Volu Cymes [NGI] - PRZYJĘTY
: 25 sie 2009, o 12:48

1. Imię:Paweł
2. Wiek:13
3. Prędkość Internetu: 2 MB/S
4. Twoje doświadczenie w Role Play:Rok
5. Skąd dowiedziałeś się o Galaxy of Star Wars: Kiedyś tu grałem i bardzo mi się podobało . Chciałbym powrócić ponieważ „kocham” RP
6. Kontakt:
a)3735888
b) pawelgicala@interia.pl
c) misticjedi15
7.Krótko o sobie. Jestem Paweł. Mieszkam w Zabrzu. Mam 13 lat( Niech wiek nie odpowiada za zachowanie) Jestem kulturalną osobą. Dość opanowaną. Lubię piłkę nożną i siatkówkę. Trenuję sztukę walki Aikido. To chyba tyle .

1. Staż w Jedi Knight : Jedi Academy:Jakieś 3 lata
2. Zakony/klany/organizacje, w których byłeś/byłaś:
Będę wymienią modami
MB2- IK,Mec,AC było tego dużo ale tylko te pamiętam…
Ja+ - PotF i BC
OJP- GoSW
3. Szczególne osiągnięcia, w Jedi Knight : Jedi Academy:Brak
4. Twoja krótka historia gry w jk3: Zaczynałem w wieku 9 lat… Przez 3 lata lamiłem w MB2. W wieku 12 lat wziąłem się za grę… Było ciężko bo nie potrafiłem opanować emocji… Jako że byłem dość młody często spotykałem się z wyzwiskami i nieprzyjemnościami… Potem przyjaciółka wciągnęła mnie w ja+ i ojp. To tyle.
5. Dlaczego chcesz dołączyć właśnie do Galaxy of Star Wars: Jak już pisałem „kocham” RP, a GoSW to jedyny zakon który znam z RP. Macie miłą atmosferę i warunki do grania

1. Imię twojej postaci:Volu Cymes
2. Wiek twojej postaci: 17
3. Rasa twojej postaci:Człowiek
4. Miejsce urodzenia twojej postaci:Naboo
5. Opis zewnętrzny:Zza kasztanowej grzywki na świat spoglądały żywe niebieskie oczy. Jego ubrania były znoszone, u pasa wisiał nóż myśliwski z niszczoną drewnianą rękojeścią. Na plecach miał mały plecak, w którym przechowywał prowiant i nie zbędne rzeczy do przetrwania. Był on wysoki jak na swój wiek albowiem mierzył on 6 stóp. Volu był cały w bliznach i licznych zadrapaniach.
6. Historia. Historia:
Volu miał siedemnaście lat, od urodzenia nie znał swoich prawdziwych rodziców. Zza kasztanowej grzywki na świat spoglądały żywe niebieskie oczy. Jego ubrania były znoszone, u pasa wisiał nóż myśliwski z niszczoną drewnianą rękojeścią. Na plecach miał mały plecak, w którym przechowywał prowiant i nie zbędne rzeczy do przetrwania. Był on wysoki jak na swój wiek albowiem mierzył on 6 stóp. Volu był cały w bliznach i licznych zadrapaniach. Mieszkał ze starą kobietą, która przygarnęła go jak miał zaledwie miesiąc. Zawsze starał się żeby starsza pani miała się jak najlepiej, ponieważ była to jedyna bliska dla niego osoba..jeżeli jej by się coś stało został by sam.
Pewnego ranka chłopiec obudził się, słysząc przerażający krzyk. Szybko spojrzał na Vison, czy jej się nic nie dzieje. Volu spytał się co się dzieje a ona odpowiedziała mu że bardzo źle się czuje i dała mu 50 kredytów żeby poszedł kupić jakieś lekarstwo na targu oraz coś do jedzenia. Cymes szybko wybiegł z domu. Do celu dzieliło go około 14 km, śpieszył się bo od niego zależało życie starszej pani. Biegł jak najszybciej potrafił, w pewnym momencie poczuł coś dziwnego..tak jak by jakaś moc przez niego przepłynęła i dała mu siłę pobiec jeszcze szybciej niż pozwalają mu na to jego nogi. Kiedy dobiegł do targu, zaczepił go nieznajomy mężczyzna i przystawił mu nóż do gardła. Volu był bardzo zwinny i silny więc z łatwością wyrwał się z uścisku mężczyzny wyrwał mu nóż i wbił mu go prosto w serce. Przechodzący ludzie nie zauważyli że człowiek w ciemnej szacie nie żyje, ominęli go jak by nigdy nic. Volu poszedł do znajomego handlarza, kupił trochę jedzenia i lekarstwo. Brakło mu kredytów.. powiedział handlarzowi że do wieczora mu je doniesie. Teraz miał jeden cel dotrzeć jak najszybciej do domu.. Vison leżała w łóżku przykryta trzema kocami, Volu szybko dał jej lekarstwo. Wypiła, zaczęła się skręcać z bólu i dusić, okazało się że to nie było lekarstwo lecz trucizna.
- Nie ! Tylko nie ty ! Zabije tego który to zrobił , przyrzekam. – powiedział Volu z napełnionymi łzami oczami
Chłopcze, nadszedł odpowiedni moment aby ci powiedzieć prawdę.. – powiedziała krzywiąc się z bólu Vison
- Jaka prawda ?! O co znowu chodzi ?! – krzyknął chłopiec, jego rysy twarzy wykrzywiły się w dziwnym grymasie ukazującym furie i nienawiść
- Masz siostrę.. – odparła, opadając na podłogę głową, umarła.
Volu pogrążony w smutku i rozpaczy, przysiągł sobie jedno. Ten kto podmienił te butelki, zapłaci za to. Wstał z łóżka po czym się przebrał i wziął potrzebne rzeczy.
- Uciekam stąd – wymawiając te słowa Volu, wziął plecak i ruszył do miasta. Kiedy dotarł do celu, jego pierwszym zadaniem było uzbieranie odpowiedniej ilości kredytów po to żeby mógł kupić sobie jakąś broń oraz wypożyczyć statek. Udał się więc do kantyny, uzbieram wystarczająca ilość podczas gry w pazaka, pomyślał. Przysiadł do stolika i zapytał się czy może dołączyć. Nikt nie odpowiedział, w końcu odpowiedziała kobieta w dziwnym stroju, że może dołączyć. Volu od początku wiedział że wygra ponieważ od młodego wieku, potrafił przewidzieć jaki ruch zrobi przeciwnik i jakie ma karty. Tak jak by miał jakąś moc w sobie. – Nie, to są tylko bzdety. Nie ma mocy ani żadnych paranormalnych zdolności, po prostu ma jeden szczęście drugi nie. –powiedział pod nosem, odbierając worek kredytów. Wychodząc z kantyny zaczepił go jakiś młody chłopiec w brązowej szacie. Na oko miał piętnaście lat.
- Witaj, nazywam się Aston. Słyszałem że umarła ci bliska osoba, przykro mi. Teraz zapewne chcesz się stąd wyrwać, ja również. Mógł bym ci pomóc ponieważ znam się trochę na programowaniu i pilotażu. – odparł Aston drapiąc się po głowie.
- Dzięki, owszem przydała by mi się taka osoba. Więc na co czekamy ? Wyruszajmy ! Pierwsze co muszę zrobić to kupić sobie jakąś broń i wypożyczyć statek – odparł z uśmiechem na twarzy Volu.
- Znam świetnego gościa u którego możesz kupić każdy rodzaj broni – powiedział Astor.
- Dobrze, zatem chodźmy. Później mam jeszcze do załatwienia pewną sprawę z handlarzem Apollo – powiedział Volu.
Kiedy Astor i Volu przyszli do handlarza bronią – Nerza, od razu wiedzieli że on jest mistrzem w swoim fachu. Na ścianach miał przyczepione ozdobne miecze, własnej roboty.
- Potrzebuje blastera, dobry nóż oraz czymś czym mogę się bronić – powiedział Volu.
- Hmm mam tu blaster typu E-11, nóż z kościaną rękojeścią oraz wibroostrze od najlepszego producenta – Zintosa Huar’taqa. – odparł Nerza.
- Mhm, to poproszę o wszystkie wymienione przez Pana rzeczy – powiedział z uśmiechem Warlock.
- 1200 kredytów, dołożyć Panu pochwę do wibroostrza ? – zapytał się Nerza.
- Oczywiście, oto Kredyty – odparł Volu.
Kiedy chłopak zapłacił za broń wyszedł z budynku razem ze swoim nowo poznanym kolegą Astonem.
- Hmm Aston, a ty masz jakąś broń ? – zapytał się Volu.
- Oczywiście, Nerza to mój ojciec – powiedział Aston.
Okazało się że dom Apollo jest bardzo blisko i nie muszą zbyt daleko iść. Kiedy wszedł do domu handlarza zauważył że coś jest nie tak, wszystkie meble są porozwalane oraz poniszczone przez hmm.. jak by Miecz Świetlny. Na stole znalazł cyfro notes od Apollo, znalazł wpis o zatruciu starej Pani oraz o dostawcy trucizny..
Z lewego oka Volu popłynęła mała niebieska łza, więc on to zrobił… Volu szybko zabrał potrzebne dla niego rzeczy z domu handlarza i szybko z Astonem opuścili miasto, udali się do doków.
Człowiek który zmusił Apollo do sprzedania trucizny był najgroźniejszym bandytą w galaktyce, Volu wiedział że jego siedziba znajduje się na Korribanie.
Wypożyczyli statek i wyruszyli na Korriban..
3 miesiące później
- Aston ! Znalazłem chyba jego twierdzę – powiedział Volu pokazując palcem na ogromną twierdzę przypominająca akademie.
- Hmm to chyba tu. Chodźmy się rozejrzeć – odparł uradowany Aston.
Podeszli bliżej zauważyli dwóch strażników czekających przy bramie, szybko wyciągnęli broń i zapytali się ich czy tu mieszka wielki Rewo. Odparli że tak mieszka, po czym zaatakowali chłopców a oni z łatwością ich zabili. Mijali korytarze, w końcu dziwnym pomieszczeniu z tysiącami guzików. Astor oparł się o dźwignię i zobaczyli windę prowadząca do Sali Rady.. to musiała na pewno być jakaś akademia.
Zobaczyli że siedzi tam bandyta, a obok niego Apollo obwiązany liną i z zakneblowanymi ustami, Volu wyrwał się na przód, zaczął atakować Rewo. Przeciwnik okazał się bardzo słaby, Volu z łatwością go pokonał i miał już wydać ostateczny cios kiedy Rewo zaczął mu opowiadać o jego rodzicach, okazało się ze jego siostra ma na imię Carla i jest dzieckiem jego ojca z nowego związku. Jest akolitą z Zakonu Sith który teraz swoją siedzibę ma w pewnej Oazie. Volu podziękował mu za informacje, spytał się gdzie może znaleźć tą oazę i oszczędził życie bandycie. Powiedział Astonowi i Apollo że musi wyruszyć w podróż, chce odnaleźć siostrę i uczyć się razem z nią w akademii..
Tak kończy się historia Volu, czy odnajdzie on Carlę ? Wszystko zależy od waszych głosów na tak:D
Autor: Volu
Z pomocą Carli, to znaczy że sprawdziła mi to czy się kupy trzyma i poprawiła błędy ortograficzne...
I nie czepiajcie się bowiem wyjdzie w rp (jak się dostanę) że wyruszyła w podróż czy gdzieś tam ... itp itd