Podanie - Khali Nomad [NGI] - PRZYJĘTY

Obrazek

Jak oceniacie moje podanie?

Jestem na TAK
2
100%
Wstrzymuje się
0
Brak głosów
Jestem NIE
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 2

Awatar użytkownika
Sworski
NGI - Akolita
NGI - Akolita
Posty: 19
Rejestracja: 2 sie 2009, o 18:27
Imię Postaci: Khali
Xfire: sworski1991
GaduGadu: 9746901

Podanie - Khali Nomad [NGI] - PRZYJĘTY

Post autor: Sworski »

Obrazek Obrazek

1. Imię: Tomek
2. Wiek:16
3.Prędkość Internetu: 2 mb/s UPC Chello
4. Twoje doświadczenie w Role Play:
Ogólnie w JK3 nie miałem przyjemności zagrać na serwerach Role Play gdyż nie miałem okazji poznać ich.
Za to RP mam ogarnięte z gry SA:MP RP (1,5 roku gry w RP)
w SA:MP Rp zapoznałem się już po tygodniu i umiałem mniej więcej rozgrywać akcje klimatyczne i w całości RP.
Byłem tam w wielu frakcjach, ogólnie zaliczyłem już wszystkie po każdym serwerze.
Takich jak RPPL, LSRP i mniejsze Godfathery, jak ktoś grał to pewnie wie co to za serwery.
Miałem przyjemność zostawać na większości adminem prócz na LSRP.
Ogółem sądzę że, jeśli opanowałem RP w San Andreas (według mojego zdania) to chyba nie będę miał większych problemów z zapoznaniem się waszej wersji gry Role Play.
5. Skąd dowiedziałeś się o Galaxy of Star Wars:
Tak się składa że, kiedy wyjechałem na 2 tygodniowe wakacje w Bieszczady, zamieszkałem tam na campingu. Tam zapoznałem się z Panem Reyzerem który szczegółowo opowiedział mi o waszym serwerze i byłem bardzo radośnie zaskoczony że, będę mógł spróbować czegoś nowego niż San Andreas.
6. Kontakt:
a) GG: 5632566 - na GG praktycznie bywam często ale, na niewidocznym więc, jak coś po prostu napisz możliwe być w 70 procentach że, będę (Taki już ze mnie noł-lajf xD )
b) Xfire: sworski1991 - Na X-ogniu rzadko bywam, praktycznie w ogóle. Miałem z nim przykre doświadczenia. :]
c) Email: banan1950@gmail.com, sworski@go2.pl - Używam dwóch jeśli jedna poczta by zawiodła, mam drugą :]
d) Telefon: 783499307 - Telefon zawsze mam przy tyłku to jak by coś poważnego się działo to walcie ku bramom rodacy :)
7.Krótko o sobie.

No jak wiecie już jestem Tomek i uwielbiamgrać na serwerach RolePlay, a tak po za tym jak każdego z was tutaj interesują mnie Gwiezdne Wojny, Tylko bardziej ze strony Sith i Jedi. Grałem już w wiele gier związanych z SW, oglądnąłem wszystkie pełno metrażowe filmy, przeczytałem parę komiksów oraz oglądnąłem części animowane ;] Interesują mnie sporty takie jak koszykówka i piłka nożna. Bo w te gry tylko u mnie się da grać na osiedlu i w obu nabrałem wprawy. Moją pasją jest rysowanie. Jedna z prac jak widać niżej, tylko trochę źle się zeskanowała ale to nic. Rysuję od tąd kiedy miałem 7 lat, wtedy zainspirował mnie Dragon Ball i Pokemon. Cały czas rysowałem główne z nich postacie jak szalony, w końcu zacząłem rysować własne dzieła aż w końcu doszedłem do perfekcji. No nic tyle o mnie :]
Obrazek

1. Staż w Jedi Knight : Jedi Academy:
Ogólnie mój staż opiera się na 3 może 4 miesiącach gry ale to dawno temu...Grałem na modach JA+ i paru podobnych do tych z Battlefront'a.
2. Zakony/klany/organizacje, w których byłeś/byłaś:
Byłem w paru klanach kiedyś, no ale ich nie pamiętam :/
3. Szczególne osiągnięcia, w Jedi Knight : Jedi Academy:
No szczególne osiągnięcia to za bardzo chyba nie zabrałem prócz tego że, nauczyłem się kiedyś paru trików :P
4. Twoja krótka historia gry w jk3:
No zaczęło się to, może rok temu albo dwa kiedy to miałem większą manię na punkcie SW. Zacząłem oczywiście od Singla, bardzo mi się podobała gra. Przeszedłem ją parę razy a następnie przeszedłem na Multi. Tak jak każdego trochę mnie wkurzało jak wszedłem na serwer a tu oczywiście już są Pro którzy nie dają ani jednego upustu i lamią. No ale, cóż jakoś z tym żyłem. Potem jak już mi się znudziło zwykłe JK3 zacząłem szukać po interncie jakiś modów i zaciekawił mnie JA+. Pościągałem wszystkie potrzebne do niego pliki bo, zazwyczaj jeszcze były oddzielne skiny i efekty.
No i w końcu znalazłem serwer na którym mogłem się nauczyć lepiej grać i się pobawić. Nikt tam nie lamił ani nic innego.
Można było spokojnie grać z innymi graczami przez Duel i pomagali ci jeśli potrzebowałeś porad. W końcu jak się podszkoliłem doszedłem do jakiegoś klanu. Nie było tam zbyt wesoło więc, odszedłem po paru dniach. No i wtedy zaczęła się moja era z klanami. Zawzięcie trenowałem i dochodziłem do słabych klanów. Szczerze, nigdy nie opanowałem dość dobrze walki w JK3, bardziej strzelanie z broni ponieważ, dużo gram w FPSy. Znowu znudził mi się ten mod więc, zacząłem szukać nowych. Natrafiłem na mod podobny do gry SW Battlefront gdzie były misje z fabuły gwiezdnych wojen. Było tam o wiele trudniej grać, za to było bardzo fanie. W końcu mogłem wykazać się moją umiejętnością strzelania. W końcu nadszedł czas jak odkryłem serwery RP w San Andreas i zaprzestałem grać w JK3.
5. Dlaczego chcesz dołączyć właśnie do Galaxy of Star Wars:
Po tym jak Reyzer mi opowiedział o wszystkim, jaki klimat tu bazuje, co się czym je, kto jest kim itp. To omal nie skakałem z radości żeby wypróbować się w tej grze. Teraz się tylko modlę o wasza akceptację a, z waszych postów wiadmości wyczytałem że, nie jesteście jakimiś potworami i normalnie się dogadujecie. A miałem wiele razy styczność w SA z takimi ludźmi że, ręce opadały i rozpacz nade mną. W każdym razie, jeśli się dostanę mam nadzieję że, miło będzie mi się z wami grało.

Obrazek

1. Imię twojej postaci: Khali
2. Wiek twojej postaci: 30 lat
3. Rasa twojej postaci: Człowiek
4. Miejsce urodzenia twojej postaci: Kalito
5. Opis zewnętrzny:
Nie umiem dość dobrze opisywać dlatego też opisze moją postać rysunek w moim wykonaniu, zeskanowany przez Reyzera.
Reszta opisu postaci zawarta w Historii.
Obrazek

6. Historia.

UWAGA! W środku histori jest zawarta treść erotyczna, nie przeznaczona dla nie których użytkowników :D
Dziękuje Reyzer'owi za pomoc przy dialogach z nim i opisem nie których miejsc - wszystko dla sprawy by zgadzało się fabularnie.
Dostałem pozwolenie Reyzera aby użyczyć jego postaci i Karoline w historii.


Jest to historia o pewnym chłopcu z marzeniami i dokonywaniu wielkich rzeczy, zaczęła się ona trochę wcześniej przed jego narodzinami…
Pewien mężczyzna zwany Khattar Nomad był on jednym z rycerzy zakonu jedi.
Był dość dobrze zbudowanym człowiekiem, rozważnym, stanowczym lecz podatnym na swoje emocje. Właśnie te jego emocje pozbawiły go miejsca w zakonie.
Khattar zakochał się w kobiecie o imieniu Armen. Spotykali się codziennie w jednym i tym samym miejscu z nadzieją że, nikt nie odkryje ich miłości. Jednak stało się, jeden z Mistrzów Jedi zauważył spotkanie Khattara i Armen. Natychmiastowo zgłosił to zakonowi. Zakon był oburzony i zawiedziony że, jeden z lepszych uczniów złamał kodeks Jedi.
Pewnego dnia gdy zarządzono spotkanie rady mistrzów, został na nie zaproszony Khattar.
Główny Mistrz srogo zmierzył wzrokiem Khattara i powiedział ze skruchą w głosie:
-Khattar…zawiodłem się na tobie…
Khattar domyślał się dla jakiego powodu wypowiedział te słowa i odpowiedział.
-Mistrzu, wiem…złamałem kodeks jedi, ale proszę pozwól mi na to! To jedyna moja miłość…
-Pozwolę ci…ale nie będziesz już Jedi…
Mistrz podnosząc się z fotela uniósł dłoń do góry po czym skumulował w niej moc która miała zieloną barwę. Rzucił nią prosto w Khattara tworząc przy tym zielone pioruny.
Khattar upadł na kolana i nie wytrzymując bólu krzyczał. Po chwili zebrał myśli i użył resztki sił by odepchnąć mocą Mistrza, następnie rzucił się w ucieczkę. Przechodząc przez próg bramy, zamknął ją i zniszczył konsolę swoim mieczem świetlnym by, zakon nie mógł za nim ruszyć w pościg. Khattar po opuszczeniu budynku natychmiastowo wskoczył do swojego pojazdu i poleciał do swej ukochanej.
Gdy już dotarł wskoczył do jej domu niczym wściekły lew, pierwsze słowa jakie rzucił w stronę Armen brzmiały:
-Zakon już wie!
Armen była cała przerażona bo, wiedziała co miał na myśli Khattar. Oboje nie zabierając nic wyruszyli do portu galaktycznego. Tam wzięli statek i polecieli w stronę układu Intarion z myślą że, natrafią na planetę Kalito.
I tak się stało, od razu po wyskoczeniu z nadprzestrzeni odnaleźli rajską planetę. Khattarowi została jedna rzecz po Jedi którą musiał zniszczyć – był to miecz świetlny. Z początku próbował zniszczyć go za pomocą swej mocy, lecz nie wyczuwał jej w sobie. Przypomniał sobie że, mistrz mógł odciąć go od mocy wtedy gdy rzucił w niego tymi piorunami. Użył więc zwykłego palnika by go zniszczyć.
Wylądowali na planecie i zauważyli że, Kalito była planetą turystyczną jak Android jeszcze żyło.
Po dość długim czasie wybudowali sobie dom w środku wielkiego drzewa, Khattar często leciał w daleką podróż gdy chciał kupować prowiant, wyposażenie i różne części. W tym czasie nie wiedział że, Armen jest w ciąży. Khattar zastanawiał się dlaczego Armen miała coraz większy brzuch ale nie dręczył sobie tym głowy. Aż pewnego dnia Armen urodziła dziecko, Był to chłopak. Khattar był cały szczęśliwy z tego powodu i postanowił mu sam nadać imię. Nazwał go imieniem swojego dziadka – Khali.
Po 5 latach w Kalito zaczęły się tworzyć małe wioski a Khali nauczył się chodzić i mówić. Był bardzo bystrym chłopcem lecz, było w nim coś niepokojącego czym martwił się ojciec, Khali często miał złe myśli takie jak krzywdzenie istot lub niszczenie czego popadnie. Khattar zaczął podróżować z synem po planecie gdzie pokazywał mu różne rodzaje stworów. Zawsze na takie podróże zabierał blaster gdyby napotkali się na nieco większe i nie bezpieczne zwierzę. Podczas jednej z takiej podróży gdy Khali już miał 7 lat i poznał już wiele zwierząt, zapuścili się jeszcze głębiej w najciemniejsze zakątki planety.
Przechadzając się po owej części lasu zobaczyli że, drzewa przewracały się jak zapałki. Byli bardzo przerażeni, Khattar trzymał już w ręku blaster. Nagle z ciemności wyszedł 2 metrowy przerażający potwór który zwał się Rancor’em.
-Khali schowaj się za mnie! – krzyknął Khattar do syna
Khali natychmiast rzucił się za plecy ojca.
Potwór powolnymi i potężnymi krokami zbliżał się do przerażonej dwójki, w tym czasie Khattar wymierzał w bestię ze swojego Blastera. Nagle oddał serię strzałów w głowę potwora lecz, nie sprawiło to wielkiej szkody gdyż potwór był nie zadraśnięty a za to bardziej zły. Potwór potężnie zamachując się swoim ramieniem, uderzył Khattara i wyrzucił go w dal na jakieś 2 metry. Przerażony Khali, puszczając emocję o strach o życie własne i ojca nie świadomie użył mocy tkwiącej w nim przewracając wielkie drzewo prosto na Rancor’a.
Ojciec był cały zdziwiony i jednocześnie przerażony tym co zrobił jego syn. Khali’emu udało się użyć mocy, lecz nigdy więcej mu się to nie udało. Khattar razem z synem wrócili do domu. To było pierwsze ważne wydarzenie w życiu młodego Khali’ego.
Khattar przypominając sobie co noc to wydarzenie postanowił nauczyć swojego syna samoobrony.
Podczas treningów nie używali mieczy ani innych niebezpiecznych broni, tylko drewniane kije.
Ćwiczyli co tydzień podstawy walki lecz, Khali nie był dość zręczny i wciąż nie pojmował jednego prostego bloku lub cięcia znad ramienia. Raz gdy Khattar uderzył dość mocno kijem swojego syna w głowę, Khali wstając z ziemi zapytał się:
-Tato, skąd ty w ogóle umiesz takie rzeczy?
Khattar zaskoczony pytaniem odpowiedział:
-Ehh…twój dziadek również uczył mnie tego, a on był na paru wojnach.
-Co to jest wojna?
-Synu…eh…jakby ci to powiedzieć…To walka o życie lub o wybrany cel któremu dzięki zawsze coś się traci lub zyskuje, zawsze różne ludy toczyły ze sobą walkę o władzę, dominację, terytorium i życie.
-Ja chcę przyszłości brać udział w wojnie…
-Synu, uwierz mi…nie chciałbyś…
-Ale to wygląda na dobrą zabawę…
-Jakbyś mnie zabił podczas wojny, była by to świetna zabawa?
-No nie…
Po tej krótkiej rozmowie Khattar dał sygnał mrugając okiem że, będzie wszystko ok. Wrócili więc do treningu.
Ogólnie Khattar nie uczył syna jakiś stylów walki, tylko proste bloki i uderzenia.
Po paru latach gdy Khali już miał 16 lat jego matka umarła na zawał serca. Wtedy zakończył fascynować się walką, przestał trenować i zaczął zgłębiać tajemnice galaktyki. Chciał podróżować po kosmosie.
Zwierzył się ojcu ze swoim marzeniem, Khattar stał się cały radosny słysząc te słowa gdyż, całe te treningi miały mu przedstawić jak okrutne są walki by w przyszłości nie został Jedi lub Sith. Po raz pierwszy ojciec zabrał go statkiem Armen nazwanym wtedy „Ocalony”. Nie zdradził synowi dlaczego tak nazwał statek.
Pierwsza podróż była na planetę Coruscant gdzie mieli przy okazji kupić prowiant i parę rzeczy.
Khattar przedstawił nie wielką część miasta synowi a potem pozwolił mu na samodzielne spacerowanie po nim.
Khali’emu bardzo się podobało to że, pierwszy raz zobaczył prawdziwe miasto. Niestety Khali poszedł w uliczki w których roiło się od bandytów i drobnych chuliganów. Napadła na niego grupka osób nie mieli żadnej broni.
-A co taki śliczny chłopaczek robi w tej części miasta? – powiedział jeden z chuliganów
- A spaceruje trochę, bardzo mi się podoba w tym mieście
- Umiesz ty się bić?
-Trochę, tata mnie uczył…
-Tatuś cię uczył? Haha zobaczmy co cię nauczył!
Grupka rzuciła się na Khali’ego, ten zszokowany atakiem nie odparował pierwszego ciosu którego dostał w twarz. Nagle podniósł się i popatrzył na nich ze złością w oczach. Co najmniej jakby w jego oczach wybuch wielki płomień. Rzucił się na pierwszego lepszego chłopaka i sprowadził go na ziemię, potem zaczął go okładać jakby chciał go zabić. W końcu po chwili zabił go, nie wiedział że, był szefem owej grupki. Reszta chłopaków ze strachu uciekli w różne strony. Khali cały we krwi poszedł w stronę miasta i zatrzymała go tamtejsza straż.
Wzięli go do aresztu i zaczęli przesłuchiwać, powiedział tylko że, bił się z obcymi nastolatkami którzy go zaatakowali. Z powodu braku dowodów przetrzymali go 2 dni w areszcie aż przyszedł jego ojciec by zapłacić za jego wolność. Khattar był przerażony po tym jak syn opowiedział co mu się stało. Jednocześnie cieszył się że, przeżył ale zabicie tamtego zbója zawiodło go…była to droga do zostania żołnierzem lub gorzej.
Po następnych podróżach nie było już podobnych sytuacji, za to Khattar nauczył syna latać statkiem i w ten sposób zwiedzili parę planet takich jak Nar’Shadda, Naboo itp. Po całych tych podróżach zebrał wystarczająco dużo pieniędzy by kupić sobie ścigacz. Nie był zbyt szybki był to stary ścigacz republiki lecz, miał swoje zalety takie jak twardy pancerz, wykonywał szybko manewry i szybko się zatrzymywał. Khali miał już wtedy 18 lat wiedział już dość dużo o planetach, zwierzętach a nawet zainteresował się historią. Często latał na swoim ścigaczu po Kalito. Pewnego razu odkrył plemienia na planecie, zobaczył jak walczą między sobą.
Pierwsze zwało się Gner’Sun, Drugie za to Re’Ice.
Gner’Sun mieli rozpoznawalne tatuaże na ramionach z czarnym słońcem i promieniami schodzącymi w dół od niego, cechowali się walecznością i honorową walką. Nie oszczędzali nikogo, dla nich śmierć w bitwie była zaszczytem. Re’Ice różnili się tym że, mieli tatuaże na czole w kształcie kółka z pionową kreską na górze i czarnym punktem w środku oraz byli zachłanni chcieli mieć wszystko dla siebie. Oba plemiona używały jedynie prostych broni jak wibroostrza i kije.
Khali wpatrując się w ich zażartą walkę nie widział nic innego, w tym momencie zaatakował go z tyłu jeden z Re’Ice. Zrzucił go ze ścigacza i miał już go zabić gdy nagle napastnika przebiło wibroostrze. Khali spojrzał za niego i zauważył stojącego tam z mieczem wysokiego wojownika z plemiona Gner’Sun. Po zabiciu wroga pomógł wstać Khali’emu i zaczęli konwersację:
-Kim jesteś przyjacielu? – zapytał wojownik
-Je..je…jestem Khali Nomad…miło mi..- odpowiedział jeszcze nie otrząśnięty po ataku Khali.
-Nie wyglądasz mi ani na wojownika…kim jesteś?
-Ogólnie…jestem podróżnikiem, mieszkam na tej planecie głęboko w lesie.
-Rozumiem…słuchaj możesz się przydać jako jeden z wojowników naszego plemienia do ostatecznej wojny…chciałbyś się sprawdzić?
Khali’m nagle ruszyła rządza zabijania i z chęcią się zgodził.
Po przybyciu do wioski plemienia Khali’ego i wojownika, poszli od razu do wodza. Wojownik przedstawił
wodzowi Khali’ego i zaproponował mu dołączenia go do plemienia. Wódz spoglądając w oczy chłopaka zauważył złość a zarazem jego przyszłość po czym uśmiechnął się.
-Ten chłopak…nadaje się…zrób mu inicjacje…-Powiedział wódz.
I tak się stało wojownik zorganizował inicjację Khali’emu polegającą na wygraniu z jednym z lepszych w plemieniu. Naprzeciw Khali’ego wyszedł dość nie wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna.
Mieli się mierzyć za pomocą drewnianych kijów.
Zaczęła się walka, na początku mierzyli się wzrokiem, następnie wojownik wykonał ruch i z nie bywałą prędkością uderzył kijem z dołu Khali’ego w twarz. Ten przewrócił się na plecy. Wojownik chciał już zakończyć uderzając go kijem w klatkę piersiową lecz, Khali przewrócił się na bok i wstał za pomocą kija unikając ataku. Następnie zamachnął się zza ramienia i uderzył z całym impetem w bark wojownika.
Wojownik stał dalej w miejscu i wykonał kontratak uderzając pionem kija w brzuch a następnie w podbródek.
Wtedy Khali przegrał. Pomimo jego przegranej wojownik dostrzegł w nim ducha walki i postanowił go przyjąć.
Khali’emu wytatuowano na ramieniu ich tradycyjny znak słońca i został oficjalnym członkiem plemienia.
W tym czasie w domu Katthar przygotowywał kolację i rozmyślał gdzie może być jego syn.
Nagle drzwi frontowe wybuchły do domu wtargnęła postać w zbroi i z blasterem w ręku.
-Kim ty jeste…
Nie dokańczając zdania przez Katthar’a postać oddała w niego serie strzałów z blastera następnie uciekając z domu. W czasie gasnącego płomienia życia ojca Khali wyczuł jego ból tak jakby sam otrzymał tą serie.
Khali upadł na kolana i złapał się za klatkę w miejscu serca.
-Khali?! Wszystko w porządku? – zapytał się wojownik
-Poczułem się jakby ktoś we mnie strzelał…i nagle nasunął mi się obraz mojego ojca…
-Nie przejmuj się…na pewno nic mu nie jest…Musisz się wyspać przed jutrzejszą walką…
Khali przez całą noc nie dawał sobie spokoju po tym co mu się przytrafiło, nie mógł zasnąć.
Na kolejny dzień cała wioska paliła się do walki. Wyruszyli w południe na zachód.
Gdy byli na miejscu przed ich otrzyma był obraz nadciągającego plemienia uzbrojonego po zęby i wściekłych jak byk. Nagle oba plemiona ruszyły na siebie z wielką furią i w tym wszystkim Khali bardziej w środku plemienia. Jego walka nie polegała na wygranej tylko na przeżyciu. Nie miał doświadczenia w prawdziwej bitwie ani razu,. Khali oberwał parę razy wibroostrzem w klatkę piersiową, twarz i plecy lecz, przeżył tą ciężką bitwę. Wszyscy z wrogiego plemienia zginęli a z Gner’Sun zostały przy życiu 4 osoby w tym Khali.
Od razu po tej bitwie umęczony Khali uciekł do swojego ścigacza i poleciał jak najprędzej do domu.
Gdy do niego dotarł jego oczy ujrzały martwe ciało jego ojca. Khali’ego ogarnęła wielka złość i rozpacz.
Zaczął niszczyć wszystko wokół siebie. Gdy już pogodził się z prawdą, wziął ciało swojego ojca, wykopał grób i pochował je. Khali bez przerwy trenował walkę wibroostrzem, więcej podróżował, czytał książki i poszukiwał zemsty. Kiedy już miał 25 lat pewnego dnia podróżował po Kalito i znalazł świątynie.
Khali idąc w stronę świątyni wchodzi do niej i zauważa postać w czarnej szacie, po tym zaczyna mówić:
- Ehh...przepraszam? Kim jesteś jak mogę spytać?
-Argh... Co.. Kto to ?... - Reyzer nagle się odwrócił. - Kim jesteś młodzieńcze i czego poszukujesz w tej świątyni... - z oczu nieznajomego bił dziwny mroczny blask rozjaśniany niepewnością...
Khali spoglądając w oczy Reyzera przeraził się trochę lecz po chwili odzyskuje zimną krew i odpowiada
- Jestem Khali Nomad mieszkaniec tej planety!
-Rezolutny z ciebie dzieciak... - odpowiedziała postać. Po czym wejrzała w głąb świątyni życia, gdzie na półokrągły ołtarzu ułożonym w stosunku środku świątyni widniała dziwna ognista kula w której centrum jaśniał jasnoniebieski kryształ.
Khali spogląda ze złością w oczach i wyrazem walki na postać i mówi:
-Odpowiedziałem ci na twoje pytanie, chcę usłyszeć twoją odpowiedź...kim jesteś i co robisz tutaj? Pierwszy raz starcze widzę cię na tej planecie...
-Ej młodziku nie zapędzaj się tak... - Reyzer odsunął płaszcz i wyciągnął zza niego miecz świetlny... PO czym kolejny i odpalił oba. Następnie wilczym wzrokiem dał znać że to czego próbuje osiągnąć nie ma sensu, a jedynie ryzyko śmierci. - Nie mam Cię zamiaru zabijać. Przybyłem tu po wasz artefakt, który należy teraz do mnie. - Wskazał ręką na ołtarz. - To serce Android, a ja jestem spadkobiercą tej planety przybyłem zabrać to co uważam za moje... - Powiedziawszy to umilkł...
Khali zrobił skok do tyłu po czym wyciągnął z paska na plecach ulepszane wibroostrze. Widząc miecze świetlne Khali został zszokowany po czym z lekkim strachem wypowiedział głośno:
- Skąd mam ci wierzyć że, nim jesteś?! Nigdy tu nie byłeś!
Khali obniżył trochę głos
-Wyglądasz...na kogoś kto przeżył wiele wojen...
- Byłem tutaj wiele, bardzo wiele razy - mówił dalej spokojnie - Dzieciństwo później tu wróciłem... , teraz znowu jestem... - powiedział lekko zamyślony - Zapewne wiesz Kim był Wielki Archer król Inatroinu i Wielka Androidzka Dynastia, która kiedyś rządziła tą galaktyką... Jestem ich potomkiem... I przeżyłem bardzo wiele by móc godnie nosić ten tytuł... - mówił to z dumą, lecz nie przepełniał się pychą, widać było że lubował się w historii...
Zaskoczony tą informacją Khali odpowiedział
-Znam...jedynie z książek...wiele czytałem o historii i znalazłem wątek o Android...ale nic nie było o potomkach wspomniane...
Khali wciąż patrząc się na miecze świetlne rozmyślał się jaka to może być broń lecz, nie miał odwagi spytać.
-Czemu po tylu latach dopiero chcesz to odzyskać?
- Po tylu latach?! - zaskoczył się Reyzer... - Od zawsze chciał odbudować Androi... - Powoli zgasił miecze nadal trzymając rękojeści w rękach... - Potem również udałem się odszukać moje dziecie... W tej chwili jestem ja i 3 dziedziców... - zaznaczył Reyzer.
-Tak po za tym pytałeś się mnie dlaczego tutaj przybyłem.
Khali trzymając mocno za miecz w gardzie mówił dalej...
-Poszukuję zemsty...a do tego potrzebuję mocy...
ktoś zabił mego ojca i chcę go pomścić...
Sądzę że ten kryształ powinien dać mi jakąś moc...
-Ten kryształ... Nie on nie ma żadnej mocy to tylko szczątki po nim, a moc jest w każdym z nas tylko trzeba umieć ją wydobyć... - pouczył. - Dobrze ale ja muszę wracać do pracy... - Reyzer starał sie usilnie zaznaczyć że gdzieś mu się śpieszy.
-Zaczekaj! -powiedział nośnym tonem Khali.
-Co masz na myśli że, moc jest w każdym z nas? Proszę powiedz mi!
-Hmm... Dobrze młodzieńcze odpowiem, ale to zależy od odpowiedzi na pytanie, które ci teraz zadam... - mówił powoli i spokojnie. - Ile masz lat? - pytanie to zabrzmiało bardzo prosto i błacho ale kryło w sobie sens...
-Mam 25 Lat....-Odpowiedział stanowczo, opuszczając miecz Khali.
- Hmm... Jesteś jeszcze bardzo młody zbyt młody... - poczym odwrócił się i lekko wskazał ręką żeby za nim podążać...
Weszli do kolejnej nawy, gdzie na jej przeciwnym końcu stała piękna młoda dziewczyna. Miała ona długie jasne blond włosy po pas zakrywające jej plecy. Miała delikatną twarzyczkę. Jej oczy były niebieskiego koloru niczym kryształ na ołtarzu. A pod jej lewym okiem widniała delikatna myszka. Na jej twarzy widniał dziwny grymas. Miała ona piękne piersi odsłoniętym dekoltem. Nie były one ogromne, można powiedzieć że były w sam raz. Miała na sobie krótkie spodenki i odsłonięte piękne długie nogi.
Gdy Khali ujrzał dziewczynę, zaczęło mu bić coraz szybciej serce, poczuł jakby znał tą dziewczynę od urodzenia i chciał ją wziąść w swe ramiona, jednak po chwili ogarnął się i wrócił do tematu
-Młody? Dlaczego? Nie jestem za młody by zginąć albo mścić się za mojego ojca więc, uważam że, jestem gotowy na wszystko by dokonać mego celu!
-Hm... Zlecę Ci pewne zadanie, wkrótce się skontaktujemy ale na razie do kończmy to co zaczęliśmy... - zwrócił się w stronę kobiety - Karoline weź Artefakt i schowaj go do kufra, następnie zabierz pierścień ten, który leży obok ołtarza i lecimy w pobliże pasu planetoid po Android...
-Dobrze tatku... - odpowiedziała zwięźle i wzięła się do pracy...
Khali stanął w miejscu po czym pomyślał:
"On musi mieć wielką moc, a to mi pomoże w mojej zemście...muszę za wszelką cenę się wzmocnić..."
Po chwili rozmyślenia Khali wychodzi ze świątyni. Po chwili przypomniał sobie nazwę planety którą starzec wypowiedział.
Khali powiedział coś cicho pod nosem:
-Android...hmm...chyba sprawdzę co tam jest...
-Czekaj młodzieńcze... A tak po za tym nie będzie ci prosto wzmocnić się dzięki mnie... - wdać było że Reyzer przepatrzył myśli chłopca. - Od tej chwili jestem dla Ciebie Mistrz Reyzer, a teraz idź się pożegnać, zrób co masz zrobić i wsiadaj na mój statek. - powiedział stanowczo...
Khali otworzył bardzo szeroko oczy po czym obrócił się i popatrzył ze zdziwieniem na Reyzera
-Jak on...A z resztą...
Khali w pośpiechu wybiegł ze świątyni po czym kierował się w stronę domu
-Hmm... Wróci... Zaraz tu będzie - powiedział...
-O nie... Jakiś głąb, tylko mnie z nim nie zostawiaj... - Powiedziała Karoline.
-To co zrobię to na pewno ci nie zaszkodzi...
Khali usłyszał w biegu ich kłótnię lecz, już tym się nie przejmował. Wiedział że, w końcu będzie miał szansę zrobić kroki w przód do swojej zemsty. Będąc w domu brał wszystko co miał pod ręką i pakował do torby, następnie wsiadł na swój ścigacz i poleciał nim w stronę statku Reymera.
Przy ponownym spotkaniu przed statkiem Reymer z Khalim wymienili się spojrzeniami po czym weszli na statek. Statek wystartował lecz, Khali nie wiedział gdzie tak naprawdę lecą.
Po chwili podlecieli bliżej pasma skał będących resztą, niegdyś pięknej jak zaznaczał Nieznajomy, planety. Nagle statek się zatrzymał. A Reyzer w milczeniu poszedł po dziwny kamień w kształcie ośmiokąta foremnego. Był na nim wyryty ślad pazurów niedźwiedzia na biało.
-Oto Droga Gwiazd... - powiedział Reyzer. i wyjrzał przez okno.
-Zadziwiające...-powiedział to Khali z nie smaczoną miną.
-Hmm wiem co to Droga gwiazd...dużo czytam o kosmosie...
Khali korzystając z chwili zadał nużące go już przedtem pytanie:
-A mógłbyś mi powiedzieć co to była za broń którą wcześniej użyłeś w świątyni?
-Znasz artefakt kultu środkowo-galaktycznego Hm... A ta broń to miecze świetlne, a ja jestem Sith'em... Mistrzem Sith... - odpowiedział kiwając głową...
Khali w tym momencie zamarł bez ruchu i nie wiedział co powiedzieć, po chwili w końcu odpowiedział
-Sith? Ci legendarni wojownicy którzy pozyskują moc ze złości i rządzy władzy? Jesteście wrogami republiki...
W sumie dla mnie to nie ma znaczenia...jestem zaszczycony spotykając tak potężną osobę...
Khali uklęknął przed Reyzerem i opuścił głowę na znak okazania szacunku.
-Powstań... - rzekł stanowczo... - nie jestem tak zły jak moi bracia, a mroczna droga to tylko sposób jakim chce dosięgnąć mych celów... - A teraz podaj mi artefakt z świątyni... - zwrócił się do chłopca.
Khali wstaje i robi ukłon po czym kieruje się w stronę ładowni.
Po drodzę obserwuje wnętrze statku.
Khali wchodząc do ładowni zauważył Karoline. Khali trochę się zarumienił i odwrócił wzrok po czym powiedział:
-Witaj...emm...możesz mi podać...ten artefakt?
-Czego znowu?... - odpowiedziała znużona dziewczyna, sprawiając wrażenie że nie zrozumiała o co chodziło młodzieńcowi...
Khali odksztusił się po czym odetchnął i powiedział prosto w oczy:
-Słonko, mogłabyś mi podać ten artefakt, byłbym bardzo wdzięczny...
-Po pierwsze nie mów do mnie słonko bo jeszcze Ci coś obetnę, a po drugie artefakt leży tam... - wskazała ręką na skrzynie na końcu ładowni... - Hmm... Chociaż nie wyglądasz tak źle poczekamy...
Khali popatrzył się na Karoline po czym się uśmiechnął i powiedział:
-Chciałem być miły ale, jak nie to nie...
Po czym skierował się w stronę artefaktu.
-Hm... Jak tatku się zabierze to może będziesz mógł być miły... – Powiedziała Karoline astępnie kusząco się pochyliła i udała się do swojej kajuty na statku...
Khali uśmiechnął się i pomyślał
"Wygląda i zachowuje się na porządną kobietę, może i nawet na żonę..."
Khali wziął artefakt po czym zmierzał spowrotem do Mistrza Reyzer'a. Khali uśmiechając się podał artefakt Reyzerowi.
-Strasznie długo Ci z tym zeszło... No cóż dziękuje... A teraz się odsuń... - mówiąc to wskazał ręką aby zrobił parę kroków w tył. Khail nie wiedząc co się zaraz stanie odszedł na 2 metry od Reyzera po czym obserwował co zrobi. Reyzer nagle pobiegł do kokpitu podleciał na dziwnym odłamek skalny wielkości dużego budynku. Udał się do niego wraz z artefaktami...
-A teraz odleć stąd możliwie jak najdalej by nic Ci się nie stało... I pilnuj mojej córki, ale nawet nie wasz się jej dotknąć... Nic nie mów... Masz wrócić tu wrócić za 3 dni spotkasz mnie w zniszczonym pałacu... - Reyzer nagle się odwrócił i odszedł...
Khali podtakując głową pokazał że, zrozumiał o co chodzi Reyzerowi po czym zrobił ukłon i zamknął bramę od statku. Khali podszedł do kokpitu, zasiadł za stery i odleciał w stronę Kalito. Nagle zza jego ramieniem pojawiła się Karoline. Khali koncentrując się na drodze nie zauważył Karoline. Karoline położyła ręce na karku Khali'a... Delikatnie masując go po ramionach i karku. Khali mile zaskoczony lekko się uśmiechnął i rozłożył się wygodnie na fotelu. Po chwili przypomniał sobie słowa Reyzera. Wziął delikatnie Karoline za rękę i obracając głowę trochę w tył powiedział:
-Karoline, proszę...nie możemy...Twój ojciec...
-Mój ojciec wiele mówi, o niczym się nie dowie... A ja mam ochotę i mało mnie obchodzi jego zdanie... Więc nie marudź i się odpręż... - głos Karoline robił się coraz bardziej błogi. Khali posłuchał boskiego głosu Karoline po czym zrelaksował się i włączył tryb autopilota na Kaliton. Karoline przesunęła się lekko i usiadła na kolana Khali'ego... I delikatnie odsunęła głowę do tyłu.
-Całuj mnie... całuj... - mówiąc to odrzuciła włosy do tyłu i odsłoniła piersi.
Khali powoli obcałowywał z namiętnością ciało Karoline od szyji zjeżdżając powoli językiem w dół zbliżając się do piersi po czym powoli obcałowywał jej piersi. Karoline rozpięła bluzę, następnie rozpięła stanik uwalniając piersi. Khali zaczął rozwiązywać z rąk bandaże elastyczne a następnie ściągnął kamizelkę odsłaniając klatkę piersiową.
Potem znów zaczął obcałowywać ciało Karoline i w między czasie łagodnie obciskiwując dłońmi piersi.
Karoline delikatnie sunęła ręce po jego klatce piersiowej, po brzuchu aż włożyła mu rękę do spodni.
Khali'emu biło coraz szybciej serce, jednocześnie był bardzo podniecony i radosny.
Karoline wyciągała go z jego spodni odsuwając jego dłonie włożyła go do ust.
Nagle jednak tą upojną chwile przerwał ogromny wybuch, tak ogromny że oślepli na kilka chwil i byli oszołomieni. Kiedy odzyskali świadomość, a jasno bijąca przez okna w kajucie opadła spoglądli w stronę Android, a tam gro pięknych mgieł świateł, błysków otaczało kształtującą się na nowo planetę.
Khali podskoczył na fotelu po czym zakrył oczy i krzyknął:
-Co to jest?!
-Nie mam pojęcia... - krzyknęła patrząc przez okno, półnaga Karoline.
Khali otarł oczy i spojrzał przez szybę po czym zauważył planetę android i powiedział:
-Nie wiem co to było, ale spójrz na planetę, ona się...zmieniła!
-Hmm... Szlag udało mu się to... A ja się śmiałam z mojego ojca... On odtworzył Android dokładnie. Dokładnie takie same jak w dniu jego zniszczenia... - mówiła to ze zdumieniem opierając się nagimi piersiami o szybę.
Khali zdziwił się po czym powiedział:
-Komu się udało?
-Reyzer'owi!... Idę się ubrać lecimy po niego... - mówiła to bardzo podekscytował i podniesionym głosem. Po czym pobiegła do swojej kajuty.
Khali przestraszył się lecz na jego twarzy zawidniał uśmiech po czym pomyślał:
"On jest jeszcze potężniejeszy niż myślałem, chciałbym w przyszłości posiąść taką moc..."
Khali obrócił się i powiedział do Karoline:
-Stój!...Twój Ojciec powiedział byśmy po niego wrócili za 3 dni...
-Za 3 dni... - gwałtownie zatrzymała się w progu... - Dobrze, więc polecimy po niego za 3 dni... A ja mimo to się muszę ubrać musimy przygotować parę rzeczy... - po czym zamknęła za sobą drzwi do kajuty.
Khail usłyszał krzyk Karoline po czym zaczął biec w stronę jej kajuty, następnie otworzył drzwi i zobaczył
dwie zakapturzone postacie z maskami na twarzy obaj mieli miecze świetlne koloru niebieskiego. Jeden przykładam miecz do gardła dziewczynie zatykając jej usta. A drugi rzucił się na Khali’ego.
Khali był przygotowany na jakiś atak wiec odskoczył na bok po czym wyciągnął zza paska na plecach swoje wibrosotrze, po czym chciał wykonać cięcie znad ramienia uderzając napastnika odcinając mu w ten sposób przedramię. Napastnik zawył z bólu. Khali rozpoznał po mieczach świetlnych że, mogą być to Jedi lub Sith więc, bez wachania odciął mu prostym cięciem głowę by nie użył jakiś sztuczek.
Drugi wojownik w tym czasie wstrzyknął coś w ramię Karoline po czym wstał i rzucił się do walki.
Napastnik wykonał cięcie mieczem z nad głowy, Khali odsuwając się próbował odparować uderzenie.
Khali ledwo co odbił to uderzenie, zauważył że na mieczu powstała nie wielka dziura.
Postanowił więc, jak najmniej parować uderzenia. Zaczął robić powolne kroki w tył obserwując przeciwnika, ten również szedł powoli w stronę Khali’ego jednocześnie wymachując mieczem dla ostrzeżenia.
Nagle przeciwnik szybko wyprostował rękę i otworzył dłoń, Khali’ego odepchnęła nie widzialna fala uderzeniowa mocy. Poleciał tak daleko że, uderzył głową w kokpit. Otrząsając się zobaczył że, napastnik jest pod systemem anty-pożarowym. Khali od razu zareagował uderzając pięścią o przycisk na panelu kontrolnym odpowiadającym za ten system. Napastnika zalała wielka piana. Khali korzystając z zaskoczenia, rzucił się przed wojownika następnie odcinając mu nogi wibroostrzem. Ten upadł na ziemię i upuścił miecz świetlny gasząc go.
Khali wstał z ziemi po czym rzucił ze zdenerwowaniem pytanie:
-Kim jesteś?!
Napastnik dusząc się w masce ciężko odpowiedział:
-Myślisz że, Ci to powiem głupcze? – wtedy zaśmiał się szyderczo.
Khali już zmęczony tym wszystkim wypowiedział słowa:
-Giń pomiocie galaktyki!
Po czym energicznie wbił w głowę napastnika wibroostrze. Po chwili zauważył miecz świelnty. Wziął go z ziemi po czym pobiegł do kajuty Karoline. Zabrał stamtąd drugi miecz a następnie podszedł do Karoline.
-Karoline, co Ci jest?! Słyszysz mnie? – pytał się z przerażeniem, po czym sprawdził jej puls.
Karoline żyła lecz, była nie przytomna. Khali przykrył ją kocem do piersi, następnie wrócił do ciała przy kokpicie. Schylił się i następnie obszukał je. Znalazł strzykawkę z mocnym środkiem nasennym.
Khali uspokoił i zatargał ciała do przejścia przy bramie. Otworzył wpierw wewnętrzną bramę i wrzucił ciała do środka. Zamknął bramę i otworzył zewnętrzną powodując że, ciała odleciały w przestrzeń kosmiczną.
Po tym zdarzeniu wrócił do kokpitu i udał się na Kalito.
Gdy już przybyli na miejsce, wziął Karoline i położył ją u siebie w domu na łóżku.
Przez kolejne 3 dni Khail opiekował się Karoline i patrzył na jej piękną urodę. Między czasie latał po Kalito na ścigaczu polując na zwierzęta by mieć coś do jedzenia gdyż, nie mógł się zbytnio oddalać przez tą sytuację którą doświadczył na Ojcu. Zbadał również budowę miecza świetlnego lecz, go nie odpalał bojąc się o zdrowie.
Po 3 dniach Karoline obudziła się. Khail siedząc przy niej przywitał ją:
-Witaj śliczna, miałaś bardzo długi sen – powiedział to uśmiechając się.
-Ale co się stało... - mówią szeptem, gdyż nadal byłą bardzo słaba.
-Ehh...-drapiąc się po karku mówił dalej - W sumie...nic.
Mała awaria i dostałaś kawałkiem ściany od statku...
-Hm... Coś kręcisz... - mówiła ze swym zwykłym przekąsem - pamiętam jak rozmawiałam z tobą... Potem zobaczyłam dwie postacie... Potem... Potem... - Widać było że nadal jest wyczerpana ale stara się wstać z łóżka.
-Leż spokojnie, musiałaś mieć jakiś zły sen...ale to początkowe, to chyba nie był sen - uśmiechnął się.
-Nie mam zamiaru leżeć musimy polecieć na Android... A tak w ogóle ile spałam...? - była trochę zagubiona w tym co mówi - Czuje coś do ciebie... eh... tu musiało się coś stać... -westchnęła... Powoli podnosząc się z łóżka.
-Dobra, w sumie minęły 3 dni...czas lecieć po Twojego Ojca. No chodź pomogę ci...-mówiąc to pomagał wstać Karoline. Dziewczyna wsparła się na nim po czym przemierzyła pomieszczenie, przebrała się za parawanem...
-Dobrze lećmy już... Zaczynam się martwić... - po raz pierwszy w jej oczach było widać lęk, który był dziwny porównawszy z temperamentem dziewczyny. Khali wziął płaszcz który zostawił sobie po martwym napastniku i ubrał na siebie zasłaniając 2 miecze świetlne za jego paskiem. Karoline i Khail zmierzali ku statku.
Weszli na jego podkład i odlecieli na miejsce gdzie była asteroida a teraz wielka planeta na której zostawili Reyzera.
Po lądowaniu na planecie Khail i Karoline wyszli i zostali oczarowani pięknem wokół nich, po chwili poszli dalej ku pałacu. Wchodząc do niego zauważyli Reyzera:
-Witaj Mistrzu...Widzę że, odtworzyłeś Android.
-Nie odtworzyłem, tylko przywróciłem czas za pomocą artefaktów, które teraz już nie istnieją sam nie posiadam takiej mocy by stworzyć planetę, chyba nikt jej nie posiada. I Witajcie bo nawet nie zdążyłem się z wami powitać... - uchylił głowę.
-Mistrzu...jest pewna sprawa którą muszę ci opowiedzieć...lecz w 4 oczy...-Powiedział to patrząc się prosto w oczy Reyzerowi i głosem bardzo stanowczym.
-Dobrze, porozmawiamy o tym za chwilę, ale teraz podążajcie za mną...
Karoline widząc wszystko wokół niej oniemiała. Wokół nich rozciągały się piękne komnaty, sale ze ścianami podłogami wyłożonymi szafirami, złotem, srebrem, kryształami mocy. Jedna zamek wyglądał jakby chwilę temu przyszła przez niego bitwa pełno powalonych kolumn rozbitych okien dziur po pociskach wysadzonych ścian i drzwi. A ornamenty zdobiące pomieszczenia wyglądały jakby ktoś chciał je zniszczyć. Reyzer nagle się zatrzymał przed ogromnymi drzwiami.
-Dobrze zaraz zobaczycie coś pięknego...
Reyzer pchną drzwi ręką po czym ich oczom ujawnił się mały plac z prywatnym lądowiskiem. A wokół niego otoczony najpiękniejszymi widokami. Było tam pełno ptaków. A ogród wyglądał na nienaruszony, jakby dopiero ogrodnicy skończyli pracę. Jednak Reyzer podążał dalej. Aż do samego serca ogrodu. Za średniej wysokości murem na środku ogrodu była alejka z ławeczka pomnikiem pod którym było pełno grobów. A za nimi Mauzoleum.
-Dobrze dotarliśmy na miejsce... -Reyzer usiadł na ławce po czym odetchnął. - Widzicie te groby?
-E.. Tak Ojcze... - Karoline odpowiedziała zaskoczona...
-Tak Mistrzu...Jakbym mógł wiedzieć kogo to groby? - Powiedział utrzymując wzrok na grobach.
-Są tu pochowani wszyscy władcy Android jak i ich całe rodziny... A ja mam jeszcze w życiu dwa marzenia... - Reyzer westchnął...
-Marzenia... Jakie? - spytała zaciekawiona dziewczyna.
- Chcę się spotkać tutaj chociaż raz w życiu ze wszystkimi moimi dziećmi, a po śmierci chce mieć tutaj pogrzeb na który zostaną zaproszenie wszyscy z galaktyki. I pochowany do jednego z grobów pod pomnikiem.
-Pierwsze może być chyba wykonywalne...drugie też ale, nie zbyt kolorowe jest...-wypowiedział się Khali.
-Nie ma to znaczenia... Teraz kilka konkretów... - powiedział stanowczo - Za mną jest Mauzoleum jest zapieczętowane i nikt nie może narazie do niego wejść, ale ono będzie czekać, aż ktoś użyje artefakty. A zapiski co do artefaktów mam ukryte i znajdziecie w odpowiednim momencie. Pozostawiam was tutaj Ta planeta jest opuszczona nikt o niej nie wiem... Nawet pewnie nikt nie zauważy przez kilka lat że została odtworzona. Karoline staniesz się teraz królową Intarionu...
-Ja... - zakrztusiła się - Ależ ojcze?!
-Będziesz teraz królową koniec z wieczną zabawą, ktoś musi zając się galaktyką! Po za tym wiem co zrobiliście na statku! Khali złamałeś mój zakaz, ale nie zdążę Cię ukarać uznam że jesteś odpowiednią osobą dla mojej córki... - mówił to trochę zdenerwowany - macie odbudować tą planetę wkrótce do was wrócę, a jak się nie pojawię znaczy że nie żyje wtedy poszukajcie mojego ciała, choć muszę przed śmiercią skończyć kilka rzeczy... - mówił to bardzo stanowczo...
-Ależ ojcze! - krzyknęła Karoline próbując zaprzeczyć jego zaleceniom.
-Mistrzu, jestem zaskoczony, zaszczycony ale też rozczarowany...Co z moją nauką? Chciałem poznać tajniki mocy! By się zemścić! A jak umrzesz nie będę wiedział jak to zrobić...-Powiedział Khali dość zdenerwowany.
-Nie kwestionuj tego co mówię, a nauka mocy nie sprawi ci problemów na razie oczytaj się o mocy w bibliotece Anroidzkiej, a reszty dowiesz się w niedalekiej przyszłości i wierz mi zemsta wcale nie jest czymś dobrym... - mówił to tak jakby zaraz miał się żegnać.
-Ojcze... Zresztą i tak się z tobą nie dogadam... - Karoline załamała ręce.
-Podejdź tu Karoline córko Reyzera Xardas'a Xanermiene syna Archer'a.
Karoline lekko posunęła się w stronę ojca.
Reyzer położył ręce na głowie Karoline...
-Nadaję Ci tytuł królowej Inatrionu... Od dziś cały układ jest pod twymi rządami... - po czym ukłonił się - Od teraz jestem twym sługa królowo...
-Reyzer przestań się do cholery wygłupiać! - wrzasnęła...
-Ależ ja się wcale nie wygłupiam od teraz jesteś królową - po czym przygarną ją i mocno przytulił do piersi i ucałował w czoło... - A teraz możesz się oddalić... Żegnaj Karoline muszę odlecieć. A ty Khail chodź za mną.
-Dobra, a teraz co chciałeś mi powiedzieć?
Khali z rozpaczą w sercu powiedział - Dobrze Mistrzu...jeśli ma się to tak stać...niech się stanie...pozostanę tu i będę się opiekował twoją córką...lecz, proszę...powiedz że, się jeszcze spotkamy i nauczysz mnie jak być prawdziwym Sithem...
Khali odsłonił płaszcz, wyciągnął zza paska dwa miecze świetlne i podał je Reyzerowi. Następnie mówił dalej:
-Te miecze świetlne należały do jakiś tajemniczych wojowników którzy byli na statku podczas naszego odlotu...nie wiedziałem czy są Jedi czy Sith...za to mieli moc ale, nie byli dość rozgarnięci i nie umieli walczyć....
-Hmm... Już mnie znaleźli chcą się mnie pozbyć, a te miecze się przydadzą przerobie je na napęd do mojego statku ponieważ silniki zostały uszkodzone. A kryształy z moich mieczy zużyłem podczas odtwarzania Android... - mówił to dziękując - A co do nauki walki jak znajdziesz komnatę z kołyską to za półką z książkami na przeciwko niej jest miejsce gdzie mój ojciec uczył się walki mieczem, chyba znajdziesz tam to co Ci potrzeba sam nigdy nie wierzył w to że był Jedi... - mówił to dalej z stoickim spokojem - Dobrze teraz powierzam Ci moją córkę. A i zaznaczam że Pegasusu choć opuszczony istnieje dalej. Możecie tam stworzyć flotę wojskową... A jak nie wrócę wciągu kilku lat możesz mnie zacząć szukać wśród Sith'ów dopóki mnie nie odnajdziesz nie przestane być Sith'em... - mówił to z wydobywającym się z jego oczu wzruszeniem, a teraz Żegnaj...
-"Niech moc będzie z tobą" mistrzu - wypowiedział to zdanie z akcentem. - i dziękuje za wszystko...
-Nie ma za co, I ciebie niech również prowadzi moc... Jeszcze raz żegnaj... - Reyzer uścisną dłoń Khali'ego, po czym wsiadł do statku i zniknął gdzieś na niebie...
Przez kolejne 5 lat wydarzyło się wiele rzeczy między innymi.
Po roku zaczęli się sprowadzać pierwsi podróżnicy i zachwycali się pięknem planety, wielu z nich postanowiło tu zamieszkać. Khali po nie wielkiej odbudowie Android wziął ślub z Karoline. Khali codziennie poświęcał do 3 godzin czytaniu książek ojca Reymera jednocześnie ucząc się o mocy i galaktyce. Codziennie trenował walkę mieczem i kochał się z Karoline. Pewnego razu nawet poleciał na Pergasus i sprawdził stan statków oraz broni.
Zaczął wtedy budować armię która będzie dzielnie chronić Android.
Khali miał już 30 Lat był już szczęśliwy że, ma planetę pod swoją władzą i cudowną żonę która go kocha lecz, nie zapomniał on o swojej zemście. Reyzer nadal nie wrócił. Khali postanowił wziąć co mu tylko będzie potrzebne, pożegnał się z Karoline i wyruszył w podróż odszukać Reyzera…
Obrazek
Awatar użytkownika
Vash
Posty: 67
Rejestracja: 12 kwie 2009, o 23:08

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Vash »

Jestem na TAK, szczególnie z powodu treści erotycznej [wyk]
Awatar użytkownika
Skulldron
NGI - Mroczny Lord Sith
NGI - Mroczny Lord Sith
Posty: 71
Rejestracja: 21 mar 2009, o 16:45
Imię Postaci: Skulldron/Zoey
Xfire: raven570
GaduGadu: 8940709

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Skulldron »

Opowiadał mi o Tobie Reyzer, z tego co mówił, można Ci zaufać, podanie bardzo dobre, więc nie mam nic przeciwko byś WSTĄPIŁ W SZEREGI SITH. Innymi słowy: jestem ZA
"Lece bo chceee, lece bo psionik goniiii mnieeee, czy są apteczkiii czy nieee, lece bo wciąż zabiiiić go chcę..." By Drey & Kosa
CD-Action \/3rgIL
Obrazek
Obrazek
Mythh
Posty: 76
Rejestracja: 22 cze 2009, o 12:10

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Mythh »

Nie mogę się powstrzymać żeby tu nie napisać... Całe podanie, a zwłaszcza historia jest rewelacyjna!
Nie spodziewałem się że jeszcze kiedykolwiek zobaczę taki wkład w pisanie historii postaci.

Powiem wprost - 11/10 za tą historię, jest długa, treściwa, pełna akcji i z odpowiednią fabułą.
Jeśli odgrywasz równie dobrze co piszesz opowiadania to chwała Tobie, na pewno się w NGI przydasz.

Jestem bez wątpienia na
Tak.
Awatar użytkownika
KameLeon
Maskotka
Maskotka
Posty: 104
Rejestracja: 30 cze 2009, o 15:06
Imię Postaci: Khan
Xfire: siwylisek
GaduGadu: 6945259

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: KameLeon »

zakrztusiła się - Ależ ojcze?! ;P

Jestem bezwzględnie na Tak xd
Obrazek
Awatar użytkownika
Dzykk
Posty: 27
Rejestracja: 1 sie 2009, o 09:49
Imię Postaci: Azah Raan
Xfire: firebusterpl
GaduGadu: 1858749

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Dzykk »

A więc... niektóre zdania są za długie, brak przecinków, za dużo "..." jak dla mnie (używam ich non-stop, ale nie aż tyle xd) i... TA DAM! Irytowały mnie wciąż powtarzające się "piersi" : D (nie, żebym nie lubił, ale mnie to trochę zniechęcało xd). Znalazłem też kilka drobniejszych byków. Poza tym w fabule widzę lekkie podobieństwo do KotOR'owych, ale to chyba nawet dobrze, bo wymiatają. Poza tym historia jest długa i naprawdę dobra. Muszę też napisać, że miałem moment, w którym nie zrozumiałem przesłania w jakimś zdaniu. Ale cóż... byłbym ch**em gdybym napisał, że nie jestem na tak, więc jestem na TAK.
Obrazek
Awatar użytkownika
Xardas348
Technik
Technik
Posty: 116
Rejestracja: 24 lut 2009, o 13:22
Imię Postaci: Reyzer
Xfire: tfesek1
GaduGadu: 7298141

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Xardas348 »

Najzabawniejsze w tym wszystkim że to co ja pisałem żeby było zgodnie fabularnie z historią moich postaci jest z błędami stylistycznymi i gramatycznymi no i ja sadze niedokończone zdania xD Ale okey, a co do piersi to co chcesz piersi są fajne xD
Oczywiście to co nie podlegało mi i jeszcze nie widziałem też jest zaje***** oczywiście duże TAK!
Obrazek
Internet [Odetnij]
I co teraz?! ^.^
Awatar użytkownika
Skulldron
NGI - Mroczny Lord Sith
NGI - Mroczny Lord Sith
Posty: 71
Rejestracja: 21 mar 2009, o 16:45
Imię Postaci: Skulldron/Zoey
Xfire: raven570
GaduGadu: 8940709

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Skulldron »

Zastanawia mnie teraz tylko jak będzie wyglądał ten skin Twojej córy Reyzer ;]

[Xardas348 - Nie o tym ten temat, a skina zrobię ]
"Lece bo chceee, lece bo psionik goniiii mnieeee, czy są apteczkiii czy nieee, lece bo wciąż zabiiiić go chcę..." By Drey & Kosa
CD-Action \/3rgIL
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Faveks
NGI - Imperator
NGI - Imperator
Posty: 218
Rejestracja: 9 mar 2009, o 16:28

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Faveks »

Well Well Well

Całe podanie nie jest takie rewelacyjne jak wszyscy mówicie. Jest w nim MNÓSTWO błędów stylistycznych, ortograficznych, czy literówek. Nie ma to jakiegoś większego wpływu, ale to pokazuje jak ci zależy i jak się starasz. Historia też nie jest taka the best. To znaczy jest, ale nie jest całkowicie jego wymysłem. Wątek Reyzera z Android jest ogromnie długi i ogromnie ciekawy, a ty wplotłeś w jego część swoją postać i swoją historie. Wątek erotyczny jak dla mnie niesmaczny i niepotrzebny, czytałem z lekkim zażenowaniem ten fragment historii. Co do samej twojej osoby to nie znam cię, żeby oceniać, ale znam Reyzera i wiem, że nie pokazywałby ci GoSW, gdybyś nie był godny zaufania. Twoje doświadczenie w RP całkiem niezłe, mamy tu paru ludzi, którzy grali w SA:MP i radzą sobie dobrze, także nie powienieneś mieć problemów. Moje sumienie byłoby czystsze, gdybyś jednak poprawił błędy jęzkowe. Narazie poczekam jeszcze na głosy innych.
''Dyplomata to ktoś, kto potrafi powiedzieć ci, abyś poszedł do diabła w ten sposób, że poczujesz narastające podniecenie na myśl o zbliżającej się podróży.''

''Dopóki nie skorzystałem z Internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów''

Mam jedną ważną ceche. Jeśli nie umiem czegoś zrobić, potrafię znaleźć ludzi, którzy zrobią to za mnie.


Faveks
Awatar użytkownika
Sworski
NGI - Akolita
NGI - Akolita
Posty: 19
Rejestracja: 2 sie 2009, o 18:27
Imię Postaci: Khali
Xfire: sworski1991
GaduGadu: 9746901

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Sworski »

Hmm Imperatorze!
Tak jak napisałem Reyzer mi tylko opisywał nie które miejsca i pisał dialogi z jego postaci, to co robiłem na Androi i Kaliton i w ogóle wszystko jest moim dziełem. To że, są błędy ortograficzne i stylistyczne nie oznacza u mnie że, się nie starałem.
Nie jestem dość dobry w ortografii itp. więc nie wiem gdzie są błędy. Pisałem 2 dni całą tą historię z przerwami oczywiście.
Starałem się jak tylko mogłem ponieważ, zależy mi na tym aby zobaczyć jak się u was gra bo jak na razie spodobało mi się to jedynie z opowieści Reyzer'a. Teraz również czekam na dalsze opinie, o ile takie będą.
Dziękuje za obecne wypowiedzi.
Obrazek
Awatar użytkownika
Xardas348
Technik
Technik
Posty: 116
Rejestracja: 24 lut 2009, o 13:22
Imię Postaci: Reyzer
Xfire: tfesek1
GaduGadu: 7298141

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Xardas348 »

Faveks pisze:Well Well Well

Całe podanie nie jest takie rewelacyjne jak wszyscy mówicie. Jest w nim MNÓSTWO błędów stylistycznych, ortograficznych, czy literówek. Nie ma to jakiegoś większego wpływu, ale to pokazuje jak ci zależy i jak się starasz. Historia też nie jest taka the best. To znaczy jest, ale nie jest całkowicie jego wymysłem. Wątek Reyzera z Android jest ogromnie długi i ogromnie ciekawy, a ty wplotłeś w jego część swoją postać i swoją historie. Wątek erotyczny jak dla mnie niesmaczny i niepotrzebny, czytałem z lekkim zażenowaniem ten fragment historii. Co do samej twojej osoby to nie znam cię, żeby oceniać, ale znam Reyzera i wiem, że nie pokazywałby ci GoSW, gdybyś nie był godny zaufania. Twoje doświadczenie w RP całkiem niezłe, mamy tu paru ludzi, którzy grali w SA:MP i radzą sobie dobrze, także nie powienieneś mieć problemów. Moje sumienie byłoby czystsze, gdybyś jednak poprawił błędy jęzkowe. Narazie poczekam jeszcze na głosy innych.
Faveks nie wiesz ile dokładnie on napisał, a ile ja. A użycie mojego wątku ja zaproponowałem, a wręcz zachęciłem, starając się mu utworzyć klimat i wczuć w grę. Nie raz krótsze podania i gorszej jakości i fabuły oceniasz lepiej co według mnie jest nie fer. Uważam ze powinieneś zmienić decyzję. Zważywszy na to że śpieszył się by móc uczestniczyć najbliższych misjach no i ja go też poganiałem ^.^ .
Obrazek
Internet [Odetnij]
I co teraz?! ^.^
Awatar użytkownika
KameLeon
Maskotka
Maskotka
Posty: 104
Rejestracja: 30 cze 2009, o 15:06
Imię Postaci: Khan
Xfire: siwylisek
GaduGadu: 6945259

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: KameLeon »

Pobierz mozille i będziesz miał błędy podkreślane ;)
Obrazek
Bart
 VIP
 VIP
Posty: 31
Rejestracja: 13 kwie 2009, o 10:49
Xfire: jedibartek
GaduGadu: 12921425
Kontakt:

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Bart »

Interpunkcja ostro kuleje (przecinki po "że", zamiast przed), stylistyka nienajgorsza, chociaż bywają niedociągnięcia. Dialogi raz dobre, raz średnie, ale za to wielkim plusem jest długość - bo tak czy siak, trochę nad tym posiedzieć trzeba było. Wplecenie w to innej postaci również znakomite.
Ogólnie historia dosyć wciągająca, fabuła niezła. Pomysł na ten wątek erotyczny...yhm, ciekawy i na pewno odważny, ale takie rzeczy trzeba po prostu umieć pisać. Wyjątkowo trudno jest wstawić taki "smaczek" w sposób subtelny, prawie Ci się to udało, ale...nie do końca. Chociaż brawa za pomysł - dawno takiego wątku w historii żadnej nie widziałem ;)
Jak dla mnie, znakomite podanie. I o sobie też się rozpisałeś ;)
Awatar użytkownika
Faveks
NGI - Imperator
NGI - Imperator
Posty: 218
Rejestracja: 9 mar 2009, o 16:28

Re: Podanie - Khali Nomad [NGI]

Post autor: Faveks »

Hah skoro Wielki Bart(Wielki Brat XD) mówi, że podanie znakomite, to nie mam wyboru. Muszę Cię przyjąć.


GRATULUJEMY!
Podanie kandytata Khali Nomad do frakcji Nowe Galaktyczne Imperium zostaje przyjęte.
Zapoznaj się z tematami w dziale ''Świat Galaxy of Star Wars''
Pościągaj niezbędne pliki z działu ''Download''
Twoje wprowadzenie odbędzie się w dniach weekendowych.
Oczekujemy rychłego spotkania z nami na serverze.
Obrazek
''Dyplomata to ktoś, kto potrafi powiedzieć ci, abyś poszedł do diabła w ten sposób, że poczujesz narastające podniecenie na myśl o zbliżającej się podróży.''

''Dopóki nie skorzystałem z Internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów''

Mam jedną ważną ceche. Jeśli nie umiem czegoś zrobić, potrafię znaleźć ludzi, którzy zrobią to za mnie.


Faveks
Zablokowany

Wróć do „Rekrutacja”