Podanie Oggul T`qil (ŚM) - PRZYJĘTY
: 6 lip 2009, o 22:43

- Część Ogólna1.
mię:Łukasz2.
iek:133.
oś o sobie:Lubie rugby trenuje ten sport oraz często pogrywam sobie na kompie w ja na modzie OJP.4.
wentualny kontakt z tobą:Xfire:flaber6
5.
rędkość internetu:1mb(radiówka)
- RPG i JK31.
woje doświadczenie w Role Play.Wszelkiej maści serwery role play na gta sa(szczególnie ls-rp) i czasowe rp na OJP.
2.
taż w grze Jedi Knight 3: Jedi Academy.2 lata.
3.
laczego do Świadomych Mocy?Dlatego, ponieważ to coś nowego i oryginalnego a znudziły mi się już gadki typu "Odepchnij ciemną(lub jasną) stronę mocy".
4.
lany, organizacje działające w JK3 w jakich byłeś. (Jeżeli nie ma - pomiń.)
- Przedstawienie Twojej wirtualnej postaci1. Imię postaci.
Oggul T`qil
2. Wiek postaci.
19
3. Rasa postaci.
Zabrak
4. Rodzima planeta postaci.
Iridonia
5. Wygląd postaci (opis zewnętrzny).
Jest identyczny jak wszyskie Zabraki, ale wyróżnia się tym, że na lewym barku ma dziurę od strzału z blastera.
6. Historia postaci (Minimum: 700 słów)
Wrażliwość Na Moc
Ostatnie co pamiętam to jak wuj wskoczył do mojego pokoju przerażony i powiedział, żebym szybko zasnął, ale nie podał powodu ani przyczyny.Gdy wyszedł poczułem, coś dziwnego... Jak by ktoś tracił życie.Od 10 roku życia ćwiczyłem z wujem umiejętność walki wibroostrzem, nauczył mnie podstawowych ruchów jednak zawsze robiłem jakiś błąd przez co broń wypadała mi z ręki.Nagle usłyszałem głos, który dochodził do mojej głowy, ale nie było go słychać z żadnych stron a brzmiał on "Oggul uciekaj...".Zamarłem na parę sekund w końcu wziąłem się w garść i uciekłem przez okno ale było zbyt późno zostałem otoczony zanim zdałem sobie sprawę co się dzieje leżałem nie przytomny...
Lochy
Obudziłem się w klatce, którą chroniła jakaś wiązka energii. Ale nie byłem w niej sam - obok mnie był chłopiec w moim wieku. Obudziłem go, spytał się mnie gdzie jest, odpowiedziałem że sam nie wiem, ale musimy się stąd wydostać. Jakiś Twi'lek podszedł do nas i powiedział, że te jaszczury to Trandoshańscy łowcy głów, oraz że może nam pomóc. Zgodziliśmy się a on powiedział, że na chwile wiązka energii zostanie przerwana a my będziemy mogli uciec. Udało się! Zdążyliśmy uciec z klatki, po czym zaczęliśmy biec w stronę drzwi ale zaczęli nas gonić 4 strażnicy. Nagle mój towarzysz potknął się o kamień. Strażnik który był za nim trzymał wielki blaster którym celował mu w głowę.Zamknąłem oczy, gdy je otworzyłem, strażnik leżał martwy a mój kolega nie miał lewej ręki.Wziąłem go na barki, zacząłem bic przed siebie myślałem, że to już koniec. Przed nami stał t'wielk powiedział biegnij przed siebie i nie zatrzymuj sie nie wiedziałem wtedy, że to nasza ostatnia rozmowa.
Farma Wilgoci
Niosłem Entu na barkach przez 4 godziny wydarłem rękaw z mojej koszulki i opatrzyłam mu ranę tak jak uczył mnie wujek w końcu doszliśmy do Farmy musiałem go zagadywać żeby znowu nie zemdlał, powiedziałem mu że farma pozyskuje wilgoć stąd nazwa farma wilgoci. W każdym razie gdy doszliśmy do farmy już czekał na nas właściciel był on człowiekiem
wysokim ogolonym na łyso i miał nietypową brodę zaprosił nas do środka zabandażował mojemu przyjacielowi ranę powiedział, że możemy tu zostać jeżeli będziemy pracować na farmie zgodziliśmy się po chwili zwrócił się do mnie „Możesz nas zostawić samych ?” zrobiłem co kazał wyszedłem z pokoju i wtedy ją zobaczyłem. Na imię miała Xana pomimo tego że była człowiekiem zakochałem się w niej mężczyzna wyszedł z pokoju przedstawił się jako Jamie Bindo powiedział że nic nam tu nie grozi powiedział też że zabierze mojego przyjaciela do centrum medycznego poprosił mnie żebym został i popilnował z jego dziećmi farmy zgodziłem się.Podszedłem do Xany chciałem jej zaimponować
-Cześć jestem Oggul T’qil a ty- zapytałem ?
-Mam na imię Xana- Odpowiedziała.
I w tamtym momencie ktoś zaczął dzwonić do drzwi podszedł jej starszy brat Viras
-To znowu oni !- Krzyknął.
-Jacy oni- Spytałem ? Odpowiedział że to ludzie Hutta którzy chcą wykupić te farmę. Ojciec zawsze jakoś ich odsyła ale teraz go nie ma...W tamtej chwili stało się coś okropnego strzał rozwalił drzwi przewróciłem się na ziemię Viras leżał obok mnie a Xana leżała przygnieciona gruzami
do domu wszedł zamaskowany człowiek w jednej ręce miał wibroostrze a w drugiej blaster zaczął celować nim w Xanę -Skoro my nie możemy mieć tej farmy nikt nie będzie jej miał.
Zadałem sobie pytanie czemu wokół nas zawsze musi dziać się coś złego, blaster wystrzelił
Xana leżała martwa dopiero co ją poznałem a już odeszła w tedy coś we mnie pękło wstałem wściekły podchodziłem do przeciwnika wolnym krokiem tamten wybuchł śmiechem zaczął na mnie biec wymachując wibroostrzem wyjąłem rękę do przodu jego własna broń znalazła się w mojej dłoni wściekły nie zdawałem sobie sprawy co się stało wydałem głośny okrzyk mężczyzna przeraził się widziałem to w jego oczach wykonałem potężny zamach jak uczył mnie Wuj. Ostrze przeszło przez tchawicę i ramię padł ledwo żywy podniosłem broń w górę i powiedziałem „Myślałeś że dzisiaj nie zginiesz ? Niespodzianka” po tych słowach dobiłem przeciwnika godzinę później do domu przyszedł Jamie...Zapytał co się stało nic nie odpowiedziałem nie wierzyłem w to co zrobiłem nie byłem świadom mocy...jeszcze
W Drodze Do Zemsty
Jamie traktował nas jak synów, ale już na nas była pora mieliśmy po 19 lat. Chcieliśmy coś osiągnąć w życiu a dokładniej wyruszyć na Naboo jest to jedna z największych politycznych planet Środkowych Rubieży. Jamie dał nam trochę kredytów, uściskał nas i pojechaliśmy jego ścigaczem do miasta, jeszcze nie zapomniałem o ludzi Hutta, chciałem się na nich zemścić ale nie było okazji .W końcu wyjechaliśmy do miasta gdy już byliśmy przed Hangarami, powiedziałem mu że mam inne plany na przyszłość i nie chce zostać politykiem.On powiedział, że też nie zamierza polecieć na Naboo tylko chciał stać po jasnej stronie mocy, popytać po ludziach czy wiedzą coś o Akademi Jedi.Uścisnęliśmy sobie dłonie po przyjacielsku przed kantyną i poszliśmy w swoją stronę.Wszedłem do kantyny zobaczyłem tam człowieka Hutta przypomniałem sobie co stało się z Xaną opanował mnie gniew.Podbiegłem do niego przewróciłem go i zacząłem bić powiedziałem mu żeby dał mi namiary na pałac Hutta ,wyjąłem wibroostrze i przyłożyłem mu je do gardła zaczął krzyczeć że zaznaczy mi pałac w cyfronotesie prosił, żebym go nie zabijał podałem mu cyfronotes gdy zaznaczył pałac, podniosłem broń do góry w tym momencie pewien mężczyzna złapał mnie za rękę i zaczął mówić.
-Nie trać sił na te zwierzęta- Powiedział
Schowałem wibroostrze zaproponował mi układ, że jak z nim pojadę stanę się silniejszy.Wyglądał mi na łowce nagród, powiedziałem, że pójdę z nim jak wyświadczy mi przysługę i pomoże zabić Yui Hutta, zgodził się więc wyjąłem cyfrotones i pojechaliśmy w miejsce pałacu.Przy bramie było 2 strażników Gammorean łowca nagród machnął ręka i otworzyli bramę szliśmy dalej, aż w końcu doszliśmy do salonu Hutta Yui, łowca nagród znowu machnął ręką i wszyscy strażnicy Gammorean wyszli.Wtedy łowca powiedział do mnie, że teraz mam okazje zabić Yui, który stał za wszystkimi atakami. nie wahałem się wyjąłem wibroostrze podszedłem od tyłu i przeciąłem jego szyje, wibroostrze przeszło na wylot a jego głowa leżała na podłodze wtedy łowca nagród zdjął zbroje i okazał się być człowiekiem, miał przy pasie miecz świetlny spytałem się kim jest.Mówił, że szuka takich jak ja "Wrażliwych na Moc".Zabił chyba z 20 Gammorean póki nie wyszliśmy z pałacu.Więc zgodziłem się i poleciałem uczyć się o mocy...
Szczególne podziękowania dla Entu za współprace(mam jakby wspólną historię).Mam nadzieję, że ta jest lepsza od poprzedniczki.

