaciętej walce, w końcu go zabiliśmy, jednak nie miał przy sobie żadnych informacji. Udaliśmy się zatem tam, gdzie był Wagner, którego spotkaliśmy po drodze. Zaprowadził nas do jaskini, w której spora grupa najemników mordowała ludzi. Po dłuższej walce pokonaliśmy ich i zobaczyliśmy ciała osób z plemienia, jednak zdążyliśmy kilku uratować.... Wyszliśmy z jaskini i postanowiliśmy się rozdzielić. Lee z Resekenem mieli sprawdzić obozu w pobliżu jaskini, zaś Wagner postanowił pilnować uratowanych, potem miał się udać na tereny miasta, Ja zaś do domów w pobliżu miejsca lądowania. Lee z Resekenem nic i nikogo nie znaleźli w obozie, jednak mnie spotkał kolejny w pełni uzbrojony najemnik... Nie miałem z nim dużych szans, gdyż dzieliła nas spora odległość, a Ja sam byłem zmęczony. Postrzelił mnie dość mocno i wykopał broń z ręki, pozostawiając mnie nieprzytomnego w piasku. Lee z Resekenem dotarli do mnie, jednak nie opatrzyli, gdyż najemnik znów zaatakował raniąc poważnie Resekena, który padł nieprzytomny, oraz Lee, który zdołał ominąć serię pocisków. Zmierzyli się w kryjówce najemnika, który dobitnie powiedział Lee, żebyśmy się stąd wynosili, bo Lethan od dawna jest planetą handlującą niewolnikami i tylko wciskami nos w nie swoje sprawy. Ja zdążyłem wstać i udać się do Lee, Reseken natomiast udał się do samolotu, oczekując naszego powrotu. Najemnik zabił wszystkich z plemienia, a Lee zabił jego... Po czym się spotkaliśmy. Dałem mu mały pojemnik z Bactą i zaczęliśmy iść w stronę statku. Gdy już udało się nam zmęczonym i rannym tam dojść, po chwili doszedł do nas Wagner. Opowiedzieliśmy mu sytuację i postanowiliśmy wrócić do naszej świątyni...
W misji uczestniczyli:
- Wagner
Veryus
Lee
Reseken









