« GoSW Wiki

Vinyanov Tharwn

Vinyanov Tharwn

Wygląd zewnątrzny

Posiadał długie, czarne, sięgające do pasa włosy. Twarz nienaturalnie blada, wręcz biała. Oczy krwistoczerwone. Wyjątkowo chudy, a przy tym sprawny fizycznie. Całe ciało było pokryte tatuażami.

Historia

Nie lubię rozpamiętywać przeszłości, zwłaszcza dzieciństwa. Powiem tylko iż nazywam się Vinyanov Tharwn i urodziłem się na Csilli. Skupie się jednak na ostatnich kilku latach, część z was już mnie spotkała w dość dziwnych dla was okolicznościach. Jednak zacznijmy od początku. Minęło ponad jedenaście lat odkąd jestem uczniem Mrocznego Mistrza Gligoraxa, szkolony byłem jednak w tajemnicy przed światem zewnętrznym ponieważ Mistrz Gligorax w swej mądrości przewidział zdradę swego [Kuobelagh|Pana]]. Przez lata pobierałem nauki u samego Gligoraxa, uczył mnie panować na Mocą i mieczem świetlnym. Akademia na Requeim była moim domem od zawsze dlatego też potrafiłem ukryć się tam przed każdym kto tam przybył. Nawet istoty wrażliwe na Moc nie mogły mnie zlokalizować ponieważ opanowałem sztukę kamuflażu. Gligorax był bardzo surowym nauczycielem, a ja trudnym uczniem. Uważałem, iż jestem doskonały w każdym calu, jednak tak nie było. On mnie złamał i wykuł na nowo jako Sitha z krwi i kości. Pochłonąłem olbrzymią dawkę wiedzy która znajduje się w bibliotekach na Requeim. Zrozumiałem dlaczego Gligorax wybrał właśnie mnie jako swoją tajną broń. Jako jeden z nielicznych w galaktyce potrafiłem wydobyć Moc z samego siebie. Nie potrzebowałem niczyjej łaski, co prawda Moc Gligoraxa płynąca z Kugolegbaha była nieporównywalnie większa, jednak była ona cudza. Ja sam w sobie byłem źródłem co czyniło mnie niezależnym. To dlatego byłem niezbędny w planie Mistrza. O moim istnieniu nie wiedział nikt poza Imperatorem, żaden z was nawet nie podejrzewał, że Gligorax ma innego ucznia i takie właśnie było zamierzenie mojego Mistrza. Byłem jak cień, obserwowałem was od bardzo dawna. Pod moim bacznym wzrokiem rozkwitało Imperium. Byłem również świadkiem jego upadku, jednak nie wkroczyłem. Nie był to odpowiedni moment, wiedziałem że Gligorax nie umiera tylko podlega hibernacji. Po jego przebudzeniu wyczuwałem coś dziwnego. Nie w samym Imperatorze, ale w aurze jaka go otaczała. Uczucie to nasilało się kiedy w pobliżu Imperatora pojawiał się DresdenLord Dresden. Był inny niż wtedy kiedy opuszczał Imperium przed laty. Moje spojrzenie spoczęło głównie na nim, moim zadaniem była ochrona Mistrza i to właśnie zamierzałem robić. Trzeba mu przyznać, że maskował się bardzo dobrze. Jednak w pewnym momencie popełnił błąd, zaczął się za bardzo śpieszyć i to go zdekonspirowało. Doniosłem o jego zdradzie Gligoraxowi, co bardzo nim wstrząsnęło. Jednak w swej przebiegłości Mistrz postanowił zastawić pułapkę, chciał sprowokować Dresdena do ujawnienia się, jednak nie zdołał tego zrobić. Potęga miecza Kugolegbaha, który Dresden podłożył pod nos Gligoraxa była tak wielka, że opętała mojego Pana. Widziałem całe zajście na arenie wodospadów, jednak nie chciałem się ujawnić. Po waszym odlocie zaatakowałem Dresdena. Mimo, iż wyczerpany walką ze Skulldronem, nadal posiadał ogromną Moc. Jednak bez ochrony Kugolegbaha nie zdołał mnie pokonać. Kiedy miałem zadać mu ostateczny cios usłyszałem, iż Gligorax podświadomie wzywa mnie od siebie, być może popełniłem błąd darowując życie zdrajcy, jednak dobro Mistrza było ważniejsze. Bez problemu trafiłem na Tatooine, pozostając niewidocznym obserwowałem waszą rozmowę z Kugolegbahiem. Kiedy jednak Kugolegbah chciał przejąć duszę Travisa, Mistrz wydał mi rozkaz do ataku. Wiedziałem, że nadszedł mój czas, Kugolegbah był osłabiony rytuałem przejęcia ducha więc wkroczyłem i powstrzymałem go przy pomocy błyskawic.

Uzupełnienie

Po tym jak Vinyanov został oficjalnym członkiem armii Imperium został wysłany na Hoth. Ponieważ tam archeologowie odkryli że Lodowa Świątynia jest monumentalną budowlą wzniesioną przez rasę Gro'an. Wszystko szło gładko puki Imperator nie zaczął zachowywać się dziwnie. Przez miecz Kugolegbaha miał zaburzenia osobowości i rozmaił ze swoim orężem. Na domiar złego Dresden regularnie atakował swoich dawnych braci w poszukiwaniu miecza. Pewnego dnia przybył do nas dawny Mistrz Jedi Vash, jednak przeszedł na Ciemną Stronę i chciał zemścić się na Syriushu, który o mało go nie zabił podczas jednej z misji jakie zlecił mu Imperator. Jednak w napadzie szału Gligorax zgładził jednego ze swoich najpotężniejszych uczniów. Od tamtej pory Vinyanov miał Vasha na oku i wyraźnie mu nie ufał. Podczas kłótni w Akademi na Requiem Vinanyov zaatakował Vasha, ku jego zdziwieniu Eques wstawił się za byłym Jedi co omal nie przypłacił życiem. Jednak po chwili Vash wtrącił się do potyczki i obaj rzucili się na Vinyanova, ten nie miał dość Mocy aby odeprzeć atak Vasha, Eques natychmiast wykorzystał moment i śmiertelnie raniąc Vinyanova swoim mieczem.