Kael Relkniw - OPJ - PRZYJĘTY
: 16 maja 2009, o 21:52


a. Imię / Nick - Mateusz/Phoenix
b. Wiek - 16
c. Kontakt
- gg:10570044
- xfire:vansin
- email:ph03nix3d@gmail.com
d. Prędkość internetu - 6mb
e. Coś o sobie - Jestem pogodnym, lubiącym pożartowac nastolatkiem. A zresztą. Znacie mnie przecież.
f. Zainteresowania - SW, Grafika, Piłka nożna
g. Umiejętności? (Przydatne do rozwoju Zakonu) Mapping, Skinning, Grafika, GMowanie
h. Skąd dowiedziałeś się o GoSW? - Głupie pytanie

a. Staż - 2 lata
b. Broń - Single
c. Co możesz zaoferować Zakonowi? - Oczywiście nadal będę sprawował posadę Mistrza Gry i z zewnątrz lidera OPJ. Więc nie macie co się martwic o "śmieciowate" sprawy.
d. Dlaczego chcesz dołączyć do Zakonu? - Potraktuje to pytanie jako dlaczego chcesz nową postac zrobic. Chcę ponieważ mam fajny pomysł, no i lubie zaczynac od nowa.
e. Poprzednie Klany/Zakony/Bractwa - RJO, SEoJ, MoF, GRM, DSS, DSC, RH, RHS, Fate, AY4, FA, SR, Legend, LiD, SoD, GoSW
f. Link do www lub forum poprzedniego Klanu/Zakonu/Bractwa - Hmm tutaj sobie odpuszczę.
g. Krótka historia - Zacząłem grac z kolegami z klasy najpierw na lan party. Potem im się znudziło a ja zostałem i gram aż do teraz. No może miałem przerwy ale można uznac, że gram 2 lata.


a. Imię i Nazwisko: Kael Relkniw
b. Wiek: 16
c. Pochodzenie: Ghot'r
d. Rasa: Człowiek
e. Opis zewnętrzny: Smukle zbudowany młodzieniec o jasnej karnacji. Jego głowa nie jest pokryta włosami. Na twarzy przede wszystkim widnieje uśmiech. Nie sprawia wrażenia groźnego, lecz... pozory mogą mylic.
f. Historia:
<Usłyszałeś dźwięk silników. Udałeś się przed świątynie. Ze statku wysiada zbudowany człowiek, z niecodziennym zarostem. Wyglądem przypomina on 16 letniego humanoida. Idzie w Twoim kierunku, uśmiecha się i przemawia>
Cześć! Jestem Kael Relkniw. Jestem młodym, utalentowanym <śmiech> człowiekiem. Narodziłem się na planecie Ghot’r, której nie opuszczałem przez całe dzieciństwo. Na pewno zainteresuje Was jak tutaj trafiłem. Tak się składa, że prowadzę własny pamiętnik w cyfronotesie. Proszę, śmiało, chcę abyście przeczytali pare wpisów. Hmm… Może na początek… TEN!
<Kael przesuwa ręką po cyfronotesie, który wytwarza hologram. Na hologramie widzisz chłopca – wygląda on na ok. 12 lat. Po rysach twarzy poznajesz, że to Kael Relkniw. Chłopiec z uśmiechem na ustach przemawia do Ciebie>
Chris powiedział mi, że mogę z nim iść na polowanie. Trochę się o mnie martwi, ponieważ on ma 17 a ja zaledwie 13 lat. No ale nie po to zrywałem się z lekcji, ćwiczyłem posługiwanie się wibroostrzem oraz blasterem za miastem – w oazie, którą zamieszkiwał starszy człowiek. Ruszamy tuż przed zmrokiem, wrócę nad ranem, nie mogę się doczekać.
<Chłopiec odchodzi na bok, wyłącza cyfronotes. Z cyfronotes dobiega głos „AUTOMATYCZNE URUCHAMIANIE KOLEJNEGO ZAPISU”. Na hologramie widzisz Kael’a, leżącego na łóżku szpitalnym. Ma trochę podrapaną twarz, lecz mimo to się uśmiecha>
To było niesamowite, szliśmy przez gęstą polanę, nagle usłyszałem za sobą szelest. Gdy się obróciłem dostrzegłem dwa małe howlery. Podszedłem do nich, wiedząc, że nic mi nie zrobią i pogłaskałem. Usłyszałem jeszcze szelest w paru miejscach, lecz ignorując to poszedłem dalej. Musiałem dogonić przecież Chris’a, który był parędziesiąt metrów przede mną. Po chwili poczułem ból głowy i usłyszałem okropny skrzek. Wiedziałem co to za odgłos – to zew bojowy dorosłego samca howlera. Zacząłem uciekać i krzyczeć. Straciłem z oczu Chris’a. I wtedy poczułem silne uderzenie w tył głowy, straciłem przytomność. Obudziłem się w jakimś miniaturowym obozie. Były tam dwa namioty, jedno ognisko i.. nie pamiętam. Jakieś zakapturzone postaci wędrowały to z jednej, to z drugiej strony. Obawiałem się, że to Sith, w końcu tak wiele się mówi o nich w tych czasach, lecz to nie byli oni, tak przynajmniej sądziłem. Jak się domyślacie to nie byli Sith, przecież leże tutaj żywy. To byli jacyś dzicy ludzie, zamieszkujący lasy. No ale musicie wiedzieć jak udało mi się stamtąd wydostać. Byłem związany sznurem, zacisnąłem dłoń na suple, zacisnąłem zęby. Poczułem coś ciepłego, spoglądając na supeł zauważyłem, że lekko się dymi.
<postać pokazuje przypaloną dłoń>
Dmuchałem delikatnie w miejsce, z którego się dymiło. Chwilę później więzy były tak słabe, że puściły. Rozejrzałem się, po czym wstałem i uciekłem. W trakcie drogi czułem się bardzo słaby. Straciłem przytomność no i obudziłem się tutaj.
<cyfronotes się wyłącza>
Dziwne no nie ? Teraz już wiem, że Moc pomogła mi się uwolnić. A skąd wiem o Mocy i dlaczego sobie to tak tłumaczę ? Już Wam mówię.
Wiele razy zdarzały mi się dziwne sytuacje, gdy to w gniewie zrzuciłem jakiś obraz ze ściany, czy wiedziałem, że mam się uchylić podczas starć na wibroostrza. Dusiłem to w sobie, zastanawiając się co nie tak jest z moją dłonią, albowiem nieraz czułem w niej pieczenie. Pewnego dnia mój brat – Rune powiedział mi, że Jedi przybyli do miasta. Udałem się do centrum, szukając ich. W pewnym momencie ujrzałem zakapturzoną postać przemykającą w cieniu. Śledziłem ją, trzymając blaster przy pasie w pogotowiu. Zakapturzony doprowadził mnie do kantyny, w środku której podszedłem do niego. Był to człowiek, zgodził się na rozmowę. Zainteresowały go moje historie. Zaproponował mi szkolenie. Podał koordynaty i odszedł. Wróciłem do domu, zapisałem koordynaty i zostawiłem u brata w pokoju. Wziąłem co najpotrzebniejsze oraz moje oszczędności. Poszedłem do portu. Poleciałem z 2 przesiadkami. Jedna przesiadka na Coruscant, następna na Naboo i w końcu dotarłem do Nite’ar. Poradziłem się mieszkańców jak tu dotrzeć, no i jestem.
<uśmiechnął się lekko>
Autor: Phoenix