Strona 1 z 1

Kranek (ŚM) - PRZYJĘTY

: 4 cze 2009, o 17:18
autor: Kranek
  • ObrazekObrazek
Obrazek

Obrazek- Część Ogólna


1. Obrazekmię: Szymon

2. Obrazekiek: 15 lat, rocznikowo 16.

3. Obrazekoś o sobie: Aktualnie kończe 3 klasę gim. Lubię sobie posiedzieć przy kompie (nie tylko grać ;)). Posłuchać metalu w wykonaniu zespołu Nightwish i innych. Jestem katolikiem, chodzę regularnie do kościoła, wczoraj byłem bierzmowany. Jestem spokojnym człowiekiem i trzeba mieć naprawdę talent że by wyprowadzić mnie z równowagi, chociaż są wyjątki. Nigdy nie oceniam innych zanim ich nie poznam, kieruję się zasadą, że lepiej robić sobie przyjaciół niż wrogów, więc staram się być miły i uprzejmy dla każdego.

4.Obrazekwentualny kontakt z tobą: GG -> 10099658 albo em@il -> darth_kranek@interia.pl (żadko wchodzę).

5.Obrazekrędkość internetu: 4 Mb/s Netia.




Obrazek- RPG i JK3

1. Obrazekwoje doświadczenie w Role Play.

Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że ok. pół roku.

2. Obrazektaż w grze Jedi Knight 3: Jedi Academy.

Ponad rok.

3.Obrazeklaczego do Świadomych Mocy?

Znam tam parę osób i chciałbym znów być z nimi w klanie ;) .

4. Obrazeklany, organizacje działające w JK3 w jakich byłeś. (Jeżeli nie ma - pomiń.)

Klan GK i HoDS



Obrazek- Przedstawienie Twojej wirtualnej postaci

1. Imię postaci.

Lanz.

2. Wiek postaci.

22 lata.

3. Rasa postaci.

Człowiek.

4. Rodzima planeta postaci.

Coruscant.

5. Wygląd postaci (opis zewnętrzny).

Wysoki i dobrze zbudowany meżczyzna o czarnych włosach i nienaturalnie zielonych oczach.
Obrazek

6. Historia postaci (Minimum: 300 słów)


<Ukradkiem zbliżasz się do tajemniczego komputera...słychać szum pracującej maszyny. Spoglądasz na pulpit i oto co widać...>

...Urodził się na Coruscant, nigdy nie poznał swoich prawdziwych rodziców. Wychowywał go starzec imieniem Yernan. W wieku 10 lat rozpoczął szkolenie w walce bronią białą. pod okiem opiekuna, który okazał się mistrzem szermierki. Lanzowi nic nie przychodziło łatwo, spędzał całe dnie na treningach, które były naprawdę wyczerpujące. Kiedy jego wiek przekroczył liczbę piętnastu wszystko miało się zmienić. Pewnego razu obaj mieli się wybrać na planetę Tatooine, by tam osiąść, gdyż obecne miejsce zamieszkania było zbyt niebezpieczne. Lot przebiegł spokojnie...W końcu dotarli do celu podróży. Wyszli z pojazdu i udali się do najbliższej kantyny w celu zdobycia paru istotnych informacji.

Wtem znienacka wyskoczyła postać w czarnej szacie, trzymająca w prawej dłoni podwójny wibromiecz i zaatakowała starego mentora. Ten szybko dobył swojej broni i sparował pierwszy cios.

- Cofnij się! - Krzyknął do ucznia, a ten posłusznie oddalił się na bezpieczną odległość.

Co chwila dało się słyszeć szczęk uderzanych o siebie mieczy. Obaj władali nią po mistrzowsku, ale tajemniczy osobnik nie docenił przeciwnika i popełnił błąd za który zapłacił życiem, starzec perfekcyjnie wykorzystał moment w którym skrytobójca porzucił obronę by zaatakować. Po chwili postać padła na ziemię w kałuży krwi.

- Szybko chłopcze! Za mną! - Zawołał opiekun.

Po chwili biegu dotarli do budynku stojącego w ciemnym zaułku, starzec rozejrzał się, po czym razem z młodzieńcem weszli do środka. Mieszkanie należało do pewnego Rodianina. Po dłuższej rozmowie obu mężczyzn, znudzony Lanz zasnął. Obudził się później na pustyni.

- AAoooohh....co...gdzie jesteśmy?

- Śpij...niedługo dojedziemy... - Odpowiedział Yernan.

Wkrótce dotarli do opuszczonego domu…
I tak spokojnie żyli na pustyni, jako farmerzy wilgoci przez 7 lat...
Czasami na farmie zdarzały się różne dziwne rzeczy, przedmioty unosiły się w powietrzu i inne podobne, niewyjaśnione zjawiska...

Pewnego zwyczajnego dnia, jak zwykle wyruszyli do najbliższej osady po narzędzia i jedzenie. Nie było w tym nic niezwykłego, jednak miało się to zmienić…

- To już chyba wszystko...nie brakuje niczego Lanz? - Spytał starzec pakując wszystkie przedmioty.

- Hmm...Tak niczego nam już nie brakuje... - Usłyszał w odpowiedzi.

Wtem podbiegły do nich trzy postacie ubrane na czarno, każdy z nich dzierżył w dłoni wibromiecz.

- Uważaj Yernan! - Krzyknął po czym dobył miecza.

Napastnicy nie czekali długo, szybko ruszyli na farmerów. Jeden zajmował Lanza a dwóch pozostałych walczyło z jego mentorem...

Zabójca walczący samotnie, nie był tak dobry jak mogło by się wydawać, tracił równowagę przy każdym uderzeniu przeciwnika. W końcu stało się, upadł, a Lanz szybko go dobił. Po skończonej potyczce odwrócił się i zobaczył jak jego nauczyciel pada na ziemię.

- Nieeeee! - Wydarł się po czym wpadł w szał, szybko dobiegł do zakapturzonych postaci i zaatakował. To było błędem, niedoświadczony wojownik szybko został pozbawiony broni i przyparty do muru. Opierając się o ścianę rozglądał się nerwowo wokoło szukając jakiejś broni. Zobaczył wibromiecz starca, wyciągnął rękę w stronę przedmiotu i starał się przyciągnąć do siebie, tak jak czasami robił to z narzędziami zupełnie przez przypadek. Miecz zaczął drgać i powoli przesuwać się w jego stronę. Ale zbyt wolno, oponnent podbiegł do niego i odrąbał mu rękę.

- Aaaaa! - Wrzasnął po czym upadł na kolana. Jęcząc z bólu podniósł powoli głowę i zobaczył nad nią miecz. Pozbawiony nadziei zamknął oczy i czekał na egzekucję.

Po chwili bezruchu Lanz zdał sobie sprawę, że jeszcze żyje, otworzył oczy, żeby się rozejrzeć...wrogie postacie leżały na ziemi z obciętymi głowami, a przed nim stał ON. Zmierzył go dokładnie wzrokiem, czuł bijącą od niego siłę. Po chwili wstał, ów człowiek, który go uratował wyciągnął mały kryształ, matowy i pozbawiony blasku, wręczył go farmerowi po czym powiedział:

- Strzeż go, a w odpowiednim momencie zaprowadzi Cię do twojego przeznaczenia.

- Co? Kim...kim jesteś? - Zapytał przerażony.

- Veryus, dobrze zapamiętaj to imię. - Powiedział po czym odwrócił się i ruszył w stronę lotniska.[/i]

- Zaczekaj chwilę! Dokąd idziesz? - Zawołał.

Veryus odwrócił się i odpowiedział:

- Nie mam czasu na rozmowę, muszę się udać na Letharman, bywaj.

Gdy skończył mówić w błyskawicznym tempie oddalił się. Lanz zdziwiony i zastanawiał się i postanowił pochować mistrza. Niedługo po tym, sprawił sobie mechaniczną rękę na miejsce odciętej. Żył i pracował dalej, skrytobójcy przestali go nękać.

Kilka dni później, podczas śniadania, kryształ który nosił przy sobie, rozbłysł zielonym światłem i uniósł się w powietrzu. Farmer odruchowo wstał i odsunął od stołu, jednak nic się nie stało. Powoli podszedł do dziwnego przedmiotu i chwycił go. Wtem wszystko zakryła ciemność. Niedługo po tym ujrzał miejsce rozbicia statku, obok niego stało kilka postaci, między innymi wybawca Lanza. Wpatrując się w ten obraz usłyszał:

- ...Rozbiliśmy się na Fondar...

Po chwili wizja zniknęła, a kryształ przestał jarzyć się tak mocno jak wcześniej.

- Co to było? - Zapytał się samego siebie. Po czym dodał:

- Chyba o tym mówił ten...Veryus."...A w odpowiednim momencie zaprowadzi Cię do twojego przeznaczenia." - Powtórzył.

- W sumie nic mnie tu nie trzyma... - Zastanowił się przez chwilę, po czym usiadł i zaczął rozmyślać...

Następnego dnia, gotowy do opuszczenia tej planety stanął przed transportowcem, poprawił plecak i wibromiecz, który miał przy boku po czym wsiadł na pokład statku. Podczas lotu myślał o Yernanie i tym, że mógłby go uratować...gdyby był silniejszy...

- W końcu... - Pomyślał wychodząc ze statku, po czym wyciągnął kryształ, który po kilku sekundach zaczął znów świecić mocnym światłem wskazując kierunek drogi.

Minęło kilka godzin. Zmęczony podróżnik usiadł na kamieniu i napił się resztek wody jakie mu zostały. Następnie wstał i ruszył dalej, zdołał zrobić parę kroków, a święcący przedmiot zaczął wariować zmieniając kolory, po czym znów stał się matowy. Zniechęcony Lanz, przeszedł przez zarośla a jego oczom ukazał się wrak pojazdu kosmicznego…

<Gdy próbujesz przeczytać dalszą historię, komputer się zawiesza i nie odpowiada, próbujesz coś zrobić, jednak następuje spięcie i wszystko trafia szlag, ze spalonego monitora unosi się czarny dym...>

Re: Kranek (ŚM)

: 4 cze 2009, o 17:25
autor: Faveks
Nie chcę mi się pisać. Jestem na TAK

Re: Kranek (ŚM)

: 4 cze 2009, o 17:29
autor: Liga/Darxul
Historia świetna, fajnie się ją czyta i dobre powiązania nic dodać i nic ująć :)
ZA

Re: Kranek (ŚM)

: 4 cze 2009, o 17:30
autor: Phil
Myślę, że podanie jest wporządku. Chociaż jak dla mnie historia szałowa nie jest, może przez to, że często słyszałem tego typu związane z osobami w czarnych szatach, ale co ja tam się będę czepiał. Jestem na TAK Sądzę, że jak się rozkręcisz to dasz radę. ;)

Re: Kranek (ŚM)

: 4 cze 2009, o 17:33
autor: Rezo
Fajnie się czyta, miło widzieć kolejną twarz z dawnego zakonu |GK|. Wiem jak odgrywasz, historia fajna. Jestem na TAK.

Re: Kranek (ŚM)

: 4 cze 2009, o 17:39
autor: Revel
TAK - i tak moje nie nic nie da, po pierwsze po co mam je dać? Po drugie Wagner wywali mnie z TESCO jeszcze..

Re: Kranek (ŚM)

: 4 cze 2009, o 19:24
autor: Reseken
Tak - po prostu tak, a nie inaczej. Poza tym miło cię znów widzieć.

Re: Kranek (ŚM)

: 4 cze 2009, o 21:52
autor: Veryus
No cóż, historia nie jest może i epicka, jednak taka wystarczy. W sumie jest nawet ciekawa no i powiązania z fabułą (... ^^'). Z resztą, wiem, że jak się postarasz, to dobrze odgrywasz :P. Na Tak.

Re: Kranek (ŚM)

: 4 cze 2009, o 22:15
autor: Wagner
Tak. Pozytywne głosy mówią same za siebie, że nadasz się w naszej małej społeczności Świadomych Mocy :). Co do historii postaci, fajnie to wymyśliłeś i myślę, że kontynuowanie jej w Role Play będzie bardziej oryginalne i pomysłowe. Jedynego czego się obawiam to sprawa z aktywnością. Kiedy byłeś w HoDS rzadko wchodziłeś na serwer, mimo iż bardzo się staraliśmy.
___________________________________
Gratulujemy!
Lanz zostaje przyjęty do frakcji "Świadomi Mocy" i dopuszczony do próby otrzymania rangi "Nowo przybyły" . Zapoznaj się ze wszelkimi rzeczami jakie musisz ściągnąć by móc z nami grać. Przeczytaj także najważniejsze informacje o frakcji do której chcesz wstąpić. Jeżeli korzystasz z komunikatora X-FIRE, zapisz się TU.
Data próby to: 5-6 Czerwca 2009 roku.

- Informacje o "Próbie początkowej".
__________________________________