« GoSW Wiki

Ravist

Historia

Ravist
Ravist urodził się na planecie Taris był synem jednego z największych Lordów Sith, Travisa
Oraz jednej z najzdolniejszych Rycerzy Jedi Carli. Ravist był dzieckiem które urodziło się w ukryciu przed zakonem Jedi. W czasach tak trudnych jak tamte kuszenie ciemnej strony było wielkie dlatego Jedi nie mógł posiadać jakich kolwiek więzi emocjonalnych. Z przykrych faktów które potwierdziły się dopiero na koniec, ojciec Ravista gdy był jeszcze jednym z Mistrzów Jedi w Zakonie Jedi na Taris, związał się z młodą utalentowaną Jedi która urodziła mu Syna. W tym właśnie czasie pękła barykada której nie mógł przekroczyć żaden jedi. Travis i Carla wylecieli na jakiś czas z rodzinnej planety na Naboo i tam wychowywali Ravista razem z resztą rodziny. O tym że Ravist przyszedł na świat wiedział o tym brat Travisa, Tatsumaru oraz najlepszy i najwierniejszy uczeń Travisa, Stratus. Mijały miesiące aż wszystko zaczynało wychodzić na jaw. Pewnego dnia kiedy Ojciec Ravista spędzał z nim czas w mieszkaniu na planecie Taris odwiedził go jego własny były Mistrz który go kiedyś szkolił, zastał go tam razem z Ravistem na rękach.
Mistrz Pland:Tak myślałem że zbyt często opuszczałeś mury świątyni Travisie
Mistrz Travis: Po co przyszedłeś.
Mistrz Pland: Musisz się zgłosić na Proces na którym za pewne zostaniesz wydalony razem ze swoją żoną z zakonu jedi, powodu chyba nie muszę ci wyjaśniać

  • Travis wstał i odstawił dziecko na łóżko po czym podszedł do swojego mistrza*

Mistrz Travis: Myślałem że jesteśmy przyjaciółmi Mistrzu Pland a ty nagradzasz mnie tym że powiedziałeś radzie ze mam dziecko, bardzo mi tym pomogłeś.
Mistrz Pland:Wybacz mi mój były uczniu ale złamałeś kodeks..*Travis przerwał krzykiem*
Mistrz Travis:NIE MA! Żadnego Kodeksu, on jest tylko iluzją która zaślepia nas wszystkich, kodeks,kodeks,kodeks tylko tym żyjecie zawsze starałem się go zrozumieć i przestrzegać ale nie potrafię bo to tworzy tylko iluzję a nie prawdę i taka jest prawda Mistrzu Pland.

  • Po chwili do mieszkania wszedł Mistrz Stratus który ukończył już dawno szkolenie u Mistrza Travisa*

Mistrz Stratus: Mistrzu Travis, daj spokój pamiętaj że wciąż jesteś jeszcze Rycerzem Jedi w głębi serca

  • Travis odwrócił się do pozostałych mistrzów plecami i powiedział*

Mistrz Travis: Jutro stawie się na Proces przed Radą Zakonu
Mistrz Pland: Miło mi to słyszeć, wybacz mi Travisie nie miałem innego wyboru nie zrobiłem to z tego powodu aby zniszczyć ci karierę do bycia kimś tylko dlatego że ta więź w połączeniu z drogą rycerza jedi cię zniszczy.
Mistrz Travis: Nie, po prostu zaślepia ciebie kodeks i zawsze będziesz ślepy albo ja albo mój syn kiedyś to zmienię.
Mistrz Pland: Mówisz jak renegat lub mroczny jedi*Mistrz Pland zacytował słowa* mówisz „Kodeks Jedi nas zaślepia” czy to nie słowa które padają od wrogów.
Mistrz Travis: Możliwe i że od nich ale kodeks jedi nie ma żadnego sensu i taka jest prawda a teraz daj mi spokój. Wynoście się obaj.

  • Mistrz Stratus oraz Mistrz Pland Opuścili mieszkanie Travisa*
  • Travis popatrzył się na Ravista*

Mistrz Travis<wow>biecaj mi synu że kiedyś to odmienisz proszę cię zmień ten świat jeśli zginę.
Ravist był zbyt mały aby zrozumieć słowa swojego ojca lecz za pewne po rozmowie ze swoim Mistrzem, Travis wiedział że może się stać coś co zmieni wszystko o trzysta sześćdziesiąt stopni.
Travis udał się ze swoim synem na długi spacer po wielkich budynkach na Taris. Po krótkim spacerze razem z synem usiadł i obserwował ulice Taris z wielkiego drapacza chmur. Travis poczuł ciemną stronę która zaczyna go otaczać.
Travis szybkim ruchem zostawił syna na ziemi i wyskoczył do tyłu nie patrząc nawet kto za nim jest.Był tak świetnie wyszkolony że po włączeniu swojego miecza świetlnego o błękitnym ostrzu od razu przeszedł do siłowania z tajemniczą postacią która była ubrana w całą mroczną szate,po chwili postać przemówiła chłodnym głosem
Imperator Glig
Travis (2-08-2009 20:19)
orax: Uwielbiam to w tobie, to wyczucie, ten gniew który się w tobie mieści, mam ogromne szczęście odnajdując siebie

  • Nadal się siłowali mieczami*

Mistrz Travis: Czego chcesz i skąd mnie znasz
Imperator Gligorax: Zabiłeś już tylu moich ludzi, obserwowałem twoje piękne władanie mieczem w czasie wojen. Przyłącz się do mnie Travis
Mistrz Travis:Jesteś Lordem Sith, chyba oszalałeś że się do ciebie przyłącze
Mistrz Gligorax: Nie masz nic do stracenia, wiem że Jedi będą chcieli ci usunąć pamięć pod czas procesu tak samo jak twojej żonie a wtedy nie będziesz pamiętał że masz swojego syna którego tak bardzo kochasz
Mistrz Travis:Co! Skąd możesz to wiedzieć
Imperator Gligorax: Za kogo mnie masz ja mogę uczynić wszystko, zobacz sam jedi nie dość że nie rozumieją twoich uczuć to w dodatku chcą cię usunąć i zniszczyć jak jakiegoś śmiecia.Ile razy już się na nich zawiodłeś, nie bądź pionkiem w tej zabawie,wiem że nie jesteś zwolennikiem kodeksu jedi.
Mistrz Travis: Masz Racje..ale przyłączając się do ciebie stracę i dziecko i żonę
Imperator Gligorax: I tu się mylisz, widzisz ja zapewnie ochronę twojemu dziecku i żonie, będziesz mógł ich odwiedzać kiedy chcesz spędzać z nimi czas w zamian chce tylko jednego.
Mistrz Travis:Czego!
Imperator Gligorax: Stań się moim uczniem nauczę cię wszystkiego twoje umiejętności mnie zaskakują nigdy nie widziałem tak świetnie wyszkolonego jedi jak ciebie. Travisie sithowie myślą inaczej niż kiedyś pomożesz mi zniszczyć stare ich zasady i razem moderujemy imperium i ideologie sithów że wszyscy bracia ciemnej strony będą się rozumieć.Moje słowa nie są puste obiecuję ci to.
Mistrz Travis: Niech będzie, ale moje dziecko proszę chce aby nic mu się nie stało chce go widywać.
Imperator Gligorax<wow>biecuję ci to Travisie ale teraz uklęknij prze de mną.

  • Travis Uklęknął przed Imperatorem Gligoraxem*

Imperator Gligorax: Mianuje cię moim prawowitym uczniem.
Mistrz Travis:Czy teraz jestem Sithem?
Imperator Gligorax:Nie, jeszcze nie musisz udowodnić że zasługujesz na miano prawdziwego Lorda Sith jak i bycie moim uczniem.
Mistrz Travis:To co mam zrobić Mistrzu
Imperator ucieszył się że Travis nazwał go mistrzem po czym wydał mu rozkaz godny jego umiejętnością.
Imperator Gligorax:Leć i zniszcz świątynie Jedi na Taris chce aby została zniszczona, twój przyjaciel Stratus od teraz jest wrogiem tak samo jak i Mistrz Pland perfidnie cię zdradził więc teraz i ty mu się odpłacisz.
Mistrz Travis:Dostanę jakąś pomoc
Imperator Gligorax:Tak przyślę pod bramy akademi Armie Imperium będą słuchać twoich rozkazów,gdy już skończysz udaj się na główny statek będę czekał na ciebie na mostku.
Mistrz Travis:Jak sobie życzysz mój Mistrzu.
Gligorax znikł i następnego dnia ojciec Ravista udał się do świątyni jedi zabijając wszystkich jedi łącznie z wielką radą jedi. Pochłonięty zemstą Ojciec Ravista mając na celu udowodnienie że niema silniejszego oraz równie bezwzględnego sitha od niego. Postanowił polecieć i wybić całą swoją rodzinę na znak że jest nie pokonany w swoim stylu. Zbliżała się wielkimi krokami śmierć po wybrańca mocy który może odmienić naprawdę wiele w galaktyce.
Nadszedł w końcu świt, świątynia jedi stała w płomieniach a przed nią martwe ciała jedi i poległych żołnierzy którzy walczyli z rycerzami jedi.Travis wykierował swoje kroki do rodzinnego domu aż w końcu doszedł i zastał tam na parterze rodzinę która poleciała w jego stronę aby go uściskać z nadzieją że jako jeden z nielicznych przeżył atak na świątynie.
Ravist:Tato,wróciłeś
Powiedział dziecinnym głosem Ravist który patrzył na swojego ojca.
Matka Ravista Carla: Travis matko! Żyjesz myślałam że zginąłeś w zamachu na świątynie przez imperium.
Carla wtuliła się w Travisa jak w własnego męża, Ravist jednak stał cztery metry od nich patrząc nie ufnie na Ojca. Travis milczał i się nie odzywał nawet nie powiedział witajcie kiedy wpadł do domu. Po chwili Carla popatrzyła mu na jego twarz która jeszcze parę godzi
Travis (2-08-2009 20:19)
n wcześniej była lekko opalona a teraz jest zupełnie blada. Zauważyła również jego szatańskie czerwone oczy jak u prawdziwego sitha. Carla przełknęła ślinę i zapytała
Matka Ravista Carla: Co się stało, twoje oczy co z nimi
Travis odsunął lekko Carle i popatrzył w oczy Ravista swojego syna.
Travis: Czujesz to w środku prawda synu, Imperator miał racje że jesteś w stanie wyczuć ciemną stronę w tak młodym wieku.
Matka Ravista Carla: Nie rozumiem, Imperator, Ciemna Strona? Travis co się dzieje kto odpowiada za zniszczeniem tej świątyni co się stało z Mistrzem Plandem i Twoim byłym Uczniem Stratusem.
Travis: Zabiłem ich
Po oczach Travisa spłynęły łzy i powoli sięgnął po miecz i szybkim ruchem przebił swoją żonę Carle
Matka Ravista Carla:Travis…dlaczego*Carla złapała mocno za bark Travisa i powoli upadała w dół w jego ramionach*
Travis:Bez tego nigdzie nie dojde..
Matka Ravista upadła na podłogę z dziurą w brzuchu od miecza świetlnego Travisa. Dlaczego sytuacja nabrała takiego tonu wszystko się obróciło, stało się coś co nie powinno i do czego Travis z pewnością nigdy by nie dopuścił. Stało się tak że żądza krwi zmusiła Travisa do tak drastycznych posunięć.
Ravist: Tato co ty robisz
Travis: Gdzie jest Dziadek i Babcia Rasiście
Ravistowi spłynęły łzy i przez płacz powiedział.
Ravist:Tato proszę nie zabijaj ich tato błagam cię
Ravist upadł na podłogę i zaczął płakać a jego ojciec Travis postanowił że zostawi syna na ostatnią chwilę.Travis kategorycznie postanowił rzucić wszystko i podążyć własnymi krokami.
Travis ominął swojego syna który płakał na podłodze i wyruszył na piętro wyżej aby wybić resztę rodziny. Zaraz po wejściu na wyższe piętro zobaczył swojego Ojca którego szybkim ruchem miecza przebił na wylot dobijając go kopnięciem tak że wypadł przez barierkę i spadł z piętra na podłogę i zginął. Po chwili usłyszał głos wołającej Matki.
Matka Travisa: Kochanie coś się stało.
Travis: Nie zupełnie mamo
Szybkim ruchem miecza świetlnego Travis odciął swojej matce głowę która wyleciała za barierke i potoczyła się pod nogi małego Ravista. W domu dział się prawdziwy horror, zostały dwie ostatnie osoby które trzeba było zabić.
Travis wyskoczył przez barierke i w mgnieniu oka był już przed swoim Synem Ravistem
Powoli podniósł miecz świetlny aby go zabić lecz kiedy jego ostrze już padało aby zabić Ravista momentalnie weszła następna osoba do mieszkania. Był to tatsumaru który zobaczył martwe ciała swojej rodziny na podłodze.
Tatsumaru:Bracie…co tu się stało
Z ciemności mieszkania wyłoniły się czerwono krwiste oczy Travisa które wbiły się w Ravista.
Tatsmarau:Nie wierze….jak mogłeś ty śmieciu coo ty zrobiłeś PO CO TO ZROBIŁEŚ!!!!!
Wykrzyczał w gniewie Tatsumaru do Travisa.
Travisa:To było konieczne…aby sprawdzić czy jestem w stanie coś takiego zrobić.
Tatsumaru:I po to zawabiłeś całą rodzinę…..ty skurwysynu !!! już tego nie odwrócisz!!
Szybkim pędem Tatsmaru poleciał w stronę swojego brata Travisa przyciągając z podłogi jeszcze miecz Carli czyli razem miał dwa.Tatsumaru zadawał szybkie cięcia w stronę Travisa.
Lecz Travis odbijał je z łatwością i po chwili wytrącił dwa miecze swojemu bratu przy czym nadciął mu obie dłonie i nogę. Ranny Tatsumaru upadł na ziemie zakrwawiony popatrzył się na swojego brata Travisa.
Tatsumaru:Zginiesz za to przysięgam ci na śmierć wszystkich członków rodziny że cię znajdę i zabiję.
Travis: Nienawidź mnie skosztuj kielich ciemnej strony, i ty możesz zdobyć to co ja i pokonywać takich słabeuszy jak jedi. Tylko jest jeden warunek….wybił wszystkich tych których kochasz i tych z którymi wiążesz jakie kolwiek więzi emocjonalne. Nie jesteś wart zabicia, jesteś wolny jak mała dziewczynka. Zostawiam cię przy życiu i kiedy będziesz gotowy i będziesz posiadał taką siłę jak ja stań przede mną razem z moim synem i udowodnijcie mi że nie jestem godzien życia. Bowiem chce śmierci z ręki kogoś kto z mojej rodziny jest niż z ręki kogoś kto nie jest wart zabicia
Travis (2-08-2009 20:19)
kogoś takiego jak ja.
Tatsumaru zemdlał a Travis przeszedł obok niego i Ravista i wyszedł z mieszkania odlatując swoim myśliwcem na statek imperium.Tutaj kończy się najważniejszy wątek pomiędzy więzami Travisa i Ravista I Travisa i Zakonu. Następnego dnia do domu wpadło trzech rycerzy jedi którzy zobaczyli wszędzie martwych członków rodziny Ravista.
Mistrz Teiso:To co się stało w przeciągu jednego dnia jest nie wyobrażalnie dziwne co go posunęło do tak drastycznych posunięć
Mistrz Pland: To moja wina, miał racje zaślepił nas kodeks jedi gdybym nie powiedział tego wcale nie doszło by do czegoś takiego.
Padawan Syo: Mistrzu Pland zakon przechodził wiele takich procesów ale nigdy nie kończyło to się odwetem w sposób taki że świątynia cierpiała. A tym razem została ona zniszczona są tam jedynie Ruiny.
Mistrz Pland: Tak mój młody uczniu ale Travis miał potencjał i w końcu nadszedł moment którego się obawialiśmy przyłączył się do Sithów a zakon Jedi upadł.
Mistrz Teiso:Co z Mistrzem Stratusem?
Mistrz Pland: Walczy o życie w szpitalu jest tak poraniony że nie wiadomo czy przeżyje.Podono walka z Travisem go ostro wykończyła.
Mistrz Teiso: Cud że ty żyjesz i ciebie o mało nie posłał do grobu Mistrzu Pland
Mistrz Pland: Żyje bo wydostałem się w porę z tak wielkimi ranami z gruzów w akademi.
Mistrz Teiso:Co z Synem Travisa?
Mistrz Pland:Moc jest w nim bardzo silna to fakt ale nie jest żadnym wybrańcem mocy to wiadome ale jest w stanie pokonać swojego ojca i przewyższyć naszą obecną trójkę tutaj.
Przeznaczenie co do niego jest wygłoszone, wydaje mi się że zbyt wiele widział aby odpuścić ojcu takie coś. Na razie będzie trzeba mu dać opiekę
Mistrz Teiso: Chcesz zignorować jego talent ten chłopiec może zostać wielkim rycerzem jedi Mistrzu Pland myślisz że stosowne jest odrzucić teraz tego młodzieńca gdzie moc w nim się ujawnia.
Mistrz Pland: Zabiorę go w Ruiny do Świątyni na Taris są tam jeszcze jakieś stare sale treningowe jak i korytarze którymi można się przedostać do różnych zakamarków świątyni.
Mistrz Teiso: Nie popełnij tego samego błędu co w szkoleniu Travisa.
Mistrz Pland: Co masz na myśli
Mistrz Teiso: Bez Ostrej selekcji i pełnego szkolenia nie powstanie Dobry Jedi
Mistrz Pland: Zapamiętam.
Jeden z Mistrzów a mianowicie Mistrz Pland zabrał Ravista do ruin świątyni jedi na taris.Tam szkolił go przez ponad osiemnaście lat. Uczył go podstaw i wszystkiego czego sam się nauczył. Przekazał Ravistowi nawet część wiedzy której można było się dowiedzieć dopiero na poziomie Mistrza Jedi. Ravist wyrósł na porządnego Rycerza Jedi.

Osiemnaście lat później w Ruinach Świątyni JEdi na Taris
Ravist zaczyna trenować akrobacje w duecie z mieczem świetlnym. Siedzący na dużym głazie Mistrz powiedział.
Mistrz Pland: Świetnie ci idzie Raviście
Ravist: Dziękuje Mistrzu, wciąż nie daje mi spokoju myśl że on żyje że on chodzi tak spokojnie.
Mistrz Pland: Nie trzymaj w sobie zemsty Raviście takie myśli to trucizna zatrują twój osąd na sprawę.
Ravist: Zamknij się,
Mistrz Pland: Słucham
Ravist:Co ty możesz wiedzieć skoro zawsze byłeś sam. Cierpimy przez nasze więzi, Skąd możesz wiedzieć jak to jest UTRACIĆ WSZYSTKICH!!!!!
Mistrz Pland: Wiem sam straciłem przyjaciół jak twój ojciec zabił wszystkich jedi w świątyni!!
Ravist: Gówno tam wiesz byłeś szkolony od dziecka jak tłumić takie uczucie, jesteś zadowolony że pojednali się z mocą mnie chcesz oszukać?

Mistrz Pland milczał i wiedział że po części Ravist miał racje. Rzeź własnej rodziny To uczucie którego nikt normalny nie przeżyje.
Mistrz Pland: Muszę polecieć z ważną wiadomością trenuj ostrożnie Ravist
Mistrz Pland machnął ręką po czym znikł w ciemnych kątach akademi. Jedno było pewne po dziesięciu minutach nie było już go na planecie. A sam Ravist trenował w ruinach akademi i wreszcie mógł spokojnie wyjść po za barierę i trenować śmiercionośnie bez wiedzy mistrza.
Ravist przywiązał ponad sześćset zatrutych sztyletów do specjalnyc
Travis (2-08-2009 20:19)
h maszyn które miały je wystrzelić. Kiedy maszyny były już gotowe do wystrzelenia sztyletów z każdej strony, nagle zaczął się zbliżać Stratus do Ravista ale z bardzo daleka aż w końcu za zawalonego filaru wyglądał jednym okiem co porabia Ravist. Po chwili jednak dostrzegł że Ravist uruchomił mocą maszyny które wystrzeliły w niego sześćset zatrutych sztyletów. Stratus zrobił wielkie oczy i powiedział sam do siebie.
Stratus: Idiota nie zna granic tak nie rozsądnego TRENINGU!!.
Ravist wyskoczył szybkim ruchem w górę po czym poprzecinał prawie wszystkie sztylety mieczem świetlnym, dużą część również ominął a niektóre strącał nawet dłonią. Po takim wyczynie wylądował na malutkim kamieniu i z poważną miną lekko się odwrócił.
Stratus wykonał wielkie oczy a jego ręce się zatrząsły i powiedział sam do siebie.
Mistrz Stratus:Niezwykłe….więc to jest moc rodu Travisa wielu jedi mogło by tu przyjść ale żaden nie potrafił dorównać umiejętnością tego rodu.