Podanie Kail Green (OPJ) - PRZYJĘTY
: 30 sie 2009, o 15:36
a. Imię / Nick - Kolcz / Kail
b. Wiek - 17
c. Kontakt
- gg:
- xfire: kolcz1
- email:
d. Prędkość Internetu - 1 MB
e. Coś o sobie - Jak wiecie w GoSW już byłem, wielu z was mnie zna i wiecie na co mnie stać. Przerwa w grze zmusiła mnie do ponownego napisania podania, ale nie oczekuję przyjęcia go po "znajomości".
f. Zainteresowania - Oprócz SW... Gram w piłkę ręczną i nożną, coś tam brzdękole na gitarze. No i oczywiście tworze muzykę (bity).
g. Umiejętności? (Przydatne do rozwoju Zakonu) - Inwencja twórcza, dobra atmosfera.
h. Skąd dowiedziałeś się o GoSW? - Z Gazety wyborczej xD
a. Staż - 2 lata (gdzieś tak)
b. Broń - Single
c. Co możesz zaoferować Zakonowi? - Siebie, swoje pomysły i dobrą zabawe.
d. Dlaczego chcesz dołączyć do Zakonu? - Właściwie to chcę wrócić a nie dołączyć. Polubiłem was i dobrze mi się z wami gra.
e. Poprzednie Klany/Zakony/Bractwa - GoSW
f. Link do www lub forum poprzedniego Klanu/Zakonu/Bractwa - http://www.gosw.pq.pl
g. Krótka historia - Jak pewnie każdy zacząłem od single playera i po przejściu go przerzuciłem się na multi. Po jakimś czasie zainteresowałem się MB II i zostałem w tym na dłużej... Kiedyś natrafiłem na necie na ogłoszenie Xara i tak trafiłem do GoSW.
a. Imię i Nazwisko: Kail Green
b. Wiek: 21 lat
c. Pochodzenie: Rodia
d. Rasa (wszystkie prócz ludzi): Rodianin
e. Charakter: Za młodu impulsywny i wybuchowy, wraz ze szkoleniem nabrał dystansu do świata i spokorniał. Często zastanawia się nad istotą mocy, a swoimi przemyśleniami dzieli się z młodszymi adeptami.
f. Opis zewnętrzny: Kail jest średniego wzrostu (ok 180cm), ale dobrze zbudowanym mężczyzną. Łamie stereotypy ubioru Jedi i nigdy nie chodzi w zakonnej szacie. Najczęściej zakłada czarną koszule na którą nakłada brązową kamizelkę i spodnie tego samego koloru co koszula.
g. Historia:
Ostatnie słowa jakie wypowiedział po swojej rozmowie ze Scarem brzmiały „do zobaczenia”. Nikt nie wiedział gdzie odleciał. Wojna z Kuobelaghiem i śmierć przyjaciół mocno osłabiła Kaila mentalnie i by odzyskać spokój, udał się na zewnętrzne rubieże. Kuolarq – tak nazywała się planeta na którą trafił. Moc nie bez powodu zawiodła go do tego miejsca, ciało niebieskie na które trafił było wręcz idealne do medytacji i wyciszenia. Miejscowy lud był prosty i raczej niechętnie nastawiony do wszelkiej techniki, z początku byli wrogo nastawieni do Kaila. Rodiannin wiedział że jeżeli nie chce być niepokojony przy medytacji, musi zadbać o dobre stosunki z Kuolarqami.
Przekleństwem ludu Kuolarqu, tak jak wielu planet Zewnętrznych Rubieży, były dzikie bestie z Rancornami na czele. Jedna z takich bestii nękała wioskę w pobliżu miejsca medytacji Kaila. Prosty i źle uzbrojony lud nie miał szans przeciwko naturze, Kail postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Przy kolejnym ataku bestii był już gotowy, jako że Rancory nie są z natury agresywne, zastanawiał się co mogło go aż tak rozwścieczyć. Szybko zsondował mocą prosty umysł stworzenia i odkrył gdzie leży źródło jego agresji. Ostra część skrzydła boleśnie wbiła się w takie miejsce pleców istoty, że stworzenie nie mogło po nie sięgnąć. Jako że to członkowie wioski zaciągnęli wrak statku w pobliże legowiska Rancorna, ten upatrywał w nich swoich wrogów. Rodianin już dawno nie korzystał z umiejętności kontroli nad zwierzętami, ale teraz nadeszła na to okazja. Na krótką chwile otumanił bestie, dzięki czemu miał czas na wyciągnięcie przedmiotu z jej pleców i zaleczenie mocą rany. Gdy Rancorn się ocknął poczuł ulgę która wyparła pierwotny zew zemsty. Mieszkańcy wioski mieli więc na jakiś czas spokój z Rancorem, za co byli wdzięczni Kailowi.
Mieszkańcy już nie niepokoili Rodanina, dzięki czemu ten mógł całkowicie oddać się medytacji. Jego spokój nie trwał jednak długo, dlatego iż na planetę trafił Łowca Jedi - Daren. Kail nie wyczuwał w nim zagrożenia, wręcz przeciwnie wyczuł potencjał mocy… Rodianin postanowił zbadać osobę łowcy nagród.
Ich spotkanie nastąpiło w dziwnych okolicznościach. Gdyby nie Kail, Daren został by spalony żywcem. Plemiennicy uznali najwidoczniej że łowca będzie idealną ofiarą dla ich bożka. Ten pogański rytuał został przerwany przez Kaila, a właściwie jego miecz i moc, które widocznie przestraszyły zabobonną ludność. Rodianin postanowił zobaczyć czy są jakiekolwiek szanse dla Darena, czy też jego serce jest całkowicie spaczone przez mrok. Dawał łowcy wiele okazji by ten go zaatakował… nic się jednak nie wydarzyło. Kail postanowił poddać Darena ostatecznej próbie. Zabrał łowce nad urwisko po czym wyjaśnił że od początku wiedział o jego zamiarach i celu wyprawy. Wyrzucił swój miecz pomiędzy nich i wymusił na łowcy podjęcie decyzji, mógł go zabić lub zniszczyć swój blaster. Daren wybrał jasną stronę mocy i rozpoczął zmiane swojego życia od pomocy miejscowej ludności, w końcu został wysłany przez Kaila do Praxeum.
Rodianin ponownie mógł oddać się medytacji, jednak nie było mu to dane… Aura jego przyjaciela Scara słabła… Kail nie mógł dopuścić do jego śmierci, udał się na Nite’ar by oszukać przeznaczenie.
Autor: Kolcz
b. Wiek - 17
c. Kontakt
- gg:
- xfire: kolcz1
- email:
d. Prędkość Internetu - 1 MB
e. Coś o sobie - Jak wiecie w GoSW już byłem, wielu z was mnie zna i wiecie na co mnie stać. Przerwa w grze zmusiła mnie do ponownego napisania podania, ale nie oczekuję przyjęcia go po "znajomości".
f. Zainteresowania - Oprócz SW... Gram w piłkę ręczną i nożną, coś tam brzdękole na gitarze. No i oczywiście tworze muzykę (bity).
g. Umiejętności? (Przydatne do rozwoju Zakonu) - Inwencja twórcza, dobra atmosfera.
h. Skąd dowiedziałeś się o GoSW? - Z Gazety wyborczej xD
a. Staż - 2 lata (gdzieś tak)
b. Broń - Single
c. Co możesz zaoferować Zakonowi? - Siebie, swoje pomysły i dobrą zabawe.
d. Dlaczego chcesz dołączyć do Zakonu? - Właściwie to chcę wrócić a nie dołączyć. Polubiłem was i dobrze mi się z wami gra.
e. Poprzednie Klany/Zakony/Bractwa - GoSW
f. Link do www lub forum poprzedniego Klanu/Zakonu/Bractwa - http://www.gosw.pq.pl
g. Krótka historia - Jak pewnie każdy zacząłem od single playera i po przejściu go przerzuciłem się na multi. Po jakimś czasie zainteresowałem się MB II i zostałem w tym na dłużej... Kiedyś natrafiłem na necie na ogłoszenie Xara i tak trafiłem do GoSW.
a. Imię i Nazwisko: Kail Green
b. Wiek: 21 lat
c. Pochodzenie: Rodia
d. Rasa (wszystkie prócz ludzi): Rodianin
e. Charakter: Za młodu impulsywny i wybuchowy, wraz ze szkoleniem nabrał dystansu do świata i spokorniał. Często zastanawia się nad istotą mocy, a swoimi przemyśleniami dzieli się z młodszymi adeptami.
f. Opis zewnętrzny: Kail jest średniego wzrostu (ok 180cm), ale dobrze zbudowanym mężczyzną. Łamie stereotypy ubioru Jedi i nigdy nie chodzi w zakonnej szacie. Najczęściej zakłada czarną koszule na którą nakłada brązową kamizelkę i spodnie tego samego koloru co koszula.
g. Historia:
Ostatnie słowa jakie wypowiedział po swojej rozmowie ze Scarem brzmiały „do zobaczenia”. Nikt nie wiedział gdzie odleciał. Wojna z Kuobelaghiem i śmierć przyjaciół mocno osłabiła Kaila mentalnie i by odzyskać spokój, udał się na zewnętrzne rubieże. Kuolarq – tak nazywała się planeta na którą trafił. Moc nie bez powodu zawiodła go do tego miejsca, ciało niebieskie na które trafił było wręcz idealne do medytacji i wyciszenia. Miejscowy lud był prosty i raczej niechętnie nastawiony do wszelkiej techniki, z początku byli wrogo nastawieni do Kaila. Rodiannin wiedział że jeżeli nie chce być niepokojony przy medytacji, musi zadbać o dobre stosunki z Kuolarqami.
Przekleństwem ludu Kuolarqu, tak jak wielu planet Zewnętrznych Rubieży, były dzikie bestie z Rancornami na czele. Jedna z takich bestii nękała wioskę w pobliżu miejsca medytacji Kaila. Prosty i źle uzbrojony lud nie miał szans przeciwko naturze, Kail postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Przy kolejnym ataku bestii był już gotowy, jako że Rancory nie są z natury agresywne, zastanawiał się co mogło go aż tak rozwścieczyć. Szybko zsondował mocą prosty umysł stworzenia i odkrył gdzie leży źródło jego agresji. Ostra część skrzydła boleśnie wbiła się w takie miejsce pleców istoty, że stworzenie nie mogło po nie sięgnąć. Jako że to członkowie wioski zaciągnęli wrak statku w pobliże legowiska Rancorna, ten upatrywał w nich swoich wrogów. Rodianin już dawno nie korzystał z umiejętności kontroli nad zwierzętami, ale teraz nadeszła na to okazja. Na krótką chwile otumanił bestie, dzięki czemu miał czas na wyciągnięcie przedmiotu z jej pleców i zaleczenie mocą rany. Gdy Rancorn się ocknął poczuł ulgę która wyparła pierwotny zew zemsty. Mieszkańcy wioski mieli więc na jakiś czas spokój z Rancorem, za co byli wdzięczni Kailowi.
Mieszkańcy już nie niepokoili Rodanina, dzięki czemu ten mógł całkowicie oddać się medytacji. Jego spokój nie trwał jednak długo, dlatego iż na planetę trafił Łowca Jedi - Daren. Kail nie wyczuwał w nim zagrożenia, wręcz przeciwnie wyczuł potencjał mocy… Rodianin postanowił zbadać osobę łowcy nagród.
Ich spotkanie nastąpiło w dziwnych okolicznościach. Gdyby nie Kail, Daren został by spalony żywcem. Plemiennicy uznali najwidoczniej że łowca będzie idealną ofiarą dla ich bożka. Ten pogański rytuał został przerwany przez Kaila, a właściwie jego miecz i moc, które widocznie przestraszyły zabobonną ludność. Rodianin postanowił zobaczyć czy są jakiekolwiek szanse dla Darena, czy też jego serce jest całkowicie spaczone przez mrok. Dawał łowcy wiele okazji by ten go zaatakował… nic się jednak nie wydarzyło. Kail postanowił poddać Darena ostatecznej próbie. Zabrał łowce nad urwisko po czym wyjaśnił że od początku wiedział o jego zamiarach i celu wyprawy. Wyrzucił swój miecz pomiędzy nich i wymusił na łowcy podjęcie decyzji, mógł go zabić lub zniszczyć swój blaster. Daren wybrał jasną stronę mocy i rozpoczął zmiane swojego życia od pomocy miejscowej ludności, w końcu został wysłany przez Kaila do Praxeum.
Rodianin ponownie mógł oddać się medytacji, jednak nie było mu to dane… Aura jego przyjaciela Scara słabła… Kail nie mógł dopuścić do jego śmierci, udał się na Nite’ar by oszukać przeznaczenie.
Autor: Kolcz