Lorgos
Przybycie do Imperium
Lorgos od samego początku miał bardzo niezwykłą umiejętność, potrafił przenosić swój umysł do ciał istot wrażliwych na Moc. Zapewniało mu to swoistą nieśmiertelność, jednak kosztem utraty części mocy. Przez ponad 25000 lat podróżował po całym Wszechświecie, szukając istoty godnej stworzyć nowe Imperium Sith. Spotkał wiele cywilizacji, i ras wrażliwych na Moc. Jednak żadna nie była godna przekazania im wiedzy o Sith. Pewnego dnia przybył na jedną z planet zwanego przez niego Nowego Układu. Spotkał tam istotę która kazała nazywać się Imperatorem Sith, istota owa rządziła Nowym Galaktycznym Imperium. Gligorax, bo tak zwała się ta istota opuścił swoją galaktykę w poszukiwaniu uczniów godnych wstąpienia w szeregi jego Sithów...
- Wyczuwam w Tobie Ciemną Stronę – powiedział Gligorax, kierując swoje spojrzenie na Mnie
- Kim jesteś? – zapytałem nieufnie
- Jam jest Imperator Gligorax, pan Nowego Galaktycznego Imperium. – odpowiedział dumnie.
Zastanawiałem się skąd ów istota posiada tak dobrze ukierunkowaną w sobie Ciemną Stronę. Jeszcze nigdy nie spotkałem kogoś kto ma tak rozległą wiedzę na temat Mocy. Poczułem iż Gligorax jest godny tego aby odbudować Imperium Sith, postanowiłem do niego przystąpić.
- W takim razie co robisz na tej zapomnianej palniecie? – zapytałem podejrzliwie
- Poszukuje ludzi godnych tego aby walczyć ku chwale Sith i Kuobelagha! – odpowiedział zdecydowanie
To był ten moment, co prawda nie wiedziałem kim jest ten Kuobelagh, jednak walka ku chwale Sith była tym na co czekałem tysiące lat. Jednak ciągle zastanawiało mnie skąd ktoś ma pojęcie kim byli Sithowie. Jednak nie było na co czekać, dowiem się wszystkiego w odpowiednim czasie.
- Zatem Lordzie Gligoraxie...czy zechciałbyś abym walczył u twego boku? – zapytałem zdecydowanie.
- Najpierw sprawdzę czy jesteś godzien służyć Imperium, oto współrzędne jednej z moich akademii – po tych udał się do statku i odleciał.
Postanowiłem udać się do owej akademii, o której powiedział mi Gligorax, być może tam uzyskałbym odpowiedzi na moje pytania. Wprowadziłem dane do komputera i ruszyłem, okazało się iż owa akademia znajduje się w pobliżu Muag’ta.
- Witaj, nie sądziłem że przybędziesz tu sam – powiedział głos dobywający się z ciemności.
- A jednak! Przybyłem! – mimo, iż nie widziałem kto do mnie mówi wiedziałem, że to Gligorax, przede mną nie mógł ukryć swej aury.
- Na tej ziemi zawsze sprawdzamy nowych rekrutów, jednak z powodu rozłamu w przeszłości moje Imperium Galaktyczne uległo rozpadowi. Więc będziesz miał zaszczyt zostać sprawdzony przez samego Imperatora. – powiedział.
W jego głosie dało się usłyszeć żal, domyśliłem się, że Imperium jest dla niego czymś ważnym i tęskni za starymi czasami, podobnie zresztą jak ja.
- Zatem wyjdź z cienia i stawaj! – krzyknąłem dobywając miecza.
- Dobrze więc. – mówiąc to wyłonił się z ciemności, zapalając swe ostrze.
Po pojedynku, który ku mojemu zdziwieniu przegrałem, Gligorax stanął przede mną i powiedział.
- Wyczuwam w Tobie ogromny potencjał, jednak brakuje Ci nieco umiejętności. Jednak jesteś godzien by zostać mym uczniem...Jednak nadal nie wiem ja się zwiesz? Na tej planecie na której Cię spotkałem mówiono na ciebie OrSoN.
- Zwę się Lorgos Panie
- Tak więc Lorgosie...Naznaczam Cię rangą Upadłego Jedi! Jednak zanim na dobre zaczniesz tępić Jedi zapoznaj się z zasadami jakie obowiązują w Nowym Galaktycznym Imperium.
Wierny sługa
Zrobiłem jak polecił mi Gligorax, udałem się do bibliotek akademii i przez kilka dni studiowałem holocrony i księgi. Po przestudiowaniu praktycznie całej biblioteki na Muag’ta otrzymałem pierwsze zadania od Imperatora. Polegało ono na szukaniu innych rekrutów chętnych walczyć za Kuobleagha i Sith. Szybko zjednywałem sobie ludzi szybko sprowadzając do akademii nowych amatorów Ciemnej Strony. Jedni odeszli, okazali się zbyt słabi aby walczyć po stronie Imperium, drudzy zostali aby nadal zgłębiać Ciemną Stronę. Dzięki wiedzy o dawnym Imperium, dzieliłem się z Lordem Gligoraxem pomysłami na zmiany w administracji i organizacji pracy Imperium. Moja praca nie pozostała bez rezultatów, podczas kiedy Lord Gligorax udał się na spotkanie z Kuobleaghem mianował mnie Namiestnikiem Imperium. Po jego powrocie awansowałem i otrzymałem miano Darth Lorgosa. Wkrótce po tym udałem się w podróż na Korriban. Niestety podczas mojej nieobecności Jedi z [[|Galaktyczni Strażnicy Pokoju|Zakonu Galaktycznych Strażników Pokoju]] wypowiedzieli otwartą wojnę Nowemu Galaktycznemu Imperium. Po powrocie dowiedziałem się iż dowódcą Jedi jest jeden z dawnych uczniów Imperatora Syriush. Ten potężny Mocą wojownik okazał się Mistrzem Jedi który skutecznie wodził nas za nos udają dając, że służy Gligoraxowi. Jego zadaniem było znalezienie słabych stron Imperium, aby potem wykorzystać je przeciw nam. Przeciągnął na swoją stronę również innego adepta Andrysa. W Imperium nastąpił kryzys, na szczęście wróciłem w samą porę. I wraz z Gligoraxem rozpocząłem przegrupowanie w szeregach Sith. Jednak Jedi nie odpuszczali, stoczyliśmy z nimi walkę powietrzną w pobliżu Muag’ta. Udało nam się zwyciężyć, dzięki waleczności Etera. Po tej misji Gligorax mianował mnie swym Lordem, wszystko wydawało się być w porządku. Wyglądało na to iż Jedi zostali odparci, jednak to były jedynie pozory. Syriush wynajął mandaloriańskiego zabójcę aby mnie porwał. Podczas delegacji na jedną z neutralnych planet mandalorian uderzył, zaskoczył nas wszystkich swym wyszkoleniem i znajomością walki przeciwko użytkownikom Mocy. Ciężko raniąc mą straż przyboczną, ogłuszył mnie u uprowadził. Przez kilka dni byłem więzieniem Jedi którzy pragnęli poznać tajemnice Imperium. Jednak mój umysł był odporny na ich sztuczki, udało mi się przejąć kontrolę nad umysłem jednego z Padawanów i wysłać go z informacjami o miejscu mego pobytu do bazy na Muag’ta. Sithowie przygotowali mą ucieczkę i odbili mnie z łap Jedi.









