Connor"Xarthes" Cassus - Wyprawa w nieznane (Autor: Xarthes)
: 9 maja 2010, o 18:15
Statek wzbijał się spokojnie w powietrze. Pilot badał podejrzliwie otoczenie oraz wszystkie wskaźniki.
-Jak zwykle.. złe przeczucia. Mam wrażenie, że to wszystko się zaraz rozpadnie. - Rozejrzał się ponownie po okolicy. Wysokie wieżowce fascynowały i zadziwiały, pierwsza myśl szybko męczyła rozum samą sobą „Jak przez tyle czasu taka metropolia mogła zostać w ukryciu.. Moc lubi ze mną pogrywać”. Rozmyślając o tym uśmiechnął się. Radosny wyraz twarzy szybko zmienił się w zdziwienie, gdy Sensor Podczerwieniowy zaczął szaleć. Szybko ujrzał kilka wiązek laserowych rozpruwających powietrze kilka centymetrów od jego statku. Przydusił ster do przodu, w pośpiechu wprowadził kilka komend. ,,To nie wystarcza! Za .. 15...14..13 sekund mnie dorwą!”. Xarthes szybko porzucił kontemplowanie nad tym kto i dlaczego go zaatakował i zabrał się za działanie.
-Skoro tak pogrywacie! Bawcie się dobrze z tym..- wypowiadając to zdanie odblokował rakietę, jednak wywołując małe zwarcie w systemie nie obrał celu, a po prostu zwolnił ją z zaczepu. Turbolaser oszukany w ten sposób na kilka sekund obrał jako swój cel spadającą rakietę, porzucając szalenie pędzącego przed siebie pilota. Jeden problem został zażegnany, jednak kontrolka ostrzegawcza ponownie zaczęła wyć. Na głównym ekranie wyświetlały się wiadomości o przeciążeniu silników plazmowo-odrzutowych, oraz prędkości która nie pozwala przekroczyć atmosfery planety. Mistrz Jedi wiedział, że taki manewr kończy się śmiercią pilota, najczęściej przez zmianę ciśnienia, takowy po prostu wybucha od środka.. Nie zamierzał jednak zmniejszyć prędkości. Skupił się na swoim ciele, na Mocy panującej całą, brutalnie duszoną przez Kuobelagha galaktyką. W pełnym skupieniu przebił się przez atmosferę pozostając w jednym kawałku..
Minęło jakieś 5 minut lotu w prędkości nadświetlnej gdy hipernapęd wysiadł. Connor próbował odnaleźć się w sytuacji w której się znajdował. Na kadłubie pojawił się jakiś osad skutecznie uniemożliwiając ocenienie tego co działo się wokół. Na szczęście osad zaczął znikać. Jedi znajdował się przy jednej z kosmicznych baz sił Kuobelagha. Za nim się obejrzał w jego stronę ruszyło kilka, być może kilkadziesiąt, lub kilkaset myśliwców. Xarthes usiłował przywrócić hipernapęd do używalności, jednak kontrolki wciąż świeciły się krwisto czerwonym kolorem. Ruszył więc w samobójczą walkę z przeciwnikiem posiadającym przytłaczającą przewagę. Wiedział też, że on jako jedyny pośród pilotujących walczące statki ma asa w rękawie.. Moc. Popędził w pełnej prędkości na wroga. Dokładna i prosta formacja myśliwców Kuobelagha nie pozwalała na przeciśnięcie się między nimi. Postanowił więc wykonać skomplikowany ,,korkociąg” do góry. Eskapada złotych, małych i zwrotnych myśliwców wyraźnie została zaskoczona manewrem Jedi i zaczęła ślepy ostrzał przed siebie, mimo że jego już dawno nie było na ich celownikach. W kilka sekund znalazł się na tyłach wroga i pełną siłą ognia uderzył w niego. Podczas chaotycznego manewru rozpraszania się kilkanaście statków stanęło w płomieniach zderzając się o siebie. Kolejne kilka zostało krytycznie uszkodzone przez ciężki ostrzał Cassusa który pędził przedzierając się przez resztki rozbitego szyku. Znikąd wyleciał dużo potężniejszy myśliwiec, o zaokrąglonych kształtach które od razu rzuciły się wprawionemu pilotowi w oczy. Connor przekonany o tym, że nie da rady zniszczyć go amunicją tego statku, która i tak była już na wyczerpaniu musiał obrać inną drogę wygranej. Pełna prędkość i szaleńcze korkociągi wprawiały drugiego pilota w spore zakłopotanie, uniemożliwiając mu skuteczny ostrzał. Jedi wyruszył w stronę stacji kosmicznej Kuobelagha, a działa obronne obrały go na cel jako kolejne tego dnia. Nie zmieniał kursu licząc na szczęście. Gdy sensor ruchu wskazał, że pogoń znajduje się tuż za nim pociągnął ster z całej siły do siebie wyrywając statek do góry. Turbolaser trafił myśliwiec o owalnych kształtach perfekcyjnie w sam rozrzutnik energii powodując natychmiastową eksplozję. Nagle ster odmówił posłuszeństwa,a myśliwiec Connora leciał bezwładnie zmieniając kierunek co kilka sekund. Lampki i wskaźniki w kabinie zgasły.. wokół zapanował mrok..
Connor Xarthes Cassus znalazł się na kolanach, ubrany w kremowe szaty Jedi na zimnej posadzce zdobionej jakimiś znakami. Ciszę rozbił mocny, nieco chrypliwy głos... pamiętał go.. to oni go sądzili o zdradę.. to oni zginęli z jego ręki.. Rada Jedi.
GoSW Wikipedia : Connor Xarthes Cassus : Kilkanaście lat później
-Jak zwykle.. złe przeczucia. Mam wrażenie, że to wszystko się zaraz rozpadnie. - Rozejrzał się ponownie po okolicy. Wysokie wieżowce fascynowały i zadziwiały, pierwsza myśl szybko męczyła rozum samą sobą „Jak przez tyle czasu taka metropolia mogła zostać w ukryciu.. Moc lubi ze mną pogrywać”. Rozmyślając o tym uśmiechnął się. Radosny wyraz twarzy szybko zmienił się w zdziwienie, gdy Sensor Podczerwieniowy zaczął szaleć. Szybko ujrzał kilka wiązek laserowych rozpruwających powietrze kilka centymetrów od jego statku. Przydusił ster do przodu, w pośpiechu wprowadził kilka komend. ,,To nie wystarcza! Za .. 15...14..13 sekund mnie dorwą!”. Xarthes szybko porzucił kontemplowanie nad tym kto i dlaczego go zaatakował i zabrał się za działanie.
-Skoro tak pogrywacie! Bawcie się dobrze z tym..- wypowiadając to zdanie odblokował rakietę, jednak wywołując małe zwarcie w systemie nie obrał celu, a po prostu zwolnił ją z zaczepu. Turbolaser oszukany w ten sposób na kilka sekund obrał jako swój cel spadającą rakietę, porzucając szalenie pędzącego przed siebie pilota. Jeden problem został zażegnany, jednak kontrolka ostrzegawcza ponownie zaczęła wyć. Na głównym ekranie wyświetlały się wiadomości o przeciążeniu silników plazmowo-odrzutowych, oraz prędkości która nie pozwala przekroczyć atmosfery planety. Mistrz Jedi wiedział, że taki manewr kończy się śmiercią pilota, najczęściej przez zmianę ciśnienia, takowy po prostu wybucha od środka.. Nie zamierzał jednak zmniejszyć prędkości. Skupił się na swoim ciele, na Mocy panującej całą, brutalnie duszoną przez Kuobelagha galaktyką. W pełnym skupieniu przebił się przez atmosferę pozostając w jednym kawałku..
Minęło jakieś 5 minut lotu w prędkości nadświetlnej gdy hipernapęd wysiadł. Connor próbował odnaleźć się w sytuacji w której się znajdował. Na kadłubie pojawił się jakiś osad skutecznie uniemożliwiając ocenienie tego co działo się wokół. Na szczęście osad zaczął znikać. Jedi znajdował się przy jednej z kosmicznych baz sił Kuobelagha. Za nim się obejrzał w jego stronę ruszyło kilka, być może kilkadziesiąt, lub kilkaset myśliwców. Xarthes usiłował przywrócić hipernapęd do używalności, jednak kontrolki wciąż świeciły się krwisto czerwonym kolorem. Ruszył więc w samobójczą walkę z przeciwnikiem posiadającym przytłaczającą przewagę. Wiedział też, że on jako jedyny pośród pilotujących walczące statki ma asa w rękawie.. Moc. Popędził w pełnej prędkości na wroga. Dokładna i prosta formacja myśliwców Kuobelagha nie pozwalała na przeciśnięcie się między nimi. Postanowił więc wykonać skomplikowany ,,korkociąg” do góry. Eskapada złotych, małych i zwrotnych myśliwców wyraźnie została zaskoczona manewrem Jedi i zaczęła ślepy ostrzał przed siebie, mimo że jego już dawno nie było na ich celownikach. W kilka sekund znalazł się na tyłach wroga i pełną siłą ognia uderzył w niego. Podczas chaotycznego manewru rozpraszania się kilkanaście statków stanęło w płomieniach zderzając się o siebie. Kolejne kilka zostało krytycznie uszkodzone przez ciężki ostrzał Cassusa który pędził przedzierając się przez resztki rozbitego szyku. Znikąd wyleciał dużo potężniejszy myśliwiec, o zaokrąglonych kształtach które od razu rzuciły się wprawionemu pilotowi w oczy. Connor przekonany o tym, że nie da rady zniszczyć go amunicją tego statku, która i tak była już na wyczerpaniu musiał obrać inną drogę wygranej. Pełna prędkość i szaleńcze korkociągi wprawiały drugiego pilota w spore zakłopotanie, uniemożliwiając mu skuteczny ostrzał. Jedi wyruszył w stronę stacji kosmicznej Kuobelagha, a działa obronne obrały go na cel jako kolejne tego dnia. Nie zmieniał kursu licząc na szczęście. Gdy sensor ruchu wskazał, że pogoń znajduje się tuż za nim pociągnął ster z całej siły do siebie wyrywając statek do góry. Turbolaser trafił myśliwiec o owalnych kształtach perfekcyjnie w sam rozrzutnik energii powodując natychmiastową eksplozję. Nagle ster odmówił posłuszeństwa,a myśliwiec Connora leciał bezwładnie zmieniając kierunek co kilka sekund. Lampki i wskaźniki w kabinie zgasły.. wokół zapanował mrok..
Connor Xarthes Cassus znalazł się na kolanach, ubrany w kremowe szaty Jedi na zimnej posadzce zdobionej jakimiś znakami. Ciszę rozbił mocny, nieco chrypliwy głos... pamiętał go.. to oni go sądzili o zdradę.. to oni zginęli z jego ręki.. Rada Jedi.