Strona 1 z 1

Torm (ŚM) - PRZYJĘTY

: 30 sie 2009, o 16:18
autor: Lee
ObrazekObrazek Obrazek

1. Imię: Mateusz
2. Wiek: 18
3. Coś o sobie: Zwyczajny bądź przeciętny - tak właśnie sam się oceniam.W tym roku będe kończył ostatni rok zawodówki w profilu Monter - elektronik.Interesuje się elketroniką,elektryką jak i również lubię sobie pograć na kompie.Zazwyczaj jestem spokojny rzadko kiedy się wściekam.Obecnie oglądam też anime ''Naruto'' co nie znaczy że zamierzam wprowadzać to do RP w GoSW :P .Nie słucham żadnej muzyki co nie znaczy że uważam iż świat byłby lepszy bez niej,no to narazie tyle...
4. Ewentualny kontakt z tobą: Gg - 2428038 lub Xfire - lee3li
5. Prędkość internetu: 2 Mb (Multimedia)



Obrazek

1. Twoje doświadczenie w Role Play: Coś koło roku może więcej.
2. Staż w grze Jedi Knight 3: Jedi Academy: Gram od Września 2007 roku z przerwami (dodam że 3 razy mi neta odcieli)
3. Dlaczego do Świadomych Mocy?: Poniewarz znam tu kilka osób a także byłem jednym z pierwszych członków (dopóki mi neta nie odcieli na 4 miesiące).A pozatym kilka osób chcę żebym wrócił :P .
4. Klany, organizacje działające w JK3 w jakich byłeś/aś: [RS],[SAD],[GK],[HoDS],[SM] we wszystkich klanach byłem jedną z ich najważniejszych członków. Linki: http://jagklan.mojeforum.net/ - [GK] http://gkjaklan.jun.pl/ - [HoDS]



Obrazek

1. Imię postaci: Torm
2. Wiek postaci: 20 lat
3. Rasa postaci: Prawdobodnie człowiek
4. Rodzima planeta postaci: Nieznana
5. Wygląd postaci (opis zewnętrzny): Dobrze zbudowany młody mężczyzna wyrózniający się swą białą skóra - odmieniec.W okolicy prawego oka ma czarny znak przypominający smoka.
Obrazek
6. Historia postaci (Minimum 700 słów):


Ulice Coruscant nocą,pewien meżczyzna w wieku pięćdziesięciu lat przechadzał się z braku wolnego zajęcia.Szedł tak dalej i rozmyślał aż w końcu usłyszał coś i się zatrzymał.Nie był dokładnie pewien co to było dlatego też wyciągnął swój laserowy pistolet i szedł powolnym ostrożnym krokiem w kierunku dobiegających do niego odgłosów.Idąc tak zobaczył ślady krwi na ziemi za którymi postanowił podążać.Doszedł wkońcu do miejsca z którego dochodziły ów dziwne odgłosy ostrożnie wychylił się z za rogu i ujrzał dwie osoby,nie widział kim dokładnie są poniewarz miejsce w którym byli jest mało oświetlone lecz mimo to mógł dostrzec że jedna z tych osób jest dzieckiem w wieku około ośmiu lat które leżało ranne na ziemi.Drugą osobą był dorosły mężczyzna który stał nad dzieckiem trzymając w dłoni wibroostrze.Widział jak ów osobnik z ostrzem podchodzi do rannego dziecka by go zabić,więc bez zastanowienia wyskoczył z za rogu i oddał celny strzał z blastera prosto w głowę napastnika zabijając go na miejscu.Rozejrzał się po okolicy a następnie schował blaster i podszedł do martwego mężczyzny,upewnił się że nie zyje a następnie podszedł do dziecka,sprawdził jego stan po czym stwierdził że rana nie jest aż tak poważna a dziecko jest nieprzytomne.Zdjął swój płaszcz i owinął nim je ,a następnie wziął go na ręce i zabrał go do swojego mieszkania.Na miejscu położył go na kanapie,zabrał swój płaszcz i wtedy mu się dokładnie przyjrzał.Dziecko było chłopcem podobnym do człowieka lecz jego skóra była biała niczym śnieg,nie miał włosów a w okolicy prawego oka miał czarny znak o kształcie przypominającym smoka.Mężczyzna spojrzał na niego ze zdziwieniem i doszedł do wniosku że jest to prawdobodnie człowiek - odmieniec,przystanął nad nim i pomyślał chwilę po czym zajął się jego raną.Po pewnym czasie dziecko się obudziło otworzyło oczy i zaczęło się rozglądać,po chwili do pokoju wszedł mężczyzna,chłopak szybko usiadł po czym wydukał:
- K-kim jesteś? Co ja tu robię?
Mężczyzna popatrzył na niego przez chwilę i spokojnym tonem oznajmił:
- Juris Kenten, jesteś w mojim domu zabrałem cię tu po tym jak pewien gość próbował cię zabić,ale to była jego ostatnia próba. - po czym dodał: - A ty kim jesteś i skąd pochodzisz? Przypominasz trochę człowieka lecz.... - zakasłał- .. wyróżniasz się.
Chłopak milczał przez chwilę a następnie zaczął mówić:
- N-nie wiem skąd pochodzę,nie wiem kim dokładnie jestem,nie pamiętam nic oprócz tego że nazywam się Torm.Od kiedy tylko pamiętam byłem sam...
- Ale zaraz jak to?Nie masz tutaj żadnej rodziny? - dopytywał się mężczyzna.
- Nie jest to moja rodzinna planeta,nie wiem gdzie się urodziłem ale tutaj wychowywał mnie pewien człowiek.Traktował mnie jakby mnie nienawidził aż wczoraj mnie wyrzucił z domu,później spotkałem tego gościa.
- Wiesz chociaż czego tamten facet chciał od ciebie? - zapytał Juris.
- N-nie jestem pewny.. - odpowiedział Torm.
- Zdajesz sobie chyba sprawę że jesteś odmieńcem? - po pytaniu Jurisa,Torm pokiwał niechętnie głową.
W mieszkaniu zapanowała cisza,która po kilku minutach przerwał Juris.
- Teraz posłuchaj Torm,dam ci trochę pieniędzy za które kupisz sobie coś do jedzenia - po czym z poważną miną oznajmił - ale gdy tylko odzyskasz siły opuścisz mój dom i nigdy nie wrócisz rozumiesz?.
Torm popatrzył na niego i powiedział:
- Tak... rozumiem.
Juris dał Tormowi trochę jedzenia i wody a potem poszedł spać na swojim łóżku.
Następnego dnia Torm był juz w pełni sił więc wziął pieniądze i ruszał ku wyjściu z mieszkania gdy nagle zaczepił go Juris:
- Poczekaj chłopcze,weź to skróciłem ją trochę ale sądze że ci się przyda - Po czym wręczył Tormowi płaszcz - najlepiej się bez niego nie pokazuj.
- Dziękuje - powiedział Torm a następnie załozył płaszcz na siebie i wyszedł.
Gdy Torm oddalił się trochę od mieszkania Jurisa przeliczył ile ma przy sobie pieniędzy i uznał że starczy może wystarczyć na jakiś czas.Postanowił kupywać jedzenie tylko wtedy gdy doskwierał mu silny głód,zdawał sobie sprawę że potrzebuje schronienia jak i także pieniędzy które wkońcu mu się skończą.Mimo iż miał na sobie płaszcz to i tak musiał zasłaniać swoją twarz,za każdym razem gdy przechodził jakąś ulicą czuł na sobie spojrzenia wszystkich osób znajdujących się na niej,Torm dobrze wiedział co sobie o nim myślą dlatego zakrywał swoją twarz i przyspieszał kroku.Starał się unikać większych ulic i najczęściej poruszał sie bocznymi uliczkami,przez dłuższy czas nie wiedział co dalej robić a zaczynało się już sciemniać.Wtedy Torm postanowił chodzić od domu do domu licząc że ktoś go przyjmie na jedną noc,lecz wszyscy go odrzucili spowodu tego że jest odmieńcem.Wkońcu darował sobie a w myślach powtarzał tylko '''Nienawidzą mnie, nikt mnie nie chcę ...jestem sam... jestem inny niż wszyscy jestem odmieńcem.'' Po pewnym czasie znalazł małą uliczke między dwoma budynkami więc postanowił tu odpocząć.Usiadł i spojrzał w niebo była już noc więc ułożył się na ziemi i zasnął.Następnego dnia obudził się w tym samym miejscu lecz poczół że jest głodny,wstał więc wyciągnął pieniądze lecz... w tym momencie ktoś wszedł w tą uliczkę.Był to mężczyzna rasy Kel'dor wysoki,umięśniony w poszarpanym i brudnym ubraniu,spojrzał na Torma po czym rzekł:
- Ocho widzę że dziś mam szczeście - mówiąc to spojrzał na pieniądze w dłoni chłopaka.
- A teraz bądź łaskawy oddać mi te kredyty inaczej poznasz swiat bólu - Powiedział Kel'dor po czym przyjrzał się uważniej chłopakowi.
- A to co? no proszę,proszę odmieniec - zaśmiał się - lepiej daj mi tę forse mały,tobie i tak nikt nic nie sprzeda - tym razem zaśmiał się głosniej.Kel'dor wkońcu przestał się śmiać i zaczął powoli iść w stronę Torma,który zaczął się cofać w stronę ściany.Gdy Kel'dor stanął tuż przed nim Torm,wywrócił się i upuścił pieniądze.Napastnik spokojnie podniósł je i zaczął liczyć:
- Doskonale - powiedział po tym gdy skończył liczyć,a następnie patrząc na Torma dodał - Wiesz co mały? Chyba zrobię światu przysługe i pozbęde się takiego odmieńca i tak nikt za tobą nie będzie tęskinć. - Znów się zaśmiał.Torm nie wiedział co robić,był sam bez żadnej pomocy,bezbronny i bez możliwości ucieczki czuł strach,bez zastanowienia zakrył twarz rękoma w nadzieji że ból nie będzie aż tak wielki.I wtedy stało się coś nieoczekiwanego,Torm poczuł jak przez jego ciało przepływa jakieś dziwne uczucie otworzył oczy i zobaczył jak napastnik odlatuje od niego po czym upada na ziemię.Chłopak szybko wstał i zaczął uciekać nieoglądając się za siebie,a jednocześnie nie patrząc dokąd biegnie.Biegł tak przez długi czas aż wkońcu opadł z sił więc zatrzymał się,rozejrzał nerwowo i zaczął się uspokajać zdając sobie sprawe z tego że zagrożenie mineło.Znajdował się na jednej z ulic,oparł się o ściane a następnie usiadł i zaczął rozmyślać o tym co wtedy zaszło.Spojrzał na swoje dłonie i nagle poczuł znajome uczucie,uczucie głodu.Już prawie zapomniał że stracił pieniądze ale teraz nie miał już nic.W myślach powtarzał sobie ''Może lepiej by było gdyby mnie wtedy zabił.... i tak nikt nie będzie za mną tęsknił...'' ogarnął się po chwili i powiedział do siebie:
- Weź się w garść kretynie - Mówiąc to wstał i postanowił kolejny raz chodzić od domu do domu szukając pomocy.Lecz niestety było tak jak wcześniej,każdy go odrzucał nikt mu nie chciał pomóc a on sam odczuwał coraz większy głód.Nie miał już nic do stracenia więc postanowił szukać pomocy dopóki nie opadnie z sił lub... umrze.Torm zaczął odczuwać teraz nie tylko głód ale także i zmęczenie,przed sobą miał kolejny dom więc ruszył w jego stronę.Szedł powoli czując że zaraz zemdleje,już był prawie pod drzwiami kiedy nagle stracił przytomność.Kiedy się obudził był w mieszkaniu,nie wyglądało na ubogie lecz nie należało też do bogatych.On sam spostrzegł że leży na łóżku a przed nim na krześle siedział starzec.
- Och.. obudziłeś się nareszcie - powiedział ów stary człowiek,spogładając na Torma.Torm spojrzał na starca by mu się lepiej przyjrzeć,był bardzo stary jego twarz była zniszczona przez czas a jego oczy były białe.Chłopak zdał sobie sprawę że starzec musi być ślepy więc zapytał tylko:
- Kim pan jest i co ja tu robię?
- Nazywam się Orion Varik a znajdujesz się w mojim mieszkaniu znalazłem cię przed drzwiami omdlałego - odpowiedział starzec,po czym zapytał - A ty kim jesteś chłopcze?
- Ja... Nazywam się Torm nic więcej nie wiem.
- Nie masz rodziny?
- Nie ... chyba nie.. od kiedy pamiętam jestem sam i nigdzie nie mogę znaleźć miejsca bo jestem..... - i tu nagle przerwał - odmieńcem.
- Tak... zdaje sobie sprawę jak musisz się czuć,ja też kiedyś byłem odrzucany i jak widzisz zostałem sam. - odparł Orion i zamyślił się.
- Nie przeszkadza ci to kim jestem?
- Szczerze mówiąc mam to gdzieś - oznajmił Orion z uśmiechem.
- A czy ... czy mógłbym tutaj zostać? - zapytał Torm.
- Możesz,pod jednym warunkiem - Po odpowiedzi Oriona,Torm przypomniał sobie Jurisa Kentena więc przygotował się na najgorsze.
- J-jakim? - zapytał.
- Że nigdy nie będziesz kierował się nienawiścią nawet do tych którzy cię odrzucają,bo inaczej staniesz taki sam jak oni.Możesz mi to obiecać?
Torm popatrzył chwilę na starca i odpowiedział:
- Tak
- A więc możesz zostać - Orion znów się uśmiechnął.
Niedługo potem Torm zasnął i obudził się całkiem wypoczęty i w pełni sił.Codziennie miał dostateczną ilość jedzenia jak i wody a miejsca w mieszkaniu było dość dla nich obu.Torm wreszcie poraz pierwszy poczuł się sczęśliwy,aczkowlwiek ciekawił go sam Orion.Był ślepy lecz często zachowywał się tak jakby widział,ale nie rozmyślał nad tym długo poniewarz to właśnie on jako jedyny go nie odrzucił.Wkońcu mineło parę lat,Torm był teraz w wieku 15 lat i nauczył się kilku przydatnych rzeczy od Oriona.Co jakiś wychodził z mieszkania by poznać okolice,nie chciał się ukrywać jak szczur tylko dlatego że wyróżnia się z tłumu.Lecz mimo to najczęściej robił to nocą ze względu na to że mógł się wtopić w cień by uniknąć wzroku przechodniów.Pewnego dnia siedział w domu z Orionem i wpatrywał się w okno spoglądając na tętniącą życiem metropolie Coruscant.Po chwili przemówił starzec:
- Radze ci narazie nie wychodzić po nocach
- Dlaczego? - spytał Torm.
- Słyszałem o bandytach rabujących przechodniów w nocy,napadają na każdego i zabierają wszystko co ma cennego.Do tej pory tylko kradli ale kto wie czy nie posuną się za daleko,radziłbym więc poczekać aż sytuacja się uspokoji. - odpowiedział Orion.
- Dobrze,będe uważał.
Wkrótce zapadła noc Orion pierwszy poszedł spać a Torm znów przysiadł przy oknie,i nagle pomyślał ''Skoro do tej pory unikałem spojrzeń innych to ci bandyci też mnie nie zauważą''.Tak więc Torm znów wybrał się na nocny spacer ulicami,wszystko było jak zawsze nie licząc tego że na ulicach było mnie osób.Wkońcu Torm postanowił wracać gdy nagle przed nim stanął mężczyzna,Torm zatrzymał się:
- Niebezpiecznie jest chodzić samemu o tej porze - przemówił gdy nagle przyjrzał się Tormowi bliżej - A niech mnie hej chłopaki patrzcie kogo tu mamy.
Z cienia wyszło jeszcze dwóch i wszyscy otoczyli Torma,gdy nagle jeden przemówił:
- A co to za dziwadło?
- Nieważne,sprawdź czy ma przy sobie kasę - odpowiedział drugi.
- Z-zostawcie mnie - powiedział Torm a w jego głosie było czuć strach - N-nie..nie mam pieniędzy.
W tym momencie jeden z nich wyciągnął wibroostrze:
- Wiecie co pozbądźmy się go,nienawidze takich jak on. - przemówił jeden z oprychów.
I pozostali dwaj wyciągneli blastery i zaczeli w niego celować,chłopak wiedział że go zabiją ale nie miał jak uciec.I nagle Torm poczuł znajome dziwne uczucie i ujrzał w zwolnionym tępie jak napastnik stojący za nim wykonuje cięcie wibroostrzem,Torm mimo iż nie wie co się dzieje uchylił się przed cięciem.Gdy nagle wszystko wróciło do normy a Torm stał tuż obok mężczyzny z wibroostrzem, i wykorzystując to że przeciwnicy są zdezorientowani uderzył oprycha w twarz po czym zabrał mu ostrze.Następnie zaczął uciekać,a za nim ruszył tylko jeden krzycząc '' Tchórze! Sam go dorwę skoro wy się go bojicie''.Torm biegł ile sił w nogach i wkroczył w boczną uliczke mając nadzieje że tym sposobem go zgubi.Lecz niestety to był ślepy zaułek więc Torm szybko się ukrył,i za chwilę dotarł tu oprych.Mężczyzna poruszał się ostrożnie wypatrując chłopaka,i tu nagle wyskoczył Torm chcąc zaatakować go wibroostrzem.Niestety bandyta okazał się szybszy i uchylił się przed atakiem a następnie powalił Torma na ziemię i wykopał mu broń z ręki.Następnie zdyszany spojrzał na niego z uśmiechem i powiedział:
- To już koniec mały,pożegnaj się .. och zapomniałem i tak nie masz z kim - po czym wyciągnał blaster i zaczął się śmiać.
Torm leżąc na ziemi spojrzał na wibroostrze leżące niedaleko od niego i wyciągnał ręke,''Gdybym tylko mógł je sięgnąć'' - pomyślał i zamknął oczy przygotowując się na śmierć.I znów poczuł to uczucie, a gdy tylko otworzył oczy ujrzał jak ów ostrze leci w prost do jego wyciągnietej ręki,gdy tylko je złapał wstał i szybkim ruchem odciął napastnikowi dłoń w której miał blaster.Oprych zawył z bólu po czym upadł na kolana trzymając się cała dłonia okaleczonej ręki.Wściekły spojrzał na Torma mówiąc:
- I co teraz zrobisz odmieńcu? Śmiało zabij mnie! - wykrzyczał.
Torm nic nie mówiąc uniósł ostrze,spojrzał na oprycha po czym odrzucił je daleko.
- Tak jak myślałem,mięczak - uśmiechnął się drwiąco.
Nie chcąc tego dłużej słuchać chłopak uderzył go w twarz łamiąc mu tym samym nos a następnie zacząl uciekać w stronę domu.Gdy wrócił postanowił opowiedzieć wszystko Orionowi o tym co się wydarzyło tej nocy a także o jego wcześniejszym spotkaniu z Kel'dorem gdy wydarzyło się to po raz pierwszy.Orion powiedział tylko:
- Masz w sobię moc,i to od ciebie będzie zależało w jaki sposób jej użyjesz,mnie nie jest dane wiedzieć nic na ten temat a przed tobą jeszcze długa droga. - po tych słowach Orion poszedł spać.Torm przez chwilę się zastanawiał i po chwili sam zasnął.I znowu mijały lata wszystko od tamtej pory przebiegało spokojnie.Pewnego dnia oboje siedzieli w domu i wtedy to Orion przemówił:
- Tormie musimy porozmawiać.
- Słucham - powiedział chłopak.
- Czuje że mój czas powoli dobiega końca... wkrótce umre, więc chciałbym cię o coś prosić.
- Zrobię co chcesz,powiedz tylko co. - odpowiedział stanowczo.
- Pragnę byś mnie opuścił,nie chcę byś oglądał moją śmierć lecz mam dla ciebię prezent.
- Prezent? - zapytał Torm
- Za tym łożkiem znajduje się przycisk... śmiało Torm. - odpowiedział starzec uśmiechając się.
Torm powoli podszedł do łóżka po czym zaczął macać ścianę by odnaleść przycisk,znalazł go i nacisnął.Ku jego zdziwieniu łóżko się odsuneło pod nim znajdowała się dziura w której leżała stara szata z elementami pancerza.Torm podniósł ją i spojrzał na Oriona:
- Kim ty jesteś? - zapytał.
- Moja historia się już kończy i jest zbyt stara by ją opowiadać.Twoja się dopiero zaczyna,weź mój statek powinien się jeszcze nadawać.Idz już i poszukaj trapiących cię odpowiedzi związanych z twoja przeszłością jak i przyszłościa. - odpowiedział Orion.
- Ale.. co z tobą nie mogę cię tak zostawić.
- Jak już mówiłem umrę i nie chcę byś widział mnie martwego,ale obiecaj mi jedno.
- Co takiego?
- Że nie będziesz za mną płakał jak i tęsknił .Nie załamuj się bo nic ci to nie da a jednocześnie tylko cię osłabi,czy możesz mi to obiecać?
- Ja.. ja... Tak obiecuje.
- Dobrze a teraz ruszaj przed siebie,żegnaj Tormie.
- Żegnaj Orionie. - Powiedział Torm i wyszedł.
Biorąc uwcześnie ze sobą trochę pieniędzy i laserowy pistolet wsiadł do statku który teraz należał do niego i po chwili wystartował.Podróżował tak po galaktyce zwiedzając przeróżne planety najczęściej unikał tych najbardziej zaludnionych w obawie przed odrzuceniem jakie go kiedyś spotkało.Aż pewnego dnia przelatywał obok pewnej planety i jakimś cudem jego statek wpadł w kontrolę strumienia który przyciągał jego statek do owej planety.Torm robił co mógł by odzyskać kontrolę nad statkiem jednakże bez skutku.Gdy statek wleciał już w atmosferę planety na nieszczęście Torma,trwała burza piaskowa więc jedyne co mógł to mieć nadzieje że uda mu się przeżyć.Statek się rozbił a sam Torm jakimś cudem przeżył,nie wiedział gdzie jest więc postanowił się rozejrzeć....

PS: Historia liczy 2543 słów.

Re: Torm (ŚM)

: 30 sie 2009, o 17:05
autor: Wagner
Witam Lee, a właściwie Torma.
Długo Cię nie było w naszych szeregach, ale brak Twojej osobowości był naprawdę odczuwalny. Nie mogę wydać teraz swojego głosu, we krew mi weszło iż robię to tylko po wypowiedzi innych członków. Historia w miarę przyzwoita. Jak dla mnie posiada swoją oryginalność, jednak jest pewien mankament. Stylistyka a właściwe estetyka trochę kuleję, lecz ja zdążyłem Cię na tyle poznać by wiedzieć, że taki już jesteś oraz to twoja domena pisanego stylu. Chciałbym zaznaczyć, Torm to jeden z założycieli ŚM dlatego oczekuję trochę grzeczności w stosunku do niego, kieruje te zdanie głównie do aktualnych ludzi będących w szeregach Świadomych Mocy.

Re: Torm (ŚM)

: 30 sie 2009, o 17:14
autor: Liga/Darxul
Lee-chan :D Witamy ponownie jednego z założycieli ŚM.
Nawet bez podania powinieneś dołączyć.
Jestem na NIE :P


<Otwiera karton z 3-bitami z napisem "Pozdrowienia od Lee">


Ekmh... Jestem ZA

Re: Torm (ŚM)

: 30 sie 2009, o 17:16
autor: Lee
Dzięki Wagner i Darxul,a chciałbym podkreślić dla tych co mnie nie znają by mówili do mnie Lee nie Torm (nie licząc RP oczywiście :P )

Re: Torm (ŚM)

: 30 sie 2009, o 17:58
autor: Kranek
No Lee, już myślałem że się nie wyrobisz z podaniem.
Oczywiście na TAK.

Re: Torm (ŚM)

: 30 sie 2009, o 18:15
autor: Reseken
Jedyne co mogę powiedzieć to TAK.

Re: Torm (ŚM)

: 30 sie 2009, o 23:31
autor: Zattara
neutralny gdyż wszystko jest ok a nawet jeśli nie to i tak powodzenia...

Re: Torm (ŚM)

: 30 sie 2009, o 23:40
autor: Rebis
Jestem ZA

Re: Torm (ŚM)

: 30 sie 2009, o 23:40
autor: Mythh
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce był sobie Anubis, który widząc podanie Torma rzekł: Jestem na TAK

Re: Torm (ŚM)

: 31 sie 2009, o 13:49
autor: Wagner
No dobra...
Widzę, że ludzie Cię chcą i to zadowala. Historia jak już wspominałem, ujdzie. Tak.
Zapoznaj się z kodeksem oraz rangami...


Obrazek ___________________________________
Gratulujemy!
Torm został przyjęty do frakcji "Świadomi Mocy" i dopuszczony do próby otrzymania rangi "Nowo przybyły" . Zapoznaj się ze wszelkimi rzeczami jakie musisz ściągnąć by móc z nami grać. Przeczytaj także najważniejsze informacje o frakcji do której chcesz wstąpić. Jeżeli korzystasz z komunikatora X-FIRE, zapisz się TU.
Data próby to: DO USTALENIA!

- Informacje o "Próbie początkowej".
__________________________________